Kiedy nie słychać komunisty Włodzimierza Czarzastego, pojawia się inny komunista Włodzimierz Cimoszewicz. Kiedy Cimoszewicz milknie, do akcji wkracza kolejny komunista Aleksander Kwaśniewski. A kiedy trzeba jeszcze raz wytłumaczyć Polakom, dlaczego prezydent Karol Nawrocki rzekomo nie rozumie konstytucji, zawsze można liczyć na TVN i komunistycznego kapusia Monikę Olejnik. Taki polityczny dyżur ratunkowy z innej epoki. Jedni schodzą ze sceny, drudzy wchodzą do studia, a przekaz pozostaje zadziwiająco znajomy.
Tym razem Kwaśniewski, którego własna droga do tytułu magistra stała się długa i nieosiągalna, występuje w roli eksperta od konstytucji i prawa. I z powagą godną najwyższego trybunału oznajmia, że Karol Nawrocki działa niezgodnie z konstytucją w sprawach ambasadorów i Trybunału Konstytucyjnego.
Cóż za niezwykła przemiana! Jeszcze niedawno politycy z tego środowiska tłumaczyli nam, jak należy rozumieć demokrację, praworządność. Dzisiaj najwyraźniej uznali, że do wykładania konstytucji wystarczy fotel w telewizji, odpowiednio poważna mina i przychylność prowadzącej.
Oczywiście nie chodzi o to, żeby byłemu prezydentowi odbierać prawo do wypowiedzi. Ma takie samo prawo jak każdy obywatel. Tyle że były urząd nie daje automatycznie monopolu na prawdę, a rozpoznawalne nazwisko nie zastępuje argumentów prawnych. W sprawach konstytucyjnych liczą się przepisy, kompetencje organów państwa i orzecznictwo, a nie liczba występów w telewizji.
I tutaj zaczyna się prawdziwy spektakl.
TVN chętnie przedstawia się jako strażnik demokracji i niezależnego dziennikarstwa. Problem zaczyna się wtedy, gdy widz ma wrażenie, że do studia zapraszani są przede wszystkim ci, którzy potrafią wygłosić odpowiednio krytyczną opinię o prawicy i prezydencie Nawrockim. Jedni przychodzą potępić, drudzy potwierdzają, trzeci kiwają głowami. Po czym można ogłosić, że oto przemówiły autorytety.
A gdzie dociekliwa analiza działań obozu Tuska, który demoluje panstwo? Gdzie rozmowa o ich odpowiedzialności? Nie ma. Dlaczego? Znamienna jest historyczna geneza TVN i powiązania z ludźmi wywodzącymi się ze służb specjalnych PRL.Stacja, która chce pouczać wszystkich z pozycji moralnej wyższości, powinna być gotowa również na odpowiedź o własną historię.A jest ona haniebna.
I jeszcze jedno. Kiedyś polityczni aparatczycy tłumaczyli obywatelom, jak mają rozumieć rzeczywistość. Dzisiaj nadal próbują robić to samo, tylko zamiast partyjnej trybuny mają telewizyjne studio, zamiast megafonu mikrofon, a zamiast obowiązkowej akademii ,,ku czci” – wieczorną rozmowę u Moniki Olejnik.Zmieniła się tylko scenografia. Mechanizm jest zadziwiająco podobny.
Dlatego panowie z politycznego lamusa powinni pamiętać, że Polska nie zatrzymała się w epoce PRL, a obywatele nie są już skazani na przyjmowanie wszystkiego, co z ekranu ogłosi ktoś przedstawiony jako ekspert. Warto też zaapelować do amerykańskich właścicieli TVN: pilnujcie standardów dziennikarskich swojej stacji. Oczywiście nie trzeba wysyłać samolotów F-35. Wystarczy mniej zmanipulowany przekaz i rzetelne dziennikarstwo. A teatr pogardy, nienawiści, kłamstwa, razem z zapraszanymi ekspertami odstawić do lamusa.