Marcin Jop: #Pokój_Analiz
#Raport_z_Ukrainy!

Dziś mamy 6 lipca 2023 roku, trwa rosyjska agresja na Ukrainę.

„Kilka słów o szansach i możliwościach”

Ponownie postanowiłem dać sobie trochę więcej czasu na obserwację wydarzeń na froncie. Obie strony starają się jak najlepiej dostosować do panujących obecnie warunków, co nie jest łatwe, z uwagi na bardzo wysoki odsetek wojska młodego i niezbyt dobrze wyszkolonego w wielu aspektach współczesnego pola walki wśród walczących jednostek. Zanim jednak powynurzam się trochę z własnych przemyśleń – zerknijmy na wydarzenia na linii walk.

Co rzuca mi się w oczy od przynajmniej 48 godzin? Mimo, że postępy sił ukraińskich w rejonie Bachmutu – to jest na północ od miasta i w rejonie Kliszcziwki – są bardzo powolne i nie możemy mówić o żadnym przełomie, to jednak najwyraźniej rosyjskie dowództwo jest mocno zaniepokojone sytuacją i skierowało na front z rezerw strategicznych najpierw 80 Gw. Pułk Czołgów, a w ślad za nim także 68 Pułk Czołgów. Co jeszcze ciekawsze częśc pojazdów pancernych nie występuje jednak w roli klasycznego tarana pancernego, lecz wykonuje zadania tradycyjnie przypisane artylerii – czyżbyśmy tym samym uzyskali potwierdzenie ogromnych kłopotów sił rosyjskich z uzupełnieniem dotychczasowych strat w artylerii właśnie? Wydaje się to jak najbardziej sensownym wytłumaczeniem takiego właśnie użycie przynajmniej części kierowanych do walki czołgów. Niemniej jednak, bez względu na podjęte kroki pod naporem ukraińskiej 5 Brygady Gwardii Narodowej oddziały rosyjskiej 72 Brygady Strz. Zmot. cofają się w rejonie Kliszcziwki krok za krokiem i ukraińskie grupy szturmowe właściwie osiągnęły linię ruin zabudowań tej miejscowości. To nie jedyny problem rosyjskiego dowództwa w tym rejonie. Otóż kolejne kompanie strzelców nie wytrzymują ukraińskich ataków dronów i ognia moździerzowego i powoli odchodzą z nad brzegów kanału donbaskiego także w rejonie Kurdiumiwki. Ponieważ jednak dowództwu rosyjskiemu bardzo zależy na utrzymaniu linii kanału należy się spodziewać w tym rejonie w najbliższych godzinach silnego kontrataku. Zresztą wyznaczone do tego zadania siły już wzmacniają stojąca tutaj 57 Brygadę Strzelców Zmotoryzowanych. Do walki pchnięto między innymi 83 Gw. Brygadę Desantową, ale także elementy 1307 Pułku Strzelców Zmotoryzowanych, który jest jednostką terytorialną. Widzimy zatem, że podtrzymywanie naporu w rejonie Donbasu opłaca sie ukraińskiemu dowództwu, gdyż Rosjanie poczuli sie jednak zmuszeni do zaangażowania w walkę niemałych sił. Oby nadal udawało się podtrzymywać natarcie, gdyż przynosi ono Ukraińcom wymierne efekty nie tylko w postaci zajętego terytorium, ale przede wszystkim w postaci stopniowego rozbierania rosyjskich rezerw ze składu 8 Armii.

Zarówno w rejonie Biłohorywki, jak i w rejonie Kreminnej było dość spokojnie i statycznie, ale na odcinku awdijewskim siły ukraińskie mogą pochwalić się istotnymi sukcesami. Po pierwsze Całkowicie oczyściły z resztek sił rosyjskich miejscowość Wesełe (a właściwie jej ruiny), po drugie – podjęły natarcie na kolejny rosyjski węzeł oporu w tym rejonie, czyli w rejonie Kamianki, która starają się obejść od południa. Po trzecie wreszcie – zastopowano rosyjskie ataki w rejonie Opytnego i odzyskano część utraconych uprzednio pozycji. Warto odnotować tutaj debiut bojowy zupełnie nowej jednostki – 142 Rezerwowej Brygady Strzelców, która wzmocniła siły ukraińskie na tym odcinku działań.

Pod Wełyką Nowosiłką siły ukraińskie opanowały spory obszar na południe od Riwnopiła, ale w zasadniczy sposób nie zdołały zmienić swego położenia operacyjnego, gdyż nadal tkwią na przedpolu zasadniczej pozycji obronnej Rosjan. Kolejny raz dowództwo rosyjskie okazało się być bardziej operatywne pod względem szybkości podejmowania decyzji i wybite kosztem rosyjskiego 394 Pułku Strzelców Zmotoryzowanych luki we froncie zostały szybko zamknięte. Wiemy wprawdzie, że Rosjanie nie mają nieskończonej ilości odwodów, ale zaangażowanie w bój kolejnych jednostek, które pokazuję na szkicu sytuacyjnym nie ułatwia natarcia w głąb pozycji obronnych. Szkoda, bo już trzykrotnie Ukraińcy otwierali sobie drogę ku kolejnym rubieżom i trzykrotnie nie udało się pogłębić włamania.

W rejonie Orichiwa działania wyglądają dość podobnie, z tą tylko różnicą, że nieprawdziwe okazały się doniesienia z ręki Toma Coopera traktujące o podejściu ukraińskich czołówek pod Nowopokriwkę i na południe od niej. W ciągu ostatnich 48 godzin dowództwo ukraińskie próbowało obejść redutę w Robotynem od zachodu i uzyskało tutaj pewne postępy, ale także daleko jest od przełomu w rozwoju sytuacji. Przez ostatnie 48 godzin sen z powiek spędzał mi rosyjski silny kontratak na skrzydło nacierającego na południe ukraińskiego zgrupowania z punktem ciężkości w rejonie Nowopokrowki. Rosjanie nie tylko odbili całą miejscowość, ale także zagrozili wyjściem na tyły sił ukraińskich, kierujących się ku Werbowemu. Na szczęście tym razem dowództwo operacyjne strony ukraińskiej zareagowało w porę i Rosjanie utknęli. Obecnie wykonany na skrzydle wyłom jest zaciekle atakowany przez trzy brygady Gwardii Narodowej, które starają się oskrzydlić rosyjską grupę bojową i w ten sposób zmusić ja do odwrotu.

Obserwując bieg zdarzeń na linii frontu dostrzegam rosnące znaczenie improwizacji i kombinacji z braku właściwych sił i środków po obu stronach. Zarówno oddziałom ukraińskim, jak i rosyjskim brakuje ewidentnie podstaw taktycznego wyszkolenia, zatem w warunkach, w których walka rozpada się na starcia poszczególnych kompanii i plutonów, w których jedne radzą sobie lepiej, a drugie gorzej trudno wyrokować o możliwych szansach na uzyskanie przełomowego sukcesu. Po obu stronach daje się zauważyć nie tylko słaby poziom umiejętności oficerów liniowych, ale także poważny brak kompetentnych kadr w strukturach sztabowych. W konsekwencji tego, polem bitwy rządzi przypadek, lub łut szczęścia, zamiast wyniku starannie i w oparciu o konkretne założenia realizowanego zadania bojowego.
Otrzymałem bardzo ciekawą relację, dotycząca uwag żołnierza serbskiego służącego w rosyjskich formacjach organizowanych przez Dejana „Deki” Bericia. Otóż żołnierz ów, zamiast zapowiadanego trzymiesięcznego treningu przeszedł trwający trzy i pół dnia kurs, po którym został skierowany do jednostki artyleryjskiej. Oczywiście, nie miał zielonego pojęcia o zasadach działania baterii artylerii na froncie. Nie ma się co śmiać z Rosjan, gdyż poziom wyszkolenia wielu jednostek ukraińskich jest dość podobny i w zasadzie jedynym, co rzuca się w oczy, jest kwestia morale. W takich okolicznościach nie ukrywam, że strona, która ma wyższe morale i będzie zdolna je podtrzymać zwycięży w tych zmaganiach. Horyzont czasowy rzecz jasna pozostaje nieznany w tych warunkach.

Zapraszam do lektury i dyskusji na temat biegu zdarzeń. Zachęcam także do wspierania Autora niniejszego postu poprzez buycoffee.to/marcin_jop