Ekscesy obyczajowe i transgresje cyganerii sprzed pierwszej wojny światowej, zbanalizowane i upowszechniane, jako nie tyle nawet norma, co „normalka” i oczywistość obecna w każdym psychologicznym poradniku z internetu, a z drugiej strony zelotyzm „pryszczatych” ideologów, zwalających krzyże z dachów kościołów i żądających głów. Co za trująca mieszanka.

Naprzeciw – wyznawcy religijnej idolatrii, zamiast argumentów, używający łopat do rycia transzeji warownego obozu obrońców cnoty.

Do tego pałki bejsbolowe jako główny rodzaj broni.

I jak tu zacząć wyjaśniać, że istnieje coś takiego jak historyczna sytuacja, która także (miedzy innymi) warunkuje zachowania ludzi? Że mentalnośc się zmienia… Że sprawy nie są tak proste, jak by się mogło wydawać, że ludzie są omylni i GRZESZNI – absolutnie wszyscy, ale to nie niweluje wielkości niektórych? Zaczniesz – wyjdziesz na plączącego się w niuansach, podejrzanego moralnie, słabeusza.

No więc niech na słabeusza zamiast mnie wyjdzie Adam Michnik, którego słowa, trafne i lapidarne, tu zacytuję (nie myślałam, że jeszcze się to kiedyś zdarzy).

„Wojtyła był polskim kapłanem, filozofem, mistykiem, „w pewnym sensie mesjanistą”, jednak„ nigdzie w jego dokumentach nie znajdzie się śladu nacjonalizmu, ani przecinka! W żadnym okresie jego życia. On był z tego wyzwolony”. – Dla mnie to jest najwybitniejsza polska postać XX wieku i to jest ostatni polski romantyk w najszlachetniejszym znaczeniu tego słowa. Dlatego będę papistą aż do grobu”.

I ja też.

Proszę o wybaczenie za użycie w tym tekście, zbyt wielkiej liczby skomplikowanych i wyszukanych słów, ale to wzburzenie i niechęć do panoszącego się, ostatnio chamstwa mi je podyktowały.
I posłuchajcie…

Warto pamiętać…

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 do 2019 roku wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.