Nie lubię spędówek. Spodziewam się, że jutrzejszy marsz będzie wygłaszaniem jakichś komunałów – rzeczy, które już wszyscy wiedzą.
Nie jest dla mnie kryształowy ani Tusk, ani nikt z opozycji. Tusk zrobił wejście do Wprost, a Platforma wybierała nadmiarowych sędziów do Trybunału. Złamano reguły. Łamano je bezczelnie, bo sędziowie Trybunału Konstytucyjnego posunęli się nawet do tego, że pisali Platformie ustawę, która zresztą okazała się niekonstytucyjna.
Czułem sie totalnie oszukany – sędzia to nie jest ktoś, kto pisze ustawę na zamówienie władzy. Dodatkowo sędziowie spotykali się z politykami PO w siedzibie ich partii.
Tylko kiedy to się działo, to na przykład taka Monika Olejnik publicznie wytknęła ten Wprost Tuskowi, a wielu znanych mi osobiście ludzi odwróciło się od Platformy. Być może na zawsze.
Z kolei zamach na Trybunał chroniły zasady: PiS zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego nadmiarowych sędziów i wygrał.
Rzepliński et consortes wyłączyli się z orzekania o ustawie, którą pisali. Nagranie wychodzących sędziów z siedziby PO szeroko niosło się po internecie wzbudzając słuszny gniew.
Dzisiaj jest „normą”, że premier potrafi przyjść do TK i rozmawiać z sędziami przed wydaniem ważnego wyroku, Julia Przyłębska nie kryje zażyłości z Jarosławem Kaczyńskim a Tadeusz Cymański oczekuje wydania konkretnego wyroku od TK.
Czy ktoś wyobraża sobie, że ze składu TK wyłącza się np. Krystyna Pawłowicz w sprawie ustawy, którą uchwalała jako poseł? Nie? A dlaczego? Przywykliśmy drodzy Państwo!
Powtarzam więc – Platforma faulowała w polu karnym, ale karne były odgwizdywane. I PiS strzelał bramkę za bramką. Tylko, że tak mu się to spodobało, że wygonił z boiska sędziego, żeby nie przeszkadzał.
Ludziom popierającym PiS pozbycie się sędziego z boiska podoba się. Nie ma „pisowskiej” Moniki Olejnik, która „opieprzy” Kaczyńskiego. Ta partia maszeruje równym krokiem a wódz się nie myli.
Ja takiej zabawy nie lubię – najzwyczajniej w świecie się boję, że skoro dzisiaj nie ma sprzeciwu dla działań partii w obrębie łamania Konstytucji (skład KRS, TK,) nie ma krytyki nawet wtedy, kiedy ruska rakieta przeleci niezauważona przez 2/3 Polski, a po pół roku minister zwala winę na podwładnych, to jutro nie będzie sprzeciwu, kiedy zaczną niewygodnych sędziów i urzędników wywalać z pracy, a pojutrze – kiedy o 6.00 rano przyjdą mnie zatrzymać. Tak, jak kilku moich klientów, którzy po dłuższym czasie okazywali się niewinni, a ich problemy z prawem były wynikiem nadużyć i niekompetencji.
Ludzie tzw. prawicy nie tylko nie będą protestować, kiedy bez żadnego powodu wyprowadzać zaczną niewygodnych sędziów w kajdankach, ale nawet będą się z tego cieszyć. Skąd to wiem? Oni sami o tym piszą! Oni są na wojnie „z lewactwem”. Oni tego chcą.
A więc nie ma sędziego – nie ma gry. To, co ma niby być grą zaczyna pachnieć farsą.
Dlatego pójdę na marsz. Będzie to pierwsza w moim życiu tego typu decyzja podjęta z jakiegoś głębszego przekonania. Wierzę, że złą władzę trzeba zmienić nawet wtedy, kiedy ta, co się szykuje na jej następcę, nie jest moim wymarzonym ideałem.
Zostaw komentarz