Od lawendowej kostki do własnego biznesu
Od ponad 3 lat nie kupuję mydła w drogerii. Odkąd mauczyłam się je wyrabiać sama w moim domu zapanowała pr Odkryłam fantastyczny sposób na spędzanie wolnego czasu z pożytkiem dla rodziny. Pierwsze mydło robiłam dla męża i dzieci z myślą ich potrzebach. Ciekawość jaką wzbudził we mnie proces powstawania mydła naturalnego była silniejsza niż strach przed poparzeniem ługiem. Mydło wciąga bez reszty i daje ogromną satysfakcję. Wyrabianie mydła stało się moim sposobem na życie oraz realizację zawodowych celów.
Mydło lawendowe to skromnie wyglądająca, kremowa kostka, wypełniona po brzegi najlepszymi olejami i masłami roślinnymi. Doprawiona naturalnym olejkiem eterycznym lawendowym. Z dodatkiem suszonej certyfikowanej lawendy, która delikatnie masuje skórę podczas kąpieli. Według autorskiej receptury której nie zmieniłam ani o gram od pierwszej próby. Okazała się najlepsza. Przeszła pomyślnie badanie stabilności i to był już znak aby pójść z nią w wiat. Mydło lawendowe w moim sklepie cieszy się niezwykłą popularnością od samego początku. Przywodzi nam na myśl te stare, tradycyjne kostki lawendowe, które nasze babcie wkładały do szafy, aby ubrania mogły chłonąć ich aromat. Lawenda przecież skutecznie odstrasza mole i działa kojąco na zmysły.
Babcia i mydło
Fantazjując o mydle lawendowym należy z wielką stanowczością podkreślić, że mydło naturalne wyrabiane współcześnie w manufakturach mydlarskich ma tylko jedną cechę, która pozwalałaby nazwać je „szarym mydłem” – powstaje w wyniku chemicznej reakcji zmydlania tłuszczy w obecności silnej zasady. Na tym podobieństwo się kończy, gdyż współczesna nauka zrewolucjonizowała sztukę mydlenia.
Współcześnie mydlarze mają nieograniczony dostęp do surowców roślinnych, od najlepszej jakości olejów niejednokrotnie tłoczonych na miejscu w lokalnych olejarniach po różnorodnej maści dodatki. Współpracuję z jedną z takich przetwórni, skąd udaje mi się pozyskać wspaniałej jakości olej sezamowy. Jest to prawdziwy skarb jeśli chodzi o wartości pielęgnacyjne dla skóry człowieka. Mydła możemy dziś wzbogacać glinkami i aromatyzować olejkami eterycznymi. W ten sposób niegdyś skromna „szara kostka mydła” może stać się królową w Twojej łazience i zdobyć Twoje serce.
Mydła w czasach kiedy gotowały je nasze babcie, powstawały bez użycia jakichkolwiek narzędzi, które pozwalałyby właściwie opracować ich recepturę. Nie istniały chemiczne kalkulatory zmydlania. Mydło powstawało więc w bardzo prymitywnych warunkach i ze zwierzęcych tłuszczy. Zamiast czystego wodorotlenku sodu czy potasu, używano silnie zasadowego spalonego drewna. Takie kawałki nazywane były potocznie „kamieniem”, pełniły rolę ówczesnego potażu. Nazwę „kamień” przywoływała jeszcze do niedawna żyjąca babcia mojego męża. Musiała używać go też moja prababcia Józefa, kiedy zajmowała się swoim gospodarstwem. We wspomnieniach przywoływała obraz, w którym w wielkiej kadzi gotowało się świnię, po czym wrzucało się ten kamień. Na powierzchnię wypływały „mydliny”. Zbierano je cedzakiem i odkładano do naczynia. Nie sposób było się tym umyć, aby nie podrażnić skóry. Mycie nim powodowało przesuszenie skóry. Takie mydło przez swoją silną zasadowość, najczęściej nadawało się w gospodarstwie domowym do sprzątania.
Dzisiejsza wiedza na temat procesu chemicznego jakim jest zmydlanie pozwala na wytwarzanie mydeł o diametralnie innych właściwościach. Współczesny mydlarz ma do dyspozycji liczne tabele oraz kalkulatory, które pozwalają mu na tworzenie mydlanych kostek, które dają przyjemną kremową pianę oraz zawierają kilka procent wolnych olejków. Takie mydła dojrzewają przez wiele tygodni aby stać się jeszcze bardziej delikatnymi. Ich lekko podwyższone PH jest niwelowane przez te niezmydlone olejki, zachowując przy tym doskonałe właściwości oczyszczające.
Dom pachnący mydłem
Wchodząc do domu, w którym jego mieszkańcy używają mydła naturalnego, już od progu czuć ten cudowny lekki aromat. Szczególnie, jeśli mydło wzbogacone jest olejkami eterycznymi, a chwilę wcześniej ktoś z domowników brał prysznic. W mojej łazience jest zawsze kilka kostek dostępnych dla domowników oraz gości. Często słyszę, że w moim domu pachnie mydłem. Ponad 2 lata temu podjęłam decyzję, aby założyć manufakturę mydła naturalnego i w ten sposób stałam się dumną producentką na mikro skalę. Była to zdecydowanie najlepsza decyzja w mojej całej zawodowej karierze. Moja marka to Mydlarnia Józefy (w hołdzie po prababci). Zachowując wszelkie standardy Dobrej Praktyki Produkcji, w małych partiach wyrabiam dobre mydło. W mojej pracowni mydlarskiej powstają nie tylko mydła. W wolnym czasie uwielbiam pisać nowe receptury kosmetyków opartych na naturalnych składnikach. Wiele z nich po dłuższym opracowywaniu, licznych próbach i testach mają szansę ujrzeć światło dzienne. Opracowanie gotowego kosmetyku począwszy od receptury poprzez badania oraz rejestrację zajmuje jednak sporo czasu i wymaga wielkiego wysiłku. Praca ta jednak daje ogromną satysfakcję oraz radość, kiedy moje produkty otrzymują pozytywny opinie klientek.
Zostaw komentarz