Jak powszechnie wiadomo unia jak nigdy wcześniej w zupełnie jawny sposób pokazała, czego oczekuje od Polski i w istocie od wszystkich krajów członkowskich i jednemu z tych aspektów poświęcony jest ten artykuł. Chodzi o wymuszony zakaz sprzedaży nowych samochodów spalinowych, w tym także hybryd od 2035 roku i narzucenie całkowicie niepraktycznej i niewydajnej technologii pojazdów elektrycznych na baterie.
Nie da się zaprzeczyć, że wojna mocno dała wiatr w żagle owładniętym ekoideologią.
Jakkolwiek dywersyfikacja i właściwie pojęta ekologia są słuszne, szczególnie obecnie, to przyjęty kierunek nie jest prawidłowy i przy braku sprzeciwu wszystkich narodów Europy wywoła ogromne koszty społeczne, nie tylko w naszym kraju.
Nie chodzi tu wyłącznie o indywidualną motoryzację, ale o jak najbardziej realne koszty ekonomiczne dla wszystkich, również dla tych, co nie są zmotoryzowani. Jest to również obciążenie dla istniejącej u nas infrastruktury energetycznej. O tym wszystkim jak najbardziej słusznie wiele napisali choćby Łukasz Warzecha czy w kontekście ekonomicznym prof. Robert Gwiazdowski, Ale warto przypomnieć główne argumenty różnej natury, dlaczego należy całkowicie odrzucić technologię bateryjną.
Pierwszy argument jest ekonomiczny, mianowicie państwa chcą dopłacać, a nawet niektóre już dopłacają do aut elektrycznych, które są droższe od wszelkich spalinowych, choć jak wiadomo niefunkcjonalne i w istocie osoby i tak bardzo dobrze sytuowane nabywają takie pojazdy dla lansu i pewnej mody w tym względzie.
Wiadomo też o głównych najsłabszych punktach, czyli niski zasięg pojazdu elektrycznego i długi czas ładowania, więc jest to technologia nieskuteczna choćby w transporcie osób i towarów na dalsze odległości. Ma też miejsce sytuacja, gdzie koncerny motoryzacyjne wybrały właśnie tę niekonkurencyjną technologię, zamiast lepszej w tym zakresie, czyli ogniw wodorowych. Odrzuca się także technologię hybrydową, która w przeciwieństwie do czysto bateryjnej jest funkcjonalna nie utrudniając życia użytkownikom.
Dodatkowo jak najbardziej istnieje możliwość montażu instalacji lpg do auta hybrydowego, więc można mówić o podwójnej ekologii w takim przypadku. I tu właśnie dochodzą do głosu media i organizacje z branży gazu płynnego i paliw alternatywnych, stąd ten głos wymaga przytoczenia.
Jak słusznie zauważa Polska Organizacja Gazu Płynnego ograniczenie się do jednej technologii napędowej spowoduje zależność od metali ziem rzadkich wydobywanych w krajach niedemokratycznych. Zarówno właśnie POGP, jak i portal gazeo.pl przez ostatnich kilkanaście lat wskazują na właściwe technologie w obrębie paliw silnikowych, mianowicie na komercyjne wdrożenie bioLPG i eteru dimetylowego dme także jako biopaliwa, które z sukcesem kilkanaście lat temu przetestował koncern Volvo. BioLPG nie różni się od konwencjonalnego poza źródłem pochodzenia.
Warto również stawiać na paliwa syntetyczne z gazu, jak i węgla, a na marginesie trzeba wspomnieć, jak nagle zniknął temat gazyfikacji węgla, choć w danym czasie wiele o tym mówiono, podobnie, jak o gazie łupkowym.
Podsumowując eurokołchoz bardzo dobitnie pokazał, że nie liczy się ani z rachunkiem ekonomicznym, ani z możliwością wyboru konsumenckiego i tym działaniem godzi nie tylko w interes naszego kraju, ale i w pozostałych członków, to też zadaniem państw narodowych jest obrona tych interesów gospodarczych, co powinno skłaniać co najmniej do utworzenia tej odpowiedniej prawicy paneuropejskiej, o czym napisałem w swoim artykule o unii.
Zostaw komentarz