Pan Trzaskowski mówi, że Polska nie jest na celu terrorystów. Gratuluję. Pan Trzaskowski przyznał tym, że Polska nie jest w systemie, z którym walczą terroryści. I znowu mianowanie kogoś na stołek, ma poprawić bezpieczeństwo. Dzielnicowi się śmieją.

Nie o tym jednak chciałem napisać. Tak mi jakoś weszło.

Profesorowie nie obrażajcie się i postarajcie się zrozumieć o co mi chodzi, a nie wyłapywać jedynie kpinę. Zawsze uznawałem teorię, o ile miała związek z praktyką, lub była zastosowalna w życiu. U nas doszło do paranoicznej sytuacji, w której służby zamknęły się szczelnie i nawet nie dopuszczą, że ktoś spoza ich środowiska może mieć rację. Nie cieszcie się, profesorowie, bo teraz będzie o was. Z drugiej zaś strony, środowisko naukowców od bezpieczeństwa szermuje terminami, o których ma małe pojęcie, broniąc się i usiłując pokazać swoją fachowość. Tymczasem, obie strony popełniają ten sam grzech pychy i nie chcą korzystać z wzajemnych doświadczeń.

Można mówić o wywiadzie osobowym, i miał dużo racji pan profesor, ale powinien dodać o uwarunkowaniach takiego wywiadu w środowiskach muzułmańskich. Nie można krytykować służb za to, że nie mają źródeł osobowych w tych środowiskach, bez wiedzy o specyfice takiego działania. Ja sam mogę tylko przypuszczać, bo praca na tym kierunku zajmowałem się dorywczo, za granicą i we współpracy z miejscowym kontrwywiadem, a i na tej podstawie potrafię sobie wyobrazić trudności. Lepiej niż ci, którzy nigdy nie mieli z tym do czynienia. Te światy, teoretyczny naukowy i praktyczny „służbowy” winny być kompatybilne. Wtedy rozwiązalibyśmy łatwiej wiele problemów.

A tak? Mamy „Psy”, „Służby Specjalne”, idiotyczny „Homeland” z bohaterką, która odpadłaby na psychologu i inne bzdury. I o to mi chodziło? Aha, mniejsze mam pretensje do dziennikarzy, bo oni szukają tylko sensacji. Taka praca.

Na koniec, powtórzę: nie ma co wpadać w panikę, wprowadzać stanów zagrożenia. Jesteśmy tak samo bezpieczni, jak i zagrożeni. To zupełnie nowy rodzaj wojny, o której „nie śniło się naszym filozofom”.

No i znowu słyszę w TVN24 bzdury. Faktem jest, że Polska nie ma francuskojęzycznej mniejszości muzułmańskiej, ale to naprawdę nic nie znaczy, bo mamy Schengen. Polska jest tak samo bezpieczna, jak i niebezpieczna, a to jest, wierzcie mi, najgorszy układ, gdyż nic nie można przewidzieć. Nie ma co ogłaszać stanów podwyższonej gotowości, albo wystawiać mundurowych na każdym metrze (samobójcy tylko na to czekają). Tu trzeba pracy od podstaw. Edukacja społeczeństwa, decyzje polityczne, a przede wszystkim sprawne, od-urzędniczone służby, które będą polegać na własnych informacjach i źródłach, a nie na odpowiedziach partnerów, którzy nie sprawdzili się, co dziś było widać wyraźnie.

U nas jest jeszcze jeden problem: organizacja służb ratunkowych i innych, czyli brak wizji, co będzie po zamachu. panika, która uczyni o wiele więcej szkody niż sam zamach. Walka o dowodzenie, zrzucanie winy na sanitariuszy i bałagan, bałagan, bałagan. Takie plany są ściśle tajne w niewielkiej części. Ludzie winni wiedzieć, co mają robić w momencie zagrożenia, by zminimalizować skutki. Nie napiszę scenariusza, który wymyśliłem, a który poczyniłby ogromne szkody, ponieważ właśnie takie scenariusze uważam za tajne. Poza tym i tak mnie wsadzą, bo nie będą mieli kogo. Powinniśmy myśleć o tym, co potem, bo zapobiec nie będziemy potrafili. Ograniczyć liczbę, czy zneutralizować jednostkowe plany tak, ale zapobiec nie. Nikt nie potrafi, a nasze służby wcale nie są najlepsze.

I nie słuchajmy profesorów, ale tych, którzy rozbrajają bomby własnymi rękoma. Oni lepiej się na tym znają, niż ta cała naukowa koteria.