Nie obraźcie się na mnie Państwo. Nigdy tego nie zrobię, ale z każdego z Państwa mógłbym zrobić pedofila, oszusta, szpiega lub osobę śmiertelnie chorą. Napisałbym artykuł, podał kilka szczególików odpowiednio dobranych i poprzestawianych, wzbogacił kilkoma przypuszczeniami oraz znakami zapytania, zawarł kilka sugestii i ogólników, tak, by wyglądały na konkrety, a przede wszystkim odniósł bym się do archetypicznego myślenia i podświadomych konotacji, wyrobionych w nas przez propagandę (przykładowo: stary kawaler, nie ma kochanek – homoseksualista). Wykorzystałbym też państwa profile, zdjęcia, listy znajomych, komentarze wyrwane z kontekstu i odpowiednio dopasowane do treści, a także dodał filmy, pasujące do tematu, nawet jeśli pochodzą z drugiego końca świata i Was na nich nie ma. Dodatkowo poruszałbym się w stylistyce i „poetyce” służb specjalnych i tej wspaniałej „ściśletajności” – narzędziu zabezpieczającym przed sprawdzeniem konkretów (SOR „Gluś”, materiały zniszczono, albo autentyczny numer z IPN sprawy, której protokół zniszczenia został ujawniony)). Po napisaniu tekstu poszukałbym odpowiedniego kanału rozprzestrzenienia, dystrybucji. Może to być nośna strona w internecie, specjalny profil, listy do znajomych (podobnie przygotowane informacje o mnie dostają listownie moi znajomi do domu lub miejsc pracy, oczywiście, listy są anonimowe). Jak myślicie ile osób z Waszego środowiska uwierzyłoby w spreparowane pomówienia? Ilu Waszych znajomych nagle zaczęłoby czuć na Wasz widok zakłopotanie, które pokrywaliby nadmierną uprzejmością. Zawsze jest to cholerne „ale”.

Powiecie,że wybronilibyście się, a mnie podali do sądu. Podajcie! Zapomnieliście tylko o trybie przypuszczającym, powoływaniu się na oficjalne materiały oraz o znakach zapytania. Sprytny adwokat (to kwestia pieniędzy) przeciągałby proces i od Was żądał dowodów, że nie jesteście pedofilami, szpiegami lub aferzystami. TO WY MUSIELIBYŚCIE UDOWODNIĆ WASZĄ UCZCIWOŚĆ, A NIE JA SWOJE KŁAMSTWO. I co? Ile osób z Waszego środowiska zwątpiłoby w Was? Ile osób dałoby się nabrać na taką manipulację?

Nie akceptuję sposobu walki politycznej poprzez pomówienia. Dotyczy to nie tylko pana Stonogi, ale po idiotycznym wyskoku TVP Info wobec pana Petru też napisałem co o tym myślę. Są pewne zasady, których nie wolno przekraczać. Zdaję sobie sprawę, że w tym „zmakdonaldyzowanym” świecie wstyd jest mówić o etyce, lecz pomyślcie o pragmatyzmie. Tak zadawane ciosy potrafią wrócić ze zdwojoną siłą. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku polski kontrwywiad potraktował zbyt ostro przedstawiciela wywiadu francuskiego w Warszawie. Potem jakiś samochód wjechał w naszych oficerów w Paryżu, postraszono żonę jednego i wszystko wróciło do normy, czyli do zasad tej walki.

Możecie uznać, iż gadam głupoty, ale, wierzcie mi, mnie też to spotkało, spotyka i będzie spotykać. Jeden przypadek opisze ogólnie. Na placówkę wysłała mnie „pisowska” część AWS. Przyszło SLD i chciało mnie wyrzucić z wywiadu w ogóle, jeszcze za 1992 rok. Nie udało się przekonać ministra (krytykuję go za reformę i będę, ale potrafił, jak chciał oprzeć się „koleżeństwu”), więc uderzyli dość brutalnie w moją żonę poprzez najgorsze z możliwych kanałów ambasadzkich. Żona strasznie to przeżyła, a ja załatwiłem to w sposób operacyjny. Nie udało się. Nie mogłem nic napisać, bo papier zostaje, a w ambasadzie musiałem milczeć o powodach i szczegółach tego działania, ponieważ to wywiad i wszystko jest ściśle tajne. To wróciło później, gdy po raz drugi mnie załatwiano, ale wtedy poszedłem sobie na emeryturę. Nie pisze o szczegółach, bo dotyczyło to również intymnej sfery życia człowieka. Dodam, że idealnie wpisali się w to „wojskowi”, by przejąć moje stanowisko, skoro ja ich pogoniłem. To też ściśle tajne. Obecnie, inaczej, ale w podobny sposób jestem „grilowany”. Dziś dowiedziałem się, że 99% moich byłych kolegów z pracy, młodych i starych, potępia to co robię i uważa mnie za „kanalię”. To chyba będzie treść następnych listów o mnie, wysłanych do moich znajomych. Trudno.

No cóż, macie Państwo za darmochę krótki kurs tworzenia dezinformacji. Może Wam się przyda do rozpoznawania „sensacji” lub wykrywania jej w zarodku. Wtedy łatwiej ją zneutralizować.