Mateusz Morawiecki udzielając wywiadu (16.12.2025) redaktorowi Michałowi Rachoniowi w TV Republika, nie traktował poważnie telewidzów. Odpowiadał na pytania nie odnosząc się do ich istoty. Tak było z pytaniem dotyczącym szerszego porozumienia z przeciwnikami politycznymi. W odpowiedzi usłyszeliśmy, co J. Kurski powiedział o tragedii Smoleńskiej.

To samo dotyczyło kolejnego – Jak mają patrzeć wyborcy PiS na to, co się obecnie dzieje w partii?

Usłyszeliśmy, że w partii są różne nurty i jest rzeczą nienormalną, iż ze spotkania 9-osobowego najwyższego kierownictwa wypływają informacje, oraz kiedy PiS było najsilniejsze i dlaczego mimo wygranych wyborów nie przejęło rządów, bo nie miało zdolności koalicyjnych.

Ale co było przyczyną jej braku, redaktor Rachoń tematu nie drążył – szkoda.

Gdy padło następne o przyczyny, że 20 proc. wyborców PiS popiera obecnie partie na prawo od PiS? Nastąpiło klasyczne jego zagadywanie. Premier zaczął mówić o kampanii wyborczej Karola Nawrockiego i kto go poparł.

Zirytowało to prowadzącego, który zwrócił uwagę, że pytał o to – jak po 2-óch latach rządu Tuska tak wielu wyborców szuka alternatywy na prawo od PiS?

Morawiecki jako główne przyczyny podał aferę wizową i inflację.

I tu dała o sobie znać różnica między redaktorem Rymanowskim a Rachoniem. Gdy redaktor Rymanowski przeprowadzał wywiad z premierem Tuskiem przed drugą turą wyborów prezydenckich, to drążył temat związany z oskarżeniami pana Nawrockiego. Natomiast w przypadku wywiadu z Morawieckim red Rachoń zadowolił się miałką odpowiedzią, dlaczego wyborcy odpływają od PiS.

Nie zwrócił uwagi, że te dwie przyczyny to zbyt mało by nastąpił tak zdecydowany odpływ wyborców. Trzeba było pomóc, Morawieckiemu w wyliczaniu błędów, jakie popełnił on i PiS, które przyczyniły się do ich utraty.

To m.in.: wyrok Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji, obiecywanie wstania z kolan w stosunku do Brukseli, a zamiast tego leżenie przed nią plackiem i dostosowywania się do jej żądań, oczekiwań oraz przekazanie jej dużej części kompetencji państwowych, zgoda na Zielony Ład oraz„Fit for 55”, niezrozumiała przez wyborców cał­kowita uległość wobec Kijowa, głosowanie za otwarciem granicy na produkcję rolną z Ukrainy, cenzurowanie mediów, zbyt duże rozdawnictwo socjalne, nachalna a zarazem toporna propaganda sukcesów premiera i polityków PiS w TVP. To są główne przyczyny, które wpłynęły na odejście część wyborców od PiS.

Według Morawieckiego remedium na odzyskanie poparcia byłoby powstanie sztabu, który pozwoliłby koordynować politykę komunikacyjną, antycypować różne wydarzenia, narzucać tematy.

Przecież żadne sztaby nie spowodują powrotu wyborców, gdy przez osiem lat co innego się mówiło, a co innego robiło, uciekało od trudnych tematów i nie słuchało się tego, co elektorat miał do powiedzenia.

Uważam, że należałoby przyjrzeć się i zastanowić czy jednym z powodów, dla którego tak duża część wyborców znalazła się na prawo od PiS była jej polityka dotycząca legalnej imigracji. Twierdził, że gdy rządził prowadził bardzo selektywną politykę wobec niej. Uwzględniana była wyłącznie pod kątem zapotrzebowania wyższych uczelni bądź przedsiębiorców, a służby weryfikowały każdego przyjezdnego do Polski.

Mówił, że blokował nielegalną migrację, a nagle za jego rządów Polska została zalana legalnymi przybyszami z Afryki i Azji. To, że problem coraz bardziej narasta, Polacy zobaczyli w tym roku, gdy podobnie jak to ma miejsce na Zachodzie, podczas obchodzenia Ramadanu, tysiące muzułmanów zablokowało ulice przy maczetach i domach modlitwy w wielu polskich miastach.

Szkoda, że red. Rachoń nie zapytał – czy gdy był premierem służby kontrolowały ich pod kątem terminów przebywania na terytorium Polski i czy ci, którym on się skończył byli odsyłani do krajów, z których przybyli. Jeżeli tak, to czy miał wiedzę ilu zostało odesłanych.

Red. Rachoń poruszył temat związany z mechanizmem warunkowości, w którym zostaliśmy oszukani. Warto przypomnieć, że w 2020 roku, premier chwalił się, że wynegocjował deklarację, która oddzieliła kwestie praworządności od budżetu, ograniczyła stosowanie mechanizmu do ochrony finansów UE i zapobiegania korupcji, co miało chronić suwerenność Polski i zapewnić dostęp do funduszy. Określił ją jako podwójne zwycięstwo. Od początku w cały proces decyzyjny był włączony Jarosław Kaczyński,

Później okazało się, że unijni decydenci nie patrząc na wynegocjowaną przez naszego premiera deklarację, rozciągnęli ją na praworządność. Mimo, iż nie ma unijnej definicji praworządności, nielubiany w UE prawicowy rząd PiS został oskarżony o jej łamanie, co skutkowało zawieszeniem wypłaty środków z KPO. Nie zważając na brak naszej zgody zasada obowiązuje, bowiem została przyjęta większością głosów. Finalnie zwycięstwo okazało się klęską.

Premier przyznał, że w UE w zasadzie na nic nie mamy wpływu, bo prawo veta mamy tylko w dwóch sytuacjach – sankcjach przeciwko Rosji i raz na 7 lat podczas uchwalania budżetu UE.

Red Rachoń postawił problem naszej obecność w UE. Czy jest ona zasadna, skoro decyzje podejmowane przez polskiego premiera nie mają znaczenia, bo jeżeli nie podobają się urzędnikom unijnym to je zmieniają?

W tym kontekście zapytał, co mamy zrobić w przyszłości by taka sytuacja się nie powtórzyła – premier odpowiedział – grać twardo.

Jak stwierdził red Rachoń, mimo, iż premier zagrał twardo to i tak został oszukany. Z tą oceną Morawiecki się nie zgodził mówiąc, że dzięki takiej postawie obronił Turów i energię elektryczną. Gdzie Rzym a gdzie Krym.

Najważniejszym pytaniem, jakie padło podczas wywiadu było zapytanie – Gdzie jest granica opłacalności członkostwa w UE, jeżeli instytucje unijne grają przeciwko Polsce, niezgodnie z zasadami i oszukują Polskę?

Morawiecki odpowiedział – są 3 wielkie filary, które zapewnia nam Unia: bezpieczeństwo, gospodarka, tożsamość narodu polskiego.

1 – Jeżeli opłaca się nam to ze względu bezpieczeństwa, jeżeli tworzymy większą całość, to warto być. Jeżeli przyczynia się do osłabienia polskiego bezpieczeństwa to nam się to nie opłaca.

2 – Gospodarka – Czy polscy obywatele i polscy przedsiębiorcy korzystają na jednolitym rynku europejskim – tak.

3 – Czy naród polski jako struktura tożsamościowa może przetrwać, może się rozwijać, pielęgnować swoje tradycje czy ona blokuje ją? Poprzez różne eksperymenty ideologiczne, przeciwko którym skutecznie postawiliśmy tamę wyłączyliśmy rewolucję LGBT.

Gdybym tego nie usłyszała to nie uwierzyłabym, że premier traktuje telewidzów jak ciemniaków którzy nic nie czytają, niczym się nie interesują, nie potrafią wyciągać wniosków, a wszystkie wypowiedzi premiera traktują jak prawdy objawione. Przecież doskonale wie, że to nie Unia Europejska zapewnia nam bezpieczeństwa, a tylko nas doi. Zapewnia nam je NATO.

Poza tym podczas głosowań w zależności od interesów największych graczy dochodzi w niej do manipulacji większością kwalifikowaną poprzez rozszerzenie jej na obszary obecnie wymagające jednomyślności (polityka zagraniczna, obronna, migracja), co przekłada się bezpośrednio na utratę suwerenności gdyż ogranicza zdolność poszczególnych państw do blokowania niekorzystnych dla nich decyzji z równoczesną kumulacją nadmiernej władzy Komisji Europejskiej.

W udzielonym wywiadzie przyznał, że możemy skorzystać z veta tylko w dwóch przypadkach sankcjach przeciwko Rosji i uchwalania budżetu UE. Po co być w strukturze, w której nam nic nie wolno, a decyzje są podejmowana ponad naszym rządem i głowami Polaków, zawsze w interesie Niemiec i Francji?

Odnosząc się do gospodarki premier stwierdził, że polscy obywatele i polscy przedsiębiorcy korzystają na jednolitym rynku europejskim, dlatego warto w niej być.

Szkoda, że po tym stwierdzeniu red Rachoń nie poprosił premiera by odniósł się do raportu prof. Zbigniewa Krysiaka i prof. Tomasz Grosse „Saldo transferów finansowych między Unią Europejską a Polską”, który ukazała się we wrześniu 2021 r. Był to pierwszy bilans naszego członkostwa w UE.

Udowadniają w nim, że państwa Europy Zachodniej korzystają w większym stopniu na obecności Polski w UE, niż nasz kraj. Piszą w nim „Zyski, które czerpią podmioty z państw UE stanowią bardzo wysoki poziom wypływów gotówki z Polski, które znacznie przewyższają fundusze, jakie Polska otrzymuje z budżetu UE. Za lata 2004-2020 średnia roczna kwota wpływów z budżetu UE do Polski wynosiła ok. 35 mld PLN, zaś średnia roczna wartość wypływających zysków do państw UE w zachodniej Europie była prawie dwukrotnie wyższa od wypływów netto z budżetu UE i wyniosła prawie 58 mld PLN”.

Powinien również nawiązać do książki prawnika i ekonomisty Tomasza Cukiernika „Dwadzieścia lat w Unii”, która ukazała się w 2024 r. Porusza w niej zasadniczą kwestię – Czy Polsce opłaca się należeć do Unii Europejskiej?

I odpowiada „Po 20 latach człon­kostwa warto zadać sobie to pytanie z punktu widzenia chłodnej, reali­stycznej polityki oraz prostej kalkulacji zysków i strat. {…}

Niestety, w ostatnim czasie straty te są coraz większe. Powód jest bardzo prosty: Bruksela wtrąca się do coraz większej liczby spraw, z ży­cia gospodarczego, społecznego, a nawet rodzinnego. Wykorzystując jako pretekst ochronę klimatu, Unia chce nam rozkazywać, czym mamy ogrzewać swoje domy, na czym gotować obiad, co mamy jeść a co palić, jakie niepotrzebne systemy montować w każdym samochodzie i traktorze, czym mamy płacić, a nawet, jaką ilością wody spłukiwać toaletę.

Mamy tu do czynienia nie tylko z zamachem na wolność, czego przykładem jest zakaz sprzedaży samochodów spalinowych, ale rów­nież z olbrzymimi kosztami, przyczyniającymi się do drastycznego spadku zamożności Polaków – sama polityka dekarbonizacyjna będzie oznaczała coroczny koszt na poziomie 13,6% PKB.

Bruksela nie bierze pod uwagę polskiej racji stanu, a w wyniku dalszego wdrażania unijnej polityki nasz kraj może całkowicie utracić bezpieczeństwo energetyczne i żywnościowe, popadając w zależność od czynników zewnętrznych”.

Premier w ostatnim filarze nawiązał do polskości poruszając kwestię tożsamościową: „Czy naród polski jako struktura tożsamościowa może przetrwać, może się rozwijać, pielęgnować swoje tradycje czy ona blokuje ją”.

Oczekiwałam, że na tak postawione pytanie red. Rachoń wskaże premierowi, że początki zagrożenia struktury tożsamościowej rozpoczęły się za jego rządów, z chwilą wpuszczenia setek tysięcy legalnych migrantów, a błyskawicznie powiększy się z chwilą rozpoczęcia przymusowej relokacji obcych nam kulturowo ludzi, jak to ma miejsce na Zachodzie, a tama przeciwko rewolucji LGBT pęka. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok, zgodnie, z którym Polska ma obowiązek umożliwić transkrypcję zagranicznych aktów małżeństwa par tej samej płci. Mimo, iż TSUE nie ma takich uprawnień już znaleźli się politycy, którzy zgłosili gotowość jego wprowadzenia.

Jeżeli dodamy do tego stosowanie podwójnych standardów, wprowadzany na siłę Zielony Ład, przymusową relokację migrantów, Mercosur, bezcłowe kontyngenty taryfowe na wybrane towary rolne z Ukrainy, tworzenie superpaństwa, w którym wyznaczono nam rolę nic nieznaczącego peryferium, to wniosek nasuwa się sam – nie opłaca się być w takiej Unii.

Uważam, iż prowadzący wywiad red. M. Rachoń był do niego nieprzygotowany i nie spełnił się w roli obiektywnego, dociekliwego dziennikarza. Daleko mu do redaktorów K. Stanowskiego i B. Rymanowskiego, a premier M. Morawiecki żyje we własnym świecie i mimo, że jako były szef rządu doskonale wie jak wygląda rzeczywistość, to ze względów koniunkturalnych ją zakłamuje.