” Życie, jakoś tak…”

W trudnych czasach trwać nam przyszło
Słowo prawdziwe niczym kij w mrowisko
Kłótnie, zwady zewsząd napływają
On, ona, oni wszyscy rację mają
Stop, przestańcie – krzyknąć chciałoby się
W tym jazgocie już własnych myśli nie słyszę
Czy to wielki problem usiąść, porozmawiać
Mądre rozwiązania szarym ludziom wskazać
Rozsądne dialogi przy stole się toczą
W taki sposób właśnie ludzie się jednoczą
Polityku wyhamuj, bo się rozpędziłeś
Rozejrzyj się wokół, co z ludźmi zrobiłeś
Z obłudą, fałszem decyduj o sobie
Z tymi emocjami nie mów o narodzie
Wystarczy już życia pod czyjeś dyktando
Gdzie brakuje szacunku i wieje pogardą
Gdzie prawdziwe dramaty w czterech ścianach się toczą
Gdzie ludzie łzy leją nad swoją niemocą
Nie widzą tego, bo nie chcą zobaczyć
Tydzień ta sama zupa i jęki rozpaczy
Tak, to twój rodak, który zaufał
Teraz żałuje, wie żeś oszukał
Zapatrzony w siebie i swoje potrzeby
Odtrącasz problemy potężnej ludzkiej biedy
Nie, nie jest leniem, a ciężko pracuje
Głodowe pobory pracodawca funduje
Jest dobrze, nawet lepiej mówią decydenci
Mało?- nie wystarcza?- ważne, że się kręci
W kolejnej kampanii ponownie się ukłoni
Obieca gruszki na wyschniętej jabłoni
Kiedy przegra, spadnie z politycznej areny
Rodaków obwini przerwaniem kariery
Partyjni koledzy też plecy pokażą
Wszak już nic nie ugra, nie będzie ich twarzą
Człowiekiem się jest, decydentem bywa
Najprawdziwsza od wieków ludzkości maksyma

Autor Małgorzata Klemczak

Zdjęcie; Źródło Internet