W listopadzie u.r. pisałem o tym, że niekontrolowanie migracji z Afryki i Bliskiego Wschodu dla Europy źle się skończy. I to nie, że miałem jakieś sny, ale moi przyjaciele z Maroka sami mnie o tym powiadomili via długa rozmowa na skypie. a już oni tam dobrze wiedzą co się święci i wyczuwają nastroje ulicy – a przecież Maroko jest względnie spokojnym i dobrze kontrolowanym przez władzę i armię krajem, który ostatniej rzeczy, jakiej mógłby sobie życzyć, to zamachy bombowe na białych. radzą sobie do tej pory nieźle tylko dlatego, że są rządzeni twardą ręką, a Maroko jest krajem totalnie policyjnym. co nie znaczy, że dżihad nie ma tam swoich komórek. Na południu aż się trzęsie od nich, jak w mrowisku.

Pisząc wtedy, że wraz z falą migrantów do Europy dociera fala fanatyków i przestępców spotkałem się z krytyką i niechętnymi mi komentarzami – „rasista, nie rozumiesz idei UE, taka otwartość to nasza wartość, nie damy się wystraszyć, a ty dałeś”… itd.

Tyle, że ja miałem info z pierwszej ręki, poza tym moje własne doświadczenia (dwuletnia praca w Tunezji, prawdziwej wylęgarni terrorystów) wiele mi dały do myślenia o mentalności muzułmanów tam żyjących, o ich systemie wartości, podejściu do wiary, Koranu (w ogóle go nie czytają), pracy, demokracji itd.

Problem polega na tym, że oprócz bezrobotnych i bezdomnych, ale też szumowin, z których wielu nie umie nawet czytać i pisać, oprócz zwykłych bandytów, rzezimieszków, zbiegów z więzień, fanatyków, którzy w meczecie słuchają imamów-debili, jest cała masa autentycznie potrzebujących bliźnich, ludzi uciekających od wojny, głodu, prześladowań religijnych (Chrześcijanie), ludzi spokojnych, normalnych, wykształconych, uprzejmych, zwyczajnie kochanych, jak choćby ta pani z Iraku, która mnie obsługuje w Sklepie Orientalnym na Żurawiej itd.

My Europejczycy nie umiemy dokonać niezbędnej selekcji… bo to słowo kojarzy nam się paskudnie (zasługa Niemców), a po drugie jesteśmy tak otwarci i bezgranicznie ufni, że nie umiemy (jak Amerykanie) gruntownie i bezwzględnie przesiewać, a przedtem dokładnie sprawdzać ludzi, którzy chcą wraz z nami tworzyć wspólnotę. niestety trzeba się pogodzić z faktem, że być może nigdy nie będziemy umieli, bo ci ludzie są albo bez papierów, czyli bez przeszłości, albo z paszportami wystawionymi przez handlarza…

Nicea płacze, Francja płacze, Europa płacze… Znów pojawią się profilówki z flagą Francji na fejsie. Tymczasem prezydent Francji musi się narodowi spowiadać z afery fryzjerskiej. Okazało się, że ten łysiejący i niezbyt piękny pan utrzymywał w Pałacu Elizejskim własnego fryzjera za bagatela 10 tys euro miesięcznie. To jest groteska, jakiej żaden inny prezydent francuski nie zapodał narodowi. Niemal trzy wieki temu lud odprowadziłby by go na szafot nie bawiąc się w procedurę utraty votum zaufania, czy inne zabiegi kosmetyczne demokracji.

Pisałem też ostatnio o bezpiecznej Warszawie podczas szczytu NATO. takie bezpieczeństwo à la longue jest moim marzeniem, poza zdrowiem, dla nas wszystkich 🙂

Miłego dnia! mimo wszystko.

Autor: Artur Cieślar