Pewien człowiek w zeszłą sobotę trafił do Aresztu Śledczego na Białołęce. Stało się to w wyniku pewnej tragedii rodzinnej – doszło do nieumyślnej śmierci. Człowiek nigdy nie był karany, jest ekonomistą, prezesem dużej spółki. Sam wezwał karetkę i policję do ofiary, którą do czasu przyjazdu służb, bezskutecznie próbował resustytować.

Zatrzymano go, a przed sądem stanął zabrudzony od krwi ofiary tragedii. Pierwszy raz miałem z nim kontakt – już w areszcie – we wtorek, następnie w czwartek i w piątek.

W Areszcie dali mu tylko mydło. W trzecim dniu pobytu. Nic więcej. Nie dostał szczoteczki do zębów, nie dostał bielizny. Niczego. Podobno fundusze się skończyły.

W chwili zatrzymania miał przy sobie niewielką ilość pieniędzy, co pozwoliło mu kupić sobie szczoteczkę do zębów i pastę – ale dopiero we środę. Takie tam jakieś procedury mają, że wcześniej nie mógł.

Na widzenia przychodził do mnie przez cały czas w ocieplanych spodniach, w których wyszedł w dniu tragedii do lasu, gdzie też go zatrzymano. Spodnie te, w warunkach celi są przekleństwem – jest mu po prostu gorąco. Nie dostał zmiennego obuwia (klapki), więc cały czas używa butów z dnia zatrzymania. Tych, w których do lasu poszedł.

Pomimo tego, że jest w bardzo złym stanie psychicznym (na widzeniach wciąż wybucha płaczem – jest to mężczyzna), nie dano mu też nic na uspokojenie. Nie da się wykluczyć, że zastosowanie tymczasowego aresztowania uratowało mu życie.

Kiedy wchodziłem do niego w piątek nie pozwolono mi wnieść nawet kawałka opłatka, żebym mógł się z nim połamać. Usłyszałem od strażnika, że to jest świeckie państwo a nie jakiś cyrk. Nie wiem jak to działa, ale wobec maluczkich, kiedy mają coś dać od siebie, to państwo świeckie nie jest. Kiedy jednak mają coś dostać, to nagle jest.

Wykorzystałem taką specjalną procedurę i przekazałem mu podstawową paczkę zawierającą t-shirty, slipy, i skarpetki. Szczoteczki do zębów i pasty procedura nie obejmuje. Nie pozwolono też przekazać spodni dresowych.

Małe, drobne rzeczy. Piszę to zanim żona zagoni mnie do pracy związanej z organizacją dzisiejszej Wigilii. Będę się dzielił opłatkiem z rodziną, będziemy razem śpiewać kolędy.

Tak bardzo chciałbym, żeby na poziomie takich małych, drobnych rzeczy – życzliwego traktowania ludzi, nawet tych, którzy coś uczynili przeciwko naszej wspólnocie – nasze Państwo zaczęło mówić ludzkim głosem.

Podobno w Wigilię robią to nawet zwierzęta.

Fot. Pixabay.com/falco