Przeczytałam to i nie mogę przejść obok w ciszy.

Screenshot

Mówi Pani o przywilejach wdów po politykach? To proszę posłuchać jak wygląda ten przywilej.

Mój mąż zmarł, gdy nasi synowie mieli zaledwie 1,3 roku. Byli jeszcze niemowlętami, kiedy stracili ojca. Ja zostałam z nimi sama – w tym jednym z poważnymi wadami wrodzonymi. Nie miałam czasu na żałobę, bo musiałam walczyć o każdy dzień dla nich. Wychowywałam ich sama. Bez ojca. Bez wsparcia. Bez chwili wytchnienia.

I wiecie, kiedy spadły na nas prawdziwe szykany? Nie za życia mojego męża. One spadły na nas PO JEGO ŚMIERCI. Kiedy był już w grobie. Kiedy nie mógł się bronić. Kiedy ja zostałam sama z małymi dzieci, które nie rozumiały, dlaczego taty nie ma, a inni dorośli plują na ich nazwisko.

Kazano mi usuwać Facebooka, bo popierałam kandydaturę Marszałek Gosiewskiej na posła. Kazano mi usuwać Facebooka, bo popierałam Andrzeja Dudę na prezydenta. W pracy – w Kancelarii Sejmu, gdzie przepracowałam ponad 23 lata – byłam mobbingowana i degradowana. Nie za to, że źle pracowałam. Za to, że byłam wdową po senatorze PiS.

Notorycznie niszczono mi samochód. A kiedy mój syn miał 10 lat, po latach samotnej walki – przyszedł do mnie i powiedział: 'Mamo, zmień mi szkołę, zmień miejsce zamieszkania, zmień nam nazwisko – błagam, zrób wszystko, żeby nikt nie wiedział, że jestem synem senatora PiS’. Dziesięcioletnie dziecko, które zamiast żałoby po ojcu, którego ledwie pamiętało, dźwigało na swoich ramionach ciężar nienawiści dorosłych. Dziesięcioletnie dziecko, które chciało zrezygnować z życia, bo nie dawało rady żyć w cieniu nazwiska swojego taty, który od dawna już nie żył.

Wyobrażacie sobie, co czuje matka, która słyszy takie słowa od własnego dziecka? Matka, która od pierwszego roku życia syna wychowuje go sama, a świat zamiast współczucia – rzuca w niego kamieniami?

I wiecie co? Nigdy, przenigdy nie wystąpiłam o orzeczenie o niepełnosprawności dla mojego dziecka. Bałam się. Bałam się, że ktoś powie: 'O, ta znowu chce przywileje’. Bałam się, że rzucą mi w twarz, że żeruję na dziecku. Więc zaciskałam zęby i dźwigałam wszystko sama – leczenia, rehabilitacje, szkołę, codzienność, samotność, ból. Bez żadnego wsparcia. Bez żadnego 'przywileju’.

A potem usłyszałam, że przyjechałam po odszkodowanie. Że przez takie jak ja nie ma pieniędzy na podwyżki. Że jestem uprzywilejowaną wdową po polityku. Nawet nikt nie sprawdził czy to prawda!

Niech ktoś wreszcie spojrzy na to, co po nim zostało – w Jego życiorys. Obwodnica, po której jeżdżą wszyscy – to on o nią walczył. Uczelnie, które kształcą tysiące studentów – to on je tworzył. PKS, który nie został sprywatyzowany, dzięki czemu ludzie z małych miejscowości mają dojazd do pracy, do lekarzy, do szkoły – to jego zasługa. Ale nikt o tym nie mówi. Łatwiej jest pluć na wdowę i udawać, że całe jego życie to było nic.

Nie miałam żadnego przywileju. Miałam tylko męża, którego straciłam, kiedy nasi synowie byli jeszcze niemowlętami, bo kochał Ojczyznę ponad własne życie. I dzieci, które musiały dorosnąć w cieniu nienawiści do nazwiska, które odziedziczyły po ojcu, którego prawie nie pamiętały.

Pracowałam w Kancelarii Sejmu przez ponad 23 lata. Jestem z Warszawy, tu rodziły się moje dzieci. Ale choć bym miała sto lat, nie pozwolę, żeby ktoś mi wmawiał, że miałam cudowne, uprzywilejowane życie. Miałam życie u boku mężczyzny, którego kochałam – i które skończyło się, gdy moje dzieci miały zaledwie nieco ponad rok. I życie po jego śmierci, które jest codzienną walką o przetrwanie dla nich.

Więc z całym szacunkiem – proszę, nie piszcie bredni o moim życiu. Nie znacie go. Nie znacie mnie. Nie znacie moich dzieci. Nie znacie naszego bólu. I nie macie prawa oceniać, co to znaczy być wdową po polityku – dopóki sami nie przeżyjecie choćby jednego dnia z mojego życia.

Bo ja nie płaczę nad przywilejami. Ja płaczę nad mężem, którego nie ma. Nad synami, którzy mają ojca tylko na zdjęciach. I nad dziesięcioletnim dzieckiem, które zamiast żałoby, dźwigało nienawiść całego świata – choć jego ojciec nie żył od lat. Nad wszystkimi niepełnosprawnymi dziećmi i ich rodzicami. I zawsze będę walczyła o Prawo i o Sprawiedliwość!!!