Kiedy lekarze pracujący w SOR, POZ lub nocnej pomocy opowiadają o swoich dyżurach, to nie słyszy się o ciężkiej pracy, trudnych przypadkach, nie ma narzekania na pracę – wiemy,że jest ciężka i odpowiedzialna, zawsze taka była. Dominują dwa problemy: BRAK SZACUNKU do lekarza i NADUŻYWANIE świadczeń przez Polaków.

Brak szacunku jest wszechogarniający, to nieprawdopodobne w jak krótkim czasie prestiż naszego zawodu i jego poszanowanie spadło na samo dno. Krzyki, wyzwiska, złośliwości, lekceważące uwagi, nieuzasadnione pretensje, a czasem fizyczna agresja -chleb codzienny polskiego lekarza.

Szczególnie w tych miejscach, w których SYSTEM funkcjonuje źle, odbija się to na lekarzu, który dla Polaka – celowo nie piszemy pacjenta,bo są to obywatele którzy w większości …. nie wymagają leczenia – jest winny wszystkiemu. Bałaganowi, długiemu czekaniu w kolejce, awariom sprzętu medycznemu, brakowi pielęgniarek i nie działającej spłuczce w WC. Tak nas traktują. Tak się do nas odnoszą. I wiedzą doskonale,że mogą, ponieważ system nie ma żadnych mechanizmów kontrolujących i ograniczających agresję. Kiedy nie ma tamy – zalewa nas to błoto w sposób nieograniczony.

Warunki pracy na oddziałach najbardziej narażonych na agresję są coraz gorsze i coraz częściej lekarze nie podejmują tam pracy lub z niej rezygnują nie chcąc się narażać na codziennie wrzaski, niegrzeczne uwagi i pretensje oraz pomówienia. MY mamy szacunek do siebie i do swego zawodu, znamy jego ogromną odpowiedzialność i nie musimy się zgadzać na to, by każdy kto chce wylewał na nas bezkarnie pomyje nienawiści. To nie my stworzyliśmy ten system, ale politycy wybierani w wyborach powszechnych. To nie my ustalamy sposób finansowania systemu, ale politycy zgadzając się na zwalnianie ze składek zdrowotnych milionów wybrańców narodu w Polsce. Nie my organizujemy uczelnie medyczne, określamy liczbę miejsc rezydenckich i ich finansowanie. Pretensje do polityków. Tylko,że oni są daleko, a my na pierwszej linii frontu.

Nadużywanie świadczeń w tej sytuacji dramatycznie pogłębia wszystkie wady systemowe. Jeśli jest za mało pieniędzy na leczenie i realizuje je za mało lekarzy, a dostęp do świadczeń jest niczym nie ograniczony – mamy zapaść w tych miejscach, w których nie ma skierowań choć minimalnie kontrolujących liczbę zgłaszających się. Od wielu lat nic się w tej sprawie nie zmienia, nikt nie uświadamia Polaków, a wszelkie próby wprowadzenia jakiejkolwiek odpłatności za świadczenia rozbijają się o strach rządzących i słupki wyborcze.

Jeśli tak myślą politycy i tylko o to dbają, to czas na nasz ruch. MY nie musimy pracować w miejscach, w których nas nie szanują, przy takim niedoborze kadr medycznych, jak w Polsce – znajdziemy inną pracę bez najmniejszego trudu. Jeszcze praca lekarza nie jest obowiązkiem niewolnika – na razie MY decydujemy. Przejrzyjmy swoje umowy, zakresy obowiązków, warunki panujące na oddziałach, liczbę personelu pracującego a wykazanego do NFZ – NIE MA ma żadnego powodu, dla którego mamy być obiektem agresji ze strony tych, którzy NIC nie zrobili, byśmy mogli pracować w godnych warunkach bez szacunku tych którym pomagamy walcząc z ich agresją słowną i fizyczną.

To NIE JEST tak, że obowiązki mamy wyłącznie my – to raczej wyborcy i politycy mają OBOWIĄZEK stworzenia właściwych warunków do naszej pracy, a my w tych warunkach realizujemy nasze powołanie zgodnie ze standardami medycznymi. Nie zasłużyliśmy sobie na takie traktowanie. Nie zasłużyliśmy.

Czytaj więcej.