25.11.2016 r. w programie „Cztery strony” wystąpił Kornel Morawiecki. legendarny przywódca „Solidarności Walczącej”. Ponieważ niezbyt często występuje w telewizji publicznej z wielkim zainteresowaniem słuchałam przeprowadzonego z nim wywiadu.

Zgadzam się z nim, że „Dekomunizacja idzie w dobrym kierunku”, a „wymiaru sprawiedliwości się nie rusza”, mimo, że „ktoś skazywał niegodnie, ktoś postępował niegodnie, wbrew interesowi Polski”, oraz ze stwierdzeniem, iż „trzeba odzyskać władztwo nad wytwórczością przez polski kapitał, bo inaczej jesteśmy uzależnieni od innych”.

Bardzo trafnie postawił diagnozę, że „ciągle funkcjonuje „podziemne państwo”, które tworzą „ludzie którzy przegrali wybory parlamentarne, którzy nie mają większości, (…) Tworzą je ludzie którzy przeciwni są zmianie jaką zapowiedziała pani premier B. Szydło”.

Moment w którym nasze poglądy zaczęły się rozjeżdżać nastąpił w odpowiedzi na pytanie prowadzącej „gdzie powinniśmy szukać sojuszników”.

– Nie zgadzam się ze stwierdzeniem pana Kornela, że „polityka nastawia naród polski przeciw narodowi ukraińskiemu i przeciwko narodowi rosyjskiemu, a z drugiej strony naród rosyjski przeciwko narodowi polskiemu”. (…) „jest to bezsensowna polityka. Jest to zła polityka generalnie (…) Jest to jakaś ślepa uliczka, żeby te dwa narody różniły się między sobą. Żebyśmy się nawzajem straszyli tym, że tu będą jakieś wojska amerykańskie i Putin rakiety podciąga do Kaliningradu (Królewca)”.
Szkoda, że pan K. Morawiecki nie rozwinął swojej myśli i nie wyjaśnił telewidzom w którym miejscu według niego polityka rządu premier Beaty Szydło „nastawia naród polski przeciw narodowi ukraińskiemu”.

Przecież politycy wszystkich opcji rządzących w Polsce po 1989 prowadzą politykę ukrainofilstwa. Mimo odradzania się ideologii banderowskiej i gloryfikacja zbrodniczego dziedzictwa OUN-UPA na Ukrainie nie spotyka się z polskim sprzeciwem. Tematyka ludobójczych działań OUN-UPA jest spychana na margines.

Nie domagamy się osądzenia ludobójstwa ukraińskiego i upamiętnienie jego ofiar. Popieramy Ukrainę bezwarunkowo, nawet wtedy gdy Ukraiński parlament w dniu przemawiania w nim Bronisława Komorowskiego, przyjął ustawę w której uznał za „bojowników o wolność i niezależność Ukrainy” między innymi członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnej za mordy na Polakach.

Więc gdzie pan Kornel widzi „nastawianie narodu polskiego przeciw narodowi ukraińskiemu”.

W którym miejscu prowadzona jest „polityka nastawia naród polski przeciw narodowi rosyjskiemu?” Czy domaganie się zwrotu wraku i dbanie o własny interes m.in. wybudowanie Gazoportu i sprzeciwianie się budowie Nord Stream 2 jest polityką przeciw narodowi rosyjskiemu?

Przecież to w rosyjskich środkach przekazu szaleje antypolskie propaganda. Nawet min. Waszczykowski ocenił, że „w ciągu ostatnich kilku lat w Moskwie jawnie jest prowadzona antypolska propaganda”.

Stwierdzenie, że „jest to jakaś ślepa uliczka, żeby te dwa narody różniły się między sobą” zasmuca. Przecież na przestrzeni historii ludzkości narody się różniły, różnią i będą się różnić, językiem, historią, kulturą wiarą i wyznawanymi wartościami.

Twierdzenie przez pana Morawieckiego, że „nawzajem się straszymy tym, że tu będą jakieś wojska amerykańskie” świadczy o nie wyciągnięciu przez niego wniosków z przeszłości.

Przez 123 lata Polska była wymazana z map świata. Dlatego wszyscy Polacy powinni wyciągnąć wnioski i dążyć nie tylko do wzmocnienia naszych sił zbrojnych, ale wchodzić w sojusze zapewniające nam bezpieczeństwo. Głównym zagrożeniem dla Polski jest rosyjskie zgrupowanie w Obwodzie Kaliningradzkim, zaś priorytetem powinno być – wspólnie z sojusznikami – przygotowanie planów skutecznej obrony pogranicza suwalskiego.

Twierdzenie, że „Putin rakiety podciąga do Kaliningradu”, bo to skutek tego, iż w Polsce będą „stacjonowały wojska amerykańskie”, to zakłamywanie rzeczywistości. Należy mieć świadomość, iż nim te rakiety przybyły do obwodu kaliningradzkiego, było to i tak miejsce najbardziej nasycone uzbrojeniem w Europie.

W dalszej części wywiadu pan Morawiecki stwierdził „Należy określić główne zagrożenia dla Polski i dla Europy może dla cywilizacji europejskiej i Zachodniej, to jest konflikt nuklearny. Światowy konflikt nuklearny, to jest niewyobrażalna katastrofa”.

Przecież główne zagrożenie dla Polski zostało już dawno określone. To nie konflikt nuklearny lecz wojna hybrydowa.

Jak daleko odleciał pan K. Morawiecki świadczą słowa „Dlaczego popieraliśmy sytuację w której Ukraina puściła armię, puściła czołgi i samoloty na milionowy Donieck, półmilionowy Ługańsk? Tak nie wolno. Trzeba dojść do jakiegoś porozumienia. Nie można tworzyć pola poważnych konfliktów. Bo to są rzeczy które nie wiadomo jak się skończą, i teraz nie ma z tego wyjścia”.

Gdy to usłyszałam opadły mi ręce. Panie Kornelu, gdyby Rosjanie zagarnęli nam np. województwo Podlaskie, to, by nie tworzyć pola poważnych konfliktów przyjąłby pan taką sytuację ze zrozumieniem. Nie wysyłał by pan armii, czołgów i samolotów w celu jego odbicia, tylko pogodziłby się z zaistniałą sytuacją.

Gdy prowadząca stwierdziła, że za te działania Rosji nałożono sankcje, Morawiecki sprostował ją, że sankcje nałożono za zestrzelenie samolotu holenderskiego. To dokładnie było powodem sankcji.

Pan Kornel się myli od marca 2014 r. – w odpowiedzi na bezprawną aneksję Krymu i celową destabilizację Ukrainy – UE stopniowo wprowadzała środki ograniczające (sankcje). Wprowadzone zostały sankcje dyplomatyczne m.in. odwołano szczyt UE–Rosja, zawieszono też dwustronne rozmowy z Rosją o wizach oraz o nowym porozumieniu UE–Rosja. Zamiast szczytu G-8 w Soczi, 4–5 czerwca 2014 r. zorganizowano szczyt G-7 w Brukseli. Od tego czasu kontynuowano spotkania w ramach grupy G-7. Państwa UE poparły także wstrzymanie negocjacji w sprawie przystąpienia Rosji do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) oraz Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Wprowadzono też sankcje indywidualne polegające na zamrożeniu aktywów i ograniczeniach wizowych.

Gdy prowadząca wywiad stwierdziła – że przywódcy europejscy uznali iż Rosja była agresorem i odpowiada za to co się dzieje na Krymie. Odpowiedź pana Kornela poraziła mnie. Stwierdził on, że „Na Krymie sytuacja jest taka, że obszar został zajęty przez Rosjan bez wystrzału. Tam nikt nie zginął. Myśmy odebrali Kosowo Serbii bombardując Belgrad. Była to poważna groźna interwencja gdzie ginęli ludzie, gdzie ginęli żołnierze, cywile”.

Jestem w szoku. Według niego jeżeli jakiś obszar zajęty zostaje bez strzału i nikt nie ginie to wszystko jest w porządku. Co innego gdy jest wojna i giną ludzie.

Na zakończenie wywiadu stwierdził, że polski rząd powinien ocieplać relacje z Putinem, równocześnie dodał, że „po drugiej stronie jest niechęć. Po drugiej stronie rosyjskiej jest próba marginalizowania nas, jest próba dogadania się z Niemcami i dogadania się z Amerykanami i to mnie bardzo martwi. Rosjanie bardzo grają wrakiem. Nieładnie z ich strony”. Szkoda, że nie podpowiedział rządzącym na czym w obecnych warunkach według niego powinno polegać ocieplenie relacje z Putinem.

Przykro mi, że pan Kornel Morawiecki którego bardzo ceniłam, żyjąc w jakimś własnym nierealnym matriksie tak daleko odleciał od rzeczywistość. Chce powołać partię „Wolni i Solidarni”. Przy takich poglądach nie wróżę jej sukcesów.