Przedstawiam Wam historię moich „konotacji” z Panem Raczyńskim i podległymi mu Bezpartyjnymi Samorządowcami. We wrześniu 2014 roku przyjechała do mnie do domu wydelegowana grupa Bezpartyjnych Samorządowców z Dolnego Śląska. Zakomunikowali, że od Bezpartyjnych odszedł Rafał Dutkiewicz a wraz z nim większość Bezpartyjnych Samorządowców z Dolnego Śląska i że zamierza on (Dutkiewicz)startować z list PO na urząd Prezydenta Wrocławia. I że w związku z tym mają prośbę, abym ja kandydował z ich ramienia (Bezpartyjnych Samorządowców, którzy nie poszli z Dutkiewiczem) na ten urząd.

Zaśmiałem się. Powiedziałem, że to funkcja stricte gospodarcza a ja jestem człowiekiem od idei, WoJOWnikiem który walczy o nową Konstytucję a nie urząd, którego w życiu bym nie udźwignął. Starali się mnie przekonać, że dam radę a kiedy kategorycznie odmówiłem zaproponowali „jedynkę” na liście. Na jedynkę również nie wyraziłem zgody.

Mając w pamięci sztandarowe hasło Bezpartyjnych Samorządowców-„Stop Partiom”- zaproponowałem im, że mogę kandydować z ostatniego miejsca na liście ponieważ hasło to doskonale konotuje się z JOW-ami. I że w ten sposób mogę pomóc im w nagłośnieniu ich list w wyborach samorządowych 2014.

Cały koszt „mojej” kampanii pokryli Bezpartyjni Samorządowcy. Wątpię, czy przekroczył 20 tys. złotych. Były billboardy i plakaty z moją twarzą i napisem „Stop Partiom”. I tyle promocji z ich strony. Promocji, która w znacznie większy sposób przysłużyła się im a nie mnie. Ja – po pierwsze – WSZYSTKIE pieniądze otrzymane z tytułu pełnienia funkcji Radnego przekazuję na rzecz promowania zmiany ordynacji wyborczej na JOW, więc nie zabieram ich do swojej „kabzy” podatnikom. A po drugie dzięki ilości głosów, które dostałem od wrocławian w wyborach samorządowych (największa ilość wśród kandydatów Bezpartyjnych, więcej niż drugi w kolejności Raczyński) Bezpartyjni mogli wprowadzić większą ilość „swoich” do samorządu.

***

Raczyńskiego widziałem w życiu 4-5 razy. Kiedy więc media tuż po wyborach prezydenckich okrzyknęły go „strategicznym partnerem”, „mentorem politycznym” Kukiza stanowczo poprosiłem Bezpartyjnych by sprostowali te komunikaty i ogłosili, że pan Raczyński NIE JEST moim szczególnym partnerem a tym bardziej „strategicznym”. Nie zrobili tego.

Mało – po wyborach prezydenckich nie udzielałem się szczególnie w mediach. Skupiłem sie na budowaniu zespołów eksperckich, tworzeniu podwalin dla Ruchu. Poprosiłem wszystkie podmioty, z którymi współpracuję aby również nie kontaktowały się z mediami, chyba że mnie wcześniej o tym uprzedzą. Mimo to Patryk Hałaczkiewicz zorganizował (chyba 08 czerwca) w Warszawie(bez mojej i innych podmiotów wiedzy) debatę o temacie „Dokąd zmierza trzecia siła „, którą w obecności tuzów dziennikarstwa poprowadził wraz z …. Raczyńskim. Raczyński absolutnie bez żadnego ze mną porozumienia zaczął przedstawiać „program” Ruchu. Z mediów więc dowiedziałem się, o co walczę 🙂.

Co tu ukrywać – wściekłem się. Już wówczas mało co nie odciąłem się od tego środowiska. Hałaczkiewiczowi i Bezpartyjnym zakomunikowałem,że jeżeli jeszcze raz dojdzie do podobnej sytuacji – definitywnie (ja i inne podmioty) zrywamy z nimi współpracę. Czułem bowiem już wtedy, że coś kombinują. Że chcą przejąć Ruch aby listy wyborcze zagospodarować „swoimi”.

***

Podczas Wieczoru Wyborczego, który zorganizowany został w Lubinie (opłacony ze składek obywatelskich z kampanii prezydenckiej) zakomunikowałem zgromadzonym,że „spotykamy się za miesiąc w tym samym miejscu” aby ogłosić start w wyborach parlamentarnych 2015. Nie wiedziałem wówczas, że Komorowski rozpisze referendum m.in.w sprawie dla nas kluczowej -JOW. Sytuacja zasadniczo się zmieniła.

Podstawowym celem tak dla mnie jak i dla ogromnej większości WoJOWników stała sie agitacja referendalna. Bo my nie walczymy o stołki a o nowe prawo, nową Konstytucję. Sprawy samego Ruchu przesunęliśmy więc „na później”. Zaporowy próg konieczności oddania głosu przez 50% uprawnionych do głosowania (aby wynik referendum był wiążący dla władz)trzeba będzie przekroczyć a mainstream polityczny nie robi absolutnie NIC w kwestii propagowania referendum. My więc musieliśmy się tym zająć.

Postanowiliśmy ZESPOŁOWO, że owszem – w Lubinie odbędzie się spotkanie- ale jego JEDYNYM przekazem ma być agitacja referendalna.

Parę dni przed spotkaniem w Lubinie, w TVN 24 pojawia się …. Raczyński. I komunikuje, że w Lubinie „zostanie ogłoszony program Ruchu i jego nazwa, która jest jeszcze niespodzianką”(!). Rzeczywiście, i program i nazwa Ruchu byłyby ogromną niespodzianką bo nawet ja ich nie znałem 🙂

I teraz – nawiązując do „otwartego listu” Bezpartyjnych,w którym określają mnie mianem „partyjnego wodza” odpowiedzcie- gdzie widzicie zachowania wodzowskie?

Ja nie mam gotowych list wyborczych. One mają być tworzone „oddolnie”. Wyznaczyliśmy co prawda 16 „reprezentantow naszej sprawy”, ale już teraz tworzą się wokół nich kilkunastoosobowe zespoły robocze, które SAME wybiorą spośród siebie lidera, podzielą obowiązkami a następnie same wskażą 41 mężów zaufania, którzy (zatwierdzeni przeze mnie i zespół doradczy) pomogą w tworzeniu wyborczych list. Bo listy mają być tworzone ODDOLNIE.

Kandydaci projekt Bezpartyjnych SamorządowcówWiecie jak sobie wszystko zaplanowali Bezpartyjni Samorządowcy? Zobaczcie na załączonym obrazku 🙂 Już miesiąc temu zaczęli „dzielenie” 🙂. Jakieś 2 tygodnie temu dotarł do mnie ten dokument. Szczegolnie zwróćcie uwagę na kolumnę „F”.

Już nawet okręgi sobie powpisywali. Kto z którego. Zwróćcie uwagę na tytuł dokumentu („kandydaci projekt”). Na dokumencie wyszczególniono 169 nazwisk. Z całej Polski.

W życiu nie zgodzę się – ani ja , ani prawdziwi WoJOWnicy, którzy walczą o Polskę dla Obywateli – na takie roszady i knucia. Nigdy. Jeśli zniknie etyka, transparentność, oddolność i obywatelskość to przegramy Polskę. Wolę wprowadzić do Sejmu elitarny oddział „sił specjalnych”, uczciwość, przyzwoitość i etykę niż potężną armię, która tuż po zwycięskiej ofensywie rozpocznie rabunek i gwałty.

I tyle w temacie „konfliktu” z Bezpartyjnymi Samorządowcami.

Paweł Kukiz

P.S.
Po kampanii, jak wszyscy widzieliśmy, wrocławski Ruch JOW cały czas wykorzystywał do promocji i ściągania środków mój wizerunek (i dalej wykorzystuje) oraz wszystkie narzędzia, które wytworzono na potrzeby kampanii. Myślicie, że ktokolwiek mnie prosił o jego wykorzystanie? Że mam jakikolwiek wpływ na ich wydatkowanie? ZERO. Sprawdzam jeszcze kilka informacji związanych z Ruchem JOW we Wrocławiu, jego prezesem i spółkami, w których zarządza.