Niezależnie od jakichkolwiek poglądów politycznych, religijnych czy preferencji seksualnych zawsze pod koniec czerwca przychodzi okres wakacyjny. Okres wyczekiwany z utęsknieniem przez dzieci i młodzież, jak również dorosłych. Wówczas lub wcześniej zadajemy sobie pytanie – gdzie pojechać? Gdzie spędzić ten czas tak aby wypocząć nie myśląc o niczym? Tunezja? Egipt? Floryda? Francja? Góry? Morze? Wjazdy zagraniczne mimo całej egzotyki niosą ze sobą także nieprzyjemne sytuacje – terroryzm, plajta organizatora wycieczki, bariera językowa lub inne, gorsze warunki urlopowania. Ja osobiście nie wyobrażam sobie innych wakacji jak w Łebie. To piękne miasteczko leżące nad morzem. Czemu Łeba? Jakie tam są atrakcje? Przede wszystkim klimatyczny i niepowtarzalny urok.

Dniem palące słońce, duchota oraz tysiące turystów szybko mogą popsuć nam nastrój w Łebie. Aby uciec od tłumów możemy pospacerować wokół Łeby. Na wschodnich obrzeżach miasta, zaraz za szkołą, znajduje się stary, poradziecki poligon wojskowy. Jest to idealne miejsce by pogawędzić z przyjaciółmi zwiedzając równocześnie dziesiątki starych bunkrów. Za poligonem znajduje się jezioro Serbsko oraz stadnina koni. Nie zapomnijmy o bliźniaczym jeziorze Łebsko, znajdującym się na zachodzie Łeby, które jest trzecim największym polskim jeziorem. Jezioro można opłynąć statkiem lub wynająć rower wodny czy inny pojazd wodny. Stamtąd możemy dojść do niemieckiego poligonu i dalej na ruchowe wydmy.

PlażaWarto również odwiedzić łebski port. Dla wielu osób (w tym dla mnie) zapach ryby nie jest czymś przyjemnym, jednak tamtejszy zapach nie jest zwykłym smrodem, lecz klimatycznym zapachem morza. Na dole kanału słychać chlupotanie wody o opony przymocowane w celu złagodzenia ewentualnej kolizji statku przy cumowaniu do betonowej ścianki. Idąc wzdłuż portu można obejrzeć dziesiątki statków, kutrów, motorówek, jachtów żaglowych, a każdy jest inny od pozostałych. Przy odrobinie szczęścia można być świadkiem wypływania statków, które codziennie opuszczają port wraz z pasażerami na pokładzie. „Rejs na zachód słońca” jest jedną z wielu klimatycznych atrakcji tego miasta. Nieco dalej znajduje się stara, rozbrojona torpeda obok niej kotwica, a trochę dalej dzwon. Te trzy portowe obiekty niewątpliwie są atrakcję turystyczną. Dzieci wchodzą na kotwice lub torpedę dzwonem dzwonią, a rodzice robią im pamiątkowe zdjęcia.

ZatokaNie opłaca się wracać tą samą drogą. Pora zdjąć buty, włożyć do ich wnętrza skarpety, wziąć je w rękę i przejść się wieczornym brzegiem morza. Niebo ma wtedy piękny, bursztynowo -złoty kolor. Ostatni ludzie zwijają swoje parawany i wracają do kwater. Inni przychodzą pospacerować brzegiem morza obserwując słońce, które leniwie znika za horyzontem w otoczeniu ciemnych kształtów statków w oddali. W jednym z ostatnich dni wakacji na plaży, w okolicy hotelu Neptun, puszcza się lampiony by pożegnać się z morzem. Setki światełek unoszących się do nieba niczym gwiazdy to przepiękny widok.  Idąc plażą mijamy dziesiątki piaskowych zamków, czasem również jakąś plastikową zabawkę, która nieraz była świadkiem wielu zabaw dziecka do którego należała. Wchodzimy na wydeptaną ścieżkę i przez pięknie zalesione wydmy wracamy do kwatery lub idziemy dalej w miasto.

Zachód słońca nad morzemKocham to miasto w porach wieczornych. Gdy po ulicach nie spacerują już tłumy turystów, gdy nie doskwiera już żar słońca, gdy sprzedawcy zamykają swoje sklepy, stragany, a ludzie wychodzą z domów, campingów, hoteli by wraz z przyjaciółmi lub partnerami bawić się na mieście. Migotanie kolorowych tablic dyskotek oraz automatów do gier nadaje miastu innego uroku. Coś się kończy i coś się zaczyna. Restauracje oraz knajpy pękają w szwach. Gra inna, głośniejsza muzyka, a klienci zachowują się swobodniej. Przed dyskotekami ładne dziewczyny zachęcają nas do wejścia. W środku trwa swobodna zabawa. DJ puszczają muzykę, której rytmowi oddają się wszyscy uczestnicy zabawy. Wieczorem to miasto śmiało można nazwać Małą Ibizą. Wtedy traci się poczucie rzeczywistości. Jedyne czego się pragnie to dać się otulić łebskiemu klimatowi. Zamówić sobie jedzenie w którejś z restauracji albo przejść się ulicami z repertuarem naszego ulubionego zespołu w słuchawkach lub po prostu wsłuchać się w klimatyczny szmer łebskiego, późnego wieczoru.

Nadmorski deptak w ŁebieNad ranem zabawa się kończy. Wracamy do kwater i zasypiamy słuchając cichnącej w oddali muzyki. W Łebie zapada cisza.

FoxyBoy