Demokracja ma jedną podstawową wadę. Otóż gwarantuje swobodę wypowiedzi również oczywistym idiotom.
Tego nikt myślący racjonalnie nie jest w stanie wytłumaczyć. Przecież ludzie, aby ukończyć studia medyczne musieli wykazać się wiedzą naukową, wypracowaną w ramach rzetelnych badań kliniczno-kontrolnych, kohortowych, randomizowanych z grupami kontrolnymi, aż wreszcie ich kompleksowych metaanaliz przeprowadzonych zgodnie z metodyką naukową.
Tyle tylko, że nagle okazuje się, że wiedza ta, może już nie ta sama, co w momencie kończenia przez nich studiów czy też specjalizacji, okazuje się być zła. Ci sami profesorowie, którzy ongiś przedstawiali im podstawy wiedzy medycznej, których artykuły czy nawet książki czytali już po studiach pogłębiając swą wiedzę medyczną nagle okazują się źli.
Przy czym źli tylko w zakresie szczepionek. Nikt bowiem nawet nie wyobraził sobie, by ci sami antyszczepionkowcy protestowali np. p-ko lekom na dyfteryt czy inny ischias.
Tu wiedza jest w porządku i zgodna z dobrem pacjenta.
Jak to nazwać? Jak nazwać wystąpienia emerytowanego już na szczęście lek. med. Zbigniewa Hałata, coraz powszechniej nazywanego „doktorem Hałabałą”?
Czym jest troska deklarowana przez lek. med. Annę Martynowską o dobro pacjenta wyrażana jednak poprzez negację współczesnej wiedzy i nauki medycznej?
Powiedzmy sobie wprost – lekarz, który neguje osiągnięcia współczesnej nauki i w swej pracy nie opiera się na nich, to zwykły znachor.
Nie tylko moim zdaniem lek. med. Hałatowi czy też lek. med. Martynowskiej o wiele bliżej do kwestionującego medycynę jasnowidza – bioenergoterapeuty niż do lekarza, zwanego potocznie doktorem.
Ale to przecież tylko jedna strona antyszczepów. Ich bodaj największy błąd, jednak wyjątkowo nośny, polega na odwróceniu kierunku rozumowania. Z jednostkowych przypadków wyciągają ogólne wnioski.
Ich nośność polega na tym, że współczesna nauka stała się już nazbyt hermetyczna. Nie od dzisiaj mówi się wszak o językach korporacyjnych, językach branżowych itp. Ba, te same słowa nabierają zupełnie innych znaczeń w zależności od tego, kto ich używa. Koronnym przykładem jest „potrącenie”. Dla przeciętnego Kowalskiego oznacza ono najczęściej wypadek drogowy, w którym ucierpiał pieszy użytkownik drogi. Natomiast dla prawnika (a i księgowego!) słowo to jest nazwą bezgotówkowego rozliczenia należności.
Im dana nauka jest bardziej zaawansowana tym bardziej słowa, jakimi się posługuje, stają się niepojęte dla reszty „niekumatego” społeczeństwa.
To właśnie kolejna przyczyna sukcesu antyszczepów. Po prostu polemika z ich „argumentami” już w warstwie semantycznej staje się niezrozumiała dla społeczeństwa. A skoro tak, to znaczy, że jest to „bełkot”, na którego czytanie (słuchanie) szkoda czasu.
Stąd właśnie bierze się popularność takich ludzi jak wspominany już dr Hałabała czy też inny luminarz myśli antyszczepionkowej prof. Roman Zieliński.
Oni mówią tak, że przeciętny człowiek, często mający poważne luki w wykształceniu ogólnym, wie, o co kaman.
Uznaje więc ich za mondrutkich, bo przecież za mondrutkiego uznaje sam siebie.
Co więcej, zaczyna podejrzewać, że cała ta niezrozumiała dlań mowa-trawa to tylko kamuflaż, pod osłoną którego źli i pazerni lekarze czerpią kasę za sprzeniewierzenie się swoim podstawowym obowiązkom.
Wystarczy tylko pilnować, by to przekonanie nie wygasało.
Wzmocnienie dokonywane jest praktycznie co dnia. Bo przecież ilość osób zaszczepionych rośnie – już przekroczyła 4 miliony. Siłą rzeczy muszą pojawić się niepożądane efekty. Pamiętać należy, że gdyby tyle samo osób zaczęło łykać amantadynę szybciutko w szpitalach psychiatrycznych zabrakłoby miejsca. Lek ów powoduje bowiem dość mocne omamy. Oczywiście nie u wszystkich, niemniej przy 4 milionach osób łykających amantadynę wg zaleceń antyszczepów niczym cukierki na kaszel omamy powinny wystąpić co najmniej u 1%. To jednak znaczy, że aż 40 tys. osób musiałoby być hospitalizowanych. Ponad dwa razy więcej, niż jest miejsc w takich szpitalach w całej Polsce.
Powiedzmy sobie wreszcie otwarcie – w miejsce NAUKI próbuje wepchać się SEKTA.
Sekta, która odkryła „najwyższą prawdę”, więc jej członkowie zajmują się nawracaniem innych, „ratują” społeczeństwo, „otwierają” nam oczy itp.
Swoje ogólne wnioski opierają na drobnych pojedynczych incydentach. Nawet nie spostrzegli, gdy ich rozumowanie dotknął syndrom paranoika – są w stanie dostrzec jedynie te argumenty, które w ich umyśle wzmocnią a priori przyjęta tezę. Myślą, jakbyśmy to bardziej obrazowo chcieli przedstawić, z góry na dół.
Naprzód pojawia się teza, a potem dopiero szukane są wyłącznie argumenty ją potwierdzające. Najnowszy przykład – nauczycielka z Gdańska doznała prawdopodobnie wstrząsu anafilaktycznego. Przynajmniej tak można sądzić po objawach, o jakich opowiada na facebooku. Tymczasem temat podchwycony i przedstawiony został przez „polskojęzycznych Rosjan” (tak coraz powszechniej nazywani są proputinowscy Konfederaci) zupełnie tak, jakby to była reguła, a nie wyjątek.
Na szczęście coraz więcej z nas ma znajomych, którzy się zaszczepili i nie mieli nawet gorączki tego samego dnia wieczorem, nie mówiąc już o kolejnych.
Mimo to ciągle mamy do czynienia z masową histerią. To właśnie jest powodem karczemnych burd często wszczynanych przez antyszczepionkowców.
Ich nabyta hermetyczność połączona ze świadomością, że poznali tajemne zasady, które rządzą Światem, wyłączają jakąkolwiek racjonalną dysputę.
Albo bez szemrania przyjmiemy ich wizję (w perspektywie miesięcy czy nawet tygodni – wizje) – albo narażamy się na szyderstwo i jawnie demonstrowaną pogardę.
Bo ONI wiedzą. A jak wiadomo powszechnie, z wiedzą nie ma żadnej polemiki. Trzeba ją przyjąć, jaka jest.
Nic to, że wiedzą niczym członkowie japońskiej sekty Aum Shinrikyō (Aum Najwyższa Prawda) czy wyznawcy wielebnego Jima Jonesa i jego Świątyni Ludu. Ba, wiedzą podobnie jak muzułmańscy terroryści, których oczekuje Raj w niespełna nanosekundę po odpaleniu pasa szahida.
To nie jest żadna wiedza. To po prostu proteza, kamuflaż mający przysłonić całkowicie pustą czaszkę.
Tak trzeba na to patrzeć. Właśnie poprzez pryzmat zrytej mózgownicy.
Nic tam nie trafia.
Apelujemy bowiem do logiki i zdrowego rozsądku.
Te natomiast w przypadku antyszczepów zawisły gdzieś na kołku w publicznej prywatnej toalecie i dlatego nie jesteśmy w stanie ich się doszukać.
Antyszczepionkowcy wiedzą przecież, że mityczni ONI chcą nas zdepopulować i zamienić w zombie za pomocą szczepionek Pfizera.
To jednak nie znaczy, że nie będą zażywać lekarstw tego samego koncernu.
Ba, będą (panowie) raczyć się Viagrą (produkt Pfizera!) i czerpać ciągle jeszcze zadowolenie z udanego życia nawet po 70-tce. ;)
Nic nie mają też przeciw maskom noszonym podczas operacji przez chirurgów i cały personel obecny na sali – w magiczny jednak sposób te same maseczki przestają spełniać swoją rolę gdy noszone są na ulicy.
Wg nich nie zapobiegają one rozpowszechnianiu się koronawirusa, choć jednocześnie zauważalnie spadła ilość zachorowań na grypę, a choroba ta szerzona jest dokładnie w ten sam sposób.
Lekarze zasługują na zaufanie, gdy chodzi o inne choroby, jednak w przypadku szczepień są wyjątkowo niewiarygodni; ba, należy postawić im zarzuty korupcyjne, bo w przeszłości brali udział w grantach opłacanych przez koncerny medyczne aktualnie produkujące szczepionki.
Można mnożyć wierzenia obowiązujące członków tej sekty. Niektóre z nich zostały już zapomniane, jak np. początkowe zaprzeczanie istnieniu tego wirusa i obwinianie o wszystko opadów chemtrails oraz promieniowania wysyłanego przez nadajniki 5G.
Zaprzestano też szerzenia jak najbardziej „wiarogodnej” informacji o masowych śmierciach powodowanych przez szczepionki – miało ich być aż 25 razy więcej, niż tych spowodowanych przez COVID-19.
Za to ciągle jeszcze potrafią mówić o plandemii i sztucznie utworzonej psychozie strachu, jednocześnie zaś zarzucać rządowi bierność w walce z tą chorobą.
Nie tylko o plandemii; jedna z czołowych antyszczepionkowych celebrytek publicznie stwierdziła, że mamy do czynienia z atakiem szatana.
Jak widać antyszczepionkowość ma uzasadnienie nawet metafizyczne.
Czas jednak bezlitośnie obnaża miałkość tych wszystkich zastrzeżeń. To powoduje topnienie szeregów antyszczepów w postępie wręcz geometrycznym.
Zauważalnym efektem jest więc coraz większy stopień sfanatyzowania resztek.
Czy dojdzie, jak w przypadku Najwyższej Prawdy, do prób fizycznej likwidacji osób „odpowiedzialnych” zdaniem nowej sekty za szczepienia?
A może też, pragnąc uciec przed „szatańskim zniewoleniem” wybiorą śmierć, jak członkowie Świątyni Ludu pastora Jonesa?
Stopień rozhisteryzowania szeregowych antyszczepów widoczny na internetowych forach niestety wskazuje, że powyższe pytania mogą w niedalekiej przyszłości znaleźć potwierdzenie.
Dzisiaj ludzie racjonalnie argumentujący ZA szczepieniami są tylko oblewani pomyjami w necie i wyzywani od lewackich agentów, faktorów koncernów medycznych itp.
W miarę rozwoju szczepień frustracja będzie narastała, podsycana kolejnymi przypadkami złej tolerancji antycovidowego antidotum.
Jest bowiem oczywistą oczywistością, że skoro na 4 miliony zaszczepionych pojawiła się jedna nauczycielka z Gdańska, to kiedy liczba sięgnie 12 milionów pojawią się przynajmniej trzy podobne.
A wtedy mogą znaleźć się tacy, którzy przystąpią do czynnej walki z szatanem, o którym na razie tylko wspomniała lek. med. Martynowska.
11.03 2021
Ty zwyrolu popleczniku ludobójców bedziesz jak resztą rozliczony za propagande kłamstw i lobbowanie tych niebezpiecznych eksperymentow medycznych które nie są szczepionkami. Obyś zdychał w męczarniach.
Co za obrzydliwy sposób dyskredytowania ludzi. Jakie masz prawo, żeby odbierać innym prawo decydowania o sobie. Uratowałeś chociaż jedno życie? Bo Ci, których obrażasz uratowali niejedno. Chowasz się tchórzu za pseudonimem i obrażasz ludzi, którzy nie wstydzą się swoich poglądów i nazwisk. Jesteś bydlak, cham i prymityw.
„Demokracja ma jedną podstawową wadę. Otóż gwarantuje swobodę wypowiedzi również oczywistym idiotom” – pisze na wstępie autor, niejaki Humpty Dumpty. Najlepszym na to dowodem jest jego felieton.
Brawo autor! Wreszcie ktoś odważył się napisać prawdę o polskojęzycznych Rosjanach. Pfizer be, za to Sputnik V jest spoko! A won za Don!