Prezydent Andrzej Duda wyraźnie podkreślił, że wierzy, iż wszystkich parlamentarzystów łączy miłość do ojczyzny – dla portalu Pressmania.pl mówi poseł na Sejm VIII kadencji Bożena Borys Szopa. – Odwołanie Pana Prezydenta do, niewątpliwie łączącego wszystkich posłów, patriotyzmu jest zapowiedzią czegoś nowego, nowej jakości w polityce. Wierzę, że jest zapowiedzią parlamentu, który będzie walczył o interes Polski i Polaków, który będzie tych Polaków słuchał i skutecznie odpowiadał na ich potrzeby- kontynuje w rozmowie z Małgorzatą Kupiszewską.

Małgorzata Kupiszewska: Czy przejęcie i wzruszenie ogarnia za każdym razem, gdy się składa ślubowanie, że będzie się służyło innym? To sejmowe przyrzeczenie czymś Panią Poseł zaskoczyło?

Moment wręczenie zaświadczenia o wyborze na posła Bożenie Borys-SzopaBożena Borys – Szopa poseł na Sejm: – Każde ślubowanie oznacza wzięcie na siebie odpowiedzialności, z jednej strony wobec tysięcy wyborców, którzy akurat mnie powierzyli swoje zaufanie, – za co przy okazji bardzo dziękuję, a z drugiej za losy kraju, któremu będzie się służyć. Oczywiste jest więc, że to chwila wzruszająca… Jeśli chodzi o zaskoczenie, to zdarzyło się jedno, na szczęście pozytywne. Cieszę się, że tak wielu parlamentarzystów zdecydowało się w swoim ślubowaniu dodać formułę: „Tak mi dopomóż Bóg”. Mam nadzieję, że były to słowa wypowiadane z pełną świadomością, i że posłowie nie zapomną o nich w czasie swojej parlamentarnej działalności.

Prawo i Sprawiedliwość ma większość w Sejmie. Członkowie tej partii wzniosą się ponad partykularne interesy jednostki i stać będą murem, by wprowadzać zapowiadane zmiany?

– Pani premier Beta Szydło zapowiadała w swoim expose koniec z arogancją władzy. Prezydent Andrzej Duda wyraźnie podkreślił, że wierzy, iż wszystkich parlamentarzystów łączy miłość do ojczyzny. Sądzę, że Prawo i Sprawiedliwość – wbrew opinii kreowanej usilnie przez część mediów – nigdy nie miała problemu z działaniem ponad podziałami w sytuacjach, w których chodzi o ogólne dobro kraju, czy np. regionu. Przypomnę, że jeszcze niedawno byłam radną wojewódzką i wielokrotnie podczas sesji sejmiku apelowaliśmy do kolegów z PO o to, by wznieść się ponad podziały i zagłosować wspólnie, kiedy na szali stał interes ogółu. Niestety, nasze argumenty nigdy nie docierały. Mam nadzieję, że to dzisiejsza opozycja będzie potrafiła wznieść się ponad wspomniane podziały.

Czy wystąpienie marszałka-seniora Kornela Morawieckiego wybrzmiało w Pani uszach podobnie jak innym? To była zapowiedź planu, by zbudować coś niepowtarzalnego – uchwalić nową Konstytucję?

– Wystąpienie marszałka-seniora było bardzo poruszające. Niewątpliwie trafiło zarówno do ludzi mojego pokolenia, którzy uczestniczyli w historycznych zmianach, jakie zachodziły w naszej ojczyźnie, jak i do przedstawicieli młodego pokolenia, nie tylko zasiadających w ławach poselskich, ale także tych, którzy poznali go dzięki mediom. Przyznam, że za bardzo istotne uważam wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy. Moim zdaniem to właśnie pana Prezydenta odwołanie do, niewątpliwie łączącego wszystkich posłów, patriotyzmu jest zapowiedzią czegoś nowego, nowej jakości w polityce. Wierzę, że jest zapowiedzią parlamentu, który będzie walczył o interes Polski i Polaków, który będzie tych Polaków słuchał i skutecznie odpowiadał na ich potrzeby.

Nie poczuła się Pani Poseł obrażona wystąpieniem byłej pani premier? Jakie były nastroje w pani Poseł partii po tych wykrzyczanych pogróżkach?

– Myślę, że moje odczucia były podobne, jak większości osób, które słuchały słów ustępującej pani premier. Nie powiedziałabym, że czułam się obrażona. Raczej zażenowana i rozczarowana tym, że ktoś, kto oddawał tak wysoki urząd, kto niezależnie od przynależności partyjnej powinien być politykiem z klasą, mężem stanu, zachował się w taki sposób.

Czy były prowadzone już Panią rozmowy w sprawie objęcia teki szefowej Głównego Inspektoratu Pracy? To tylko plotki?

– Absolutnie plotki. Nikt na ten temat ze mną nie rozmawiał, a poza tym, podczas wielu spotkań dałam swoim wyborcom słowo, że wybieram się do Sejmu. Objęcie funkcji Głównego Inspektora Pracy wiązałoby się z rezygnacją z mandatu, a tego moim wyborcom na pewno nie zafunduję.

Praca w Sejmie to dla Pani Poseł nowe wyzwanie, jak się Pani odnajduje w tej roli?

– Z Sejmem, jako instytucją, współpracuję od końca lat 90. Byłam przewodniczącą i zastępcą przewodniczącego Rady Ochrony Pracy przy Sejmie. Jako Główny Inspektor Pracy, czy podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta ta współpraca również była bardzo intensywna, więc nie czuję się jak kompletny nowicjusz. Wielu posłów znam od lat, zarówno tych doświadczonych, jak i tych, który w Sejmie znaleźli się po raz pierwszy. Oczywiście wiele spraw organizacyjnych, czy technicznych związanych ze sprawowaniem mandatu posła jest na początku nieco skomplikowanych, ale przecież każdy nowo przyjęty pracownik zakładu pracy musi tę drogę przejść.

Zapowiadała Pani w wywiadzie dla portalu Pressmania.pl w czasie kampanii wyborczej, że po wyborze nie zmieni się Pani. Co zatem czeka Pani wyborców, od czego Pani zacznie sprawowanie mandatu posła?

– Najważniejszy, jeśli chodzi o działania w Sejmie, jest wybór komisji. Zgłosiłam swój akces do dwóch, obu związanych z moim dotychczasowym zawodowym i społecznym zaangażowaniem. Są to komisja polityki społecznej i rodziny, (w której zostałam wiceprzewodniczącą) oraz komisja kontroli państwowej. Ta druga sprawuje sejmowy nadzór nad działalnością m.in. Państwowej Inspekcji Pracy, a ten organ ma niebagatelny wpływ na los wszystkich zatrudnionych niezależnie od tego, w jakiej formie. Oczywiście oprócz tego stawiam na pracę w terenie. Jak tylko te pierwsze, angażujące nas, prace w sejmie się uspokoją, to najważniejsze będzie dla mnie szybkie uruchomienie biura, gdzie będę mogła spotykać się z wyborcami. Chcę je prowadzić rzetelnie, wspólnie z fachowcami i mam nadzieję, że w ten sposób, choć trochę, spłacę zobowiązanie, które wzięłam na siebie, startując w wyborach.

Czego pani Poseł życzyć na te nadchodzące lata?

– Myślę, że zarówno mnie jak i pozostałym posłom, niezależnie od klubu, należy życzyć rozsądku, niezłomności, normalnej ludzkiej życzliwości. Chciałabym też bardzo, żebyśmy za cztery lata swoim wyborcom mogli powiedzieć, że nie zawiedliśmy zaufania, że zrealizowaliśmy złożone obietnice i abyśmy z dumą stwierdzili, że byliśmy w parlamencie, który był parlamentem przełomu.

Dziękuję za rozmowę.