Opis cywilizacji w wielu jej aspektach odnosi się m.in. także do monumentalnych budowli wzniesionych przez człowieka przy pomocy jedynie archaicznych narzędzi bądź urządzeń o charakterze suportacyjnym. Takowych budowli w starożytności wzniesiono bardzo wiele, lecz jedynie siedem z nich zostało zaliczonych do tzw. cudów świata, a mianowicie: piramida Cheopsa, wiszące ogrody Semiramidy, świątynia Artemidy w Efezie, posąg Zeusa w Olimpii, mauzoleum w Halikarnasie, Kolos Rodyjski i latarnia morska na Faros.

Do dnia dzisiejszego z tej plejady cudów architektury możemy oglądać jedynie piramidę Cheopsa wybudowaną sprzed około 4.500 lat temu. W jej sąsiedztwie możemy podziwiać także kamienne (o wadze 800 t) kolosy Memnona, które jednak do kategorii cudów nie zostały zaliczone. Prawie każdy turysta spoglądający na piramidę Cheopsa, czy też późniejsze piramidy azteckie w Meksyku doznawał podziwu nad kunsztem, precyzją oraz ogromem wysiłku logistycznego związanego z realizacją takich inwestycji. Z wielowiekowych doświadczeń banalnie wynika, że budowanie czegokolwiek nie jest zadaniem łatwym do wykonania.

Montaż różnego rodzaju konstrukcji oprócz stricte materialnego potencjału wymaga także zmobilizowania niezbędnych mocy wykonawczych, co w czasach starożytności prawie wyłącznie sprowadzało się do użycia sił ludzkich mięśni. Przeciwstawnie rzecz ujmując demontaż jakiejkolwiek konstrukcji pochłania zdecydowanie mniej energii, a także czasu. Możliwości współczesnych materiałów destrukcyjnych są daleko idące, a prozaiczny trotyl w niewielkiej ilości kreuje nawet w masywnych budowlach katastrofalne skutki.

Na szczycie niszczycielskiej piramidy rzecz jasna umiejscowiona jest energia jądrowa, która potrafi w kilka sekund obrócić w perzynę milionowe miasta z jej zabudową i ludnością. Z kart światowej historii wielekroć można wyczytać, że wielokrotnie różne miejscowości były całkowicie wręcz unicestwiane, a jednak po odbudowie aktualnie cieszą swoim wzrokiem turystów zmierzających z różnych zakątków do ich poznania. Wielce wymownym przykładem jest stolica TENKRAJU Warszawa, prawie że doszczętnie zrujnowana w czasie II wojny światowej. Paralelnie w zakresie wznoszenia i montażu różnych budowli i konstrukcji powinniśmy się odnieść do konieczności spełnienia temporalnych warunków dotyczących przykładowo: edukacji, sztuki czy kreacji stosunków polityczno-społecznych. Wspólnym mianownikiem, a jednocześnie tzw. lepiszczem tychże poruszonych kwestii jest najzwyklejszy czas. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę na podstawie choćby własnych życiowych doświadczeń ilu wyrzeczeń, wysiłku, a przede wszystkim czasu wymaga przyswojenie niezbędnej wiedzy w różnorakim zakresie. Zbędnym jest szczegółowe temporalne odnoszenie się do po prostu oczywistej oczywistości związanej z czasową technologią przeprowadzanego jakiegokolwiek procesu wytwórczego; choćby przykładowo wypieku chleba. Dobry, smaczny chleb można wyłącznie upiec w przewidzianym recepturą czasie. Uchybienie temu temporalnemu wymogowi skutkować będzie wytworem zakalca. Niemożliwym jest pójście na jakiekolwiek skróty w dziedzinie edukacji, wychowania czy też kształtowania stosunków międzyludzkich i przeznaczenie na tenże proces czasu np. w wymiarze tylko jednego roku.

Wszelkie „rewolucyjne” w tym zakresie działania z cyklu: „nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera” można alokować wyłącznie w kategoriach bajek z mchu i paproci. Rekapitulując w tymże miejscu powyższe dywagacje stwierdzić możemy zgodnie i zasadnie, że czas montażu (budowania) i demontażu (destrukcji) pozostaje wielkością odwrotnie proporcjonalną. Historia ostatnich już ponad 100 lat od chwili odzyskania przez RP niepodległości w 1918 r. poucza nas o negatywnym syndromie „geograficznym”. Polska funkcjonuje jako blisko 40-milionowy naród pomiędzy dwoma wrażymi politycznymi siłami tj. z zachodu z Szwabolandią, a ze wschodu z ukorzenioną w azjatycko-mongolskiej tradycji i kulturze agresywną Rusią. Oba te totalitaryzmy brały udział w trzech rozbiorach Polski, na dokładkę fundując sobie rozbiór o kolejnym numerze w 1939 r. w wyniku paktu Mołotow-Ribbentrop. Skutki tejże niezwykle głębokiej ingerencji wrażych sąsiadów odczuwamy dotkliwie w wielu wymiarach po dzień dzisiejszy.

To na sowieckich tankach zrusyfikowane częściowo o polskich korzeniach wszelakie tałatajstwo, odziane w walonki i cuchnące onuce zostało zaimplementowane przez NKWD w obszar pomiędzy Odrą, a Bugiem komfortowo się w nim potrafiąc umościć.

Sowieccy namiestnicy w rodzaju Józia Cyrankiewicza, czy obergnoma Władzia Gomułki grozili swoim współobywatelom różnymi sankcjami w razie prezentowania wrażego stosunku do nowego ustrojstwa. W praktyce nie chodziło tylko o odrąbywanie rąk, ale o strzały w potylicę i wieloletnie więzienia. Bezprzykładnym terrorem objęto wszystkie dziedziny życia społecznego starając się także uzyskać zwycięstwo w walce z Kościołem. Potwierdziła się ponad temporalna reguła odnosząca się do okresu budowy i rujnacji. Wielowiekowo sprawdzone standardy społecznego klasycznego funkcjonalizmu zostały brutalnie sprowadzone „do parteru”, a posiłkując się wymownym dialektem faworyty Hyrzego Ruja znanej lemparciej lesby w……….e w kosmos!!

To w czasach stanu wojennego wykreowany został zaczyn jak najgłębszego dokonania w interesie Berlina i Kremla narodowej polaryzacji przeciwstawnych opcji politycznych. Wybitną rolę w maestrii szczucia na swych adwersarzy w postaci moherów odgrywa fanzin political fiction Adasia Szechtera, der ONET oraz esbecki TEFAŁEN. Bez wyjątku każdy tubylec TENKRAJU, który ośmieli się krytycznym okiem spoglądać na działania PEŁO, a na dodatek je towarzysko, a nie daj Boże medialnie komentować i zasadnie dezawuować winien zostać zdecydowanie potępiony i naznaczonym stygmatem ognistego piętna do cna złajdaczonego pisiora!!! Każdy zatem pisior, niekoniecznie członek PiS-u jako typowy moher, średniowiecze, prostak personifikowany przez podkarpackie Grażyny i Janusze, leń patentowany i oczywisty niedouk winien zostać po prostu i bezkompromisowo w……….y w kosmos!

Demontaż w pełnym zakresie i realizowany za sowity jurgielt.

Nie wdając się obecnie w dalsze rozważania w tym zakresie musimy jednak zwrócić szczególną uwagę na wielce negatywne skutki społeczno-polityczne jakie w związku z tym zostają wykreowane. W niezwykle ważkim dzisiejszym sejmowym głosowaniu w sprawie ochrony dobrego imienia św. Jana Pawła II polactwo rekrutujące się z gangu PEŁO w ilości aż 125 głosów nie poparło jej treści!!! Formalnie tchórzliwie w momencie sejmowego głosowania „wyparowali” z sali plenarnej poprzez wyjęcie kart do głosowania.

HANIEBNA REJTERADA!!! która mocno powinna się zapisać w elektorskiej pamięci ze wszystkimi z tego faktu wypływającymi skutkami. To pokłosie m.in. tego typu zachowań jakim przykładem jest do cna spodlony żywot Stefka BURCZYMUCHY z Niesiołowska. Tenże zaśliniony, amoryczny satyr dewastujący dokumentnie umeblowanie tapczanowe użyte do erotycznych harców aktualnie wespół zespół ze zdewiantowanym lefactwem i neoliberalizmem nawołuje wręcz do niszczenia pomników najwybitniejszego Polaka.

O TEMPORA, O MORES

Panie Boże, widzisz i nie grzmisz??? KARMA ma jednak to do siebie, że tego typu delikwentów sobie skutecznie upatrzy……. A zatem co się odwlecze to nie uciecze.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

9.03 2023

ryc. pixabay