Swetru i reszta

12 grudnia 2015 roku trafi do historii najnowszej Polski. Po raz pierwszy bowiem ludzie dostrzegli, jak bardzo w defensywie jest poprzednia władza. I że odstawienie PO od koryta raz-dwa zmarginalizuje ją tak samo, jak wcześniej Unię Demokratyczną czy Unię Wolności.

HGWNa początek parę liczb. Otóż za sprawą należącej do PO prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz w stołecznych urzędach samorządowych pracuje już blisko 20.000 osób. Przynajmniej drugie tyle zatrudniają ministerstwa. A gdy dodać urzędujących w bankach, ZUS, KRUS, NFZ zbliżamy się do granicy 200.000 osób!
To grupa zagrożona reformami planowanymi przez PiS.
I mniej więcej połowy z nich (plus rodziny) można było oczekiwać na sobotniej manifestacji.
Oczywiście TVN oraz pochodne Newsweek’a i gazeta wyborcza podały liczebność „obrońców demokracji” na 50.000.
Tymczasem ci, którzy oglądali transmisję telewizyjną z „marszu” ze zdumieniem konstatowali, że podawana przez do niedawna prorządowe, a obecnie opozycyjne media liczba, jest mocno zawyżona. Być może nawet 8-10 razy!
Popatrzcie sami.

11227041_1670704883182022_3142226995716829859_n

Mnie najbardziej przekonuje porównanie tych dwóch zdjęć.

porównanie

Jak widać manifestacja okazała się klapą.

I to mimo nachalnej propagandy i zaangażowania tuzów PO, łącznie z HGW, która przecież przyciągnęła za sobą sporo podległych urzędników.

Ucieszne natomiast jest to zdjęcie. W pierwszej chwili bowiem człowiek myśli, że „w obronie demokracji” dzielnie kroczy jakiś „moher”. Popatrzeć bliżej, a to… Ryszard Kalisz.

Kalisz

Nie brak również Marcina Święcickiego, ongiś członka Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Hadacz

Jest i Krystyna Szumilas, POsłanka, wieloletnia „animatorka” układu politycznego powiatu gliwickiego.

Ba, dzielny mecenas Giertych, zwany powszechnie Koniem.

Demokracji bronił także Cezary Grabarczyk, ten sam, co musiał ustąpić ze stanowiska ministra sprawiedliwości wskutek afery z pozwoleniem na broń (29.04 2015).

Nie brak również „Andrzejka” Hadacza, znanego prowokatora „w służbie” PO.Żerko

Ba, „marsz” był uduchowiony. Nie zabrakło bowiem już przygasłej gwiazdy medialnej niejakiego Lemańskiego.

Ilu poza tym szło urzędników niższych szczebli wiedzą tylko organizatorzy.

Reasumując – piątka za medialne nagłośnienie zdarzenia.
Z kolei za frekwencję – jedynka z plusem. Urzędnicy pokazali figę byłej władzy po prostu.
Starsi zapewne pamiętają równie spontaniczne manifestacje, urządzane po Marcu’68.
Mechanizm mniej więcej ten sam.

marzec_68_robotnicy

To kolejna po wyborach prezydenckich i parlamentarnych bolesna nauczka dla rządzących Polską przez ostatnie 8 lat.
To, że jeszcze mają za sobą niektóre media już nie wystarczy.

A przecież nie tak dawno Miller wypowiedział znamienne słowa: Mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy.

Podobnie można powiedzieć o partii politycznej.

Sprawując rządy przez dwie kadencje ludzie z PO uwierzyli, że „władzy raz zdobytej nie oddadzą nigdy”. Tymczasem Naród zadecydował inaczej, czego nie chcą i nie potrafią zaakceptować.

Trzeba umieć odejść z honorem, bo inaczej zamiast patosu słychać kwik świni, której zabierają koryto.

zabrali koryta

PS. Czekam niecierpliwie na raport ze stanu Państwa, bo za chwilę okaże się, że PiS zrujnował „zieloną wyspę”.

12.12 2015