W TYMKRAJU jako rzecze „myśliwica” dinozaurów, czyli lekko inteligentna inaczej słynna Kopaczka, żyje w domowych pieleszach aż ponad 7 mln psów. Człek od dawien dawna udomowił tego wilczego krewniaka, a symbioza jaka łączy psa z człowiekiem jest dla obu stron czynnikiem wysoce pozytywnym, a tym samym w konsekwencji niezwykle korzystnym i wszechstronnie aprobowalnym społecznie zjawiskiem.
Długoletnie badania m.in. w zakresie kynologii i medycyny ogólnej dowodzą, że właściciele psów legitymują się m.in. niższym poziomem ciśnienia krwi i cholesterolu niż osoby nieposiadające psów oraz cieszą się z reguły zdecydowanie lepszym zdrowiem, także kondycją, funkcjonalniejszym systemem odpornościowym, a w konsekwencji rzadziej zmuszone są korzystać z pomocy lekarskiej czy farmakologicznej. Rekonwalescencja w psim towarzystwie przebiega znacznie szybciej, a dzięki bezwarunkowej i bezinteresownej psiej miłości zagwarantowane mamy dobre samopoczucie, szczególnie odnosi się to do osób żyjących samotnie. Pies jest również znakomitym antidotum w sferze psychicznej np. w żałobie, czy depresji. Na kaca prawdopodobnie również stanowi remedium, aczkolwiek brak bliższych danych w tym zakresie.
Podobne konkluzje odnoszą się do dzieci mających futrzanego przyjaciela bowiem rzadziej opuszczają szkołę z powodu choroby, a przewlekle chore znacznie lepiej znoszą medyczną terapię.
Regularne spacery z psem poprawiają człeczą kondycję i ogólny stan zdrowia; pozwalają na oderwanie się od codziennych trosk i spędzenie wolnego czasu z wiernym przyjacielem.
Psy to wprost fantastyczne zwierzęta, zawsze z radością powitają pana w drzwiach, rozśmieszą i prawie zawsze będą pod ręką by go pocieszyć, prosząc przymilnie o dotyk dłonią i głaskanie.
Żartobliwie; aczkolwiek nieco mizoginicznie – można skonkludować, że pies jest zawsze wiernym przyjacielem człowieka, a żona …… niekoniecznie. W skomplikowany sposób należałoby także wywieść kolokwialne i uzasadnić jego trafność; trącące maskulinizmem powiedzonko:
pies na …. baby.
Do psiej familii odnoszą się także notoryjnie znane powiedzonka jak:
Czepił się jak rzep psiego ogona
Pies pozna się na każdym złym człowieku
Nie dla psa kiełbasa
Nawet psa by z domu nie wygonił
Kochać jak psy dziada w ciasnej ulicy
Tu jest pies pogrzebany
Użył jak pies w studni
Wieszać na kimś psy
Teraz pytanko z gatunku „dociekliwych” i zarazem retorycznych: z czego składa się pies? Odpowiedź takoż retoryczna: z psa właściwego i z ……… ogona.
Wachlując leniwie ogonem pies wyraża najwyższe swoje ukontentowanie i żywą ochotę do zabawy np. do aportowania patyka lub rzuconej piłeczki.
Ogon stanowi po prostu immanentną część psa spełniającą oprócz funkcji sygnalizacyjnej także rolę steru przy gwałtownej zmianie kierunku szybkiego biegu np. w pogoni za zającem, czy nielubianym innym „domownikiem” czyli kotem. Pies już tak ma, że lubi …… pogonić kota.
Kto już raz stał się posiadaczem tegoż przesympatycznego czworonoga, będzie zawsze z największym uznaniem odnosić się do psich zachowań i przyzwyczajeń, wybaczając różne drobne domowe szkody jakie pies poczynić może w domowym umeblowaniu, czy innym wyposażeniu np. potargane firanki, czy pogryzione ze szczętem pantofle.
Powrócić należy w tym miejscu do wspomnianego wyżej wyposażenia psa i tytułu felietonu, czyli do ogona. Dokonując organoleptycznego oglądu tegoż zwierza repetycyjnie stwierdzamy, że będące przedmiotem naszych badań naukowych stworzenie składa się z psa i ….. ogona. Dla osób nie związanych z arkanami kynologicznymi być może sprawić trudność w udzieleniu prawidłowej odpowiedzi na zadane pytanie: czy to pies rządzi ogonem, czy też jednak mamy do czynienia z sytuacją diametralnie odwrotną?
Nie wdając się w bezprzedmiotowe dywagacje w tym zakresie należy wkomponować w swój czerep eschatologiczny aksjomat: to pies zawsze rządzi ogonem !!!
Przywołana wyżej konstatacja jako veritas absolutum pozostaje w ścisłej konotacji z „politycznym” powiedzonkiem: psy szczekają, a karawana idzie dalej.
Uniwersalna, a zarazem niezwykle trafna konkluzja dla sprawujących władzę pod jakimikolwiek szerokościami i długościami geograficznymi związana jest ściśle z latyńską paremią: cave canem, czyli po prostu ostrzegawczo: strzeż się psa!
W TYMKRAJU szeroko pojęta – wobec niesłusznego z punktu widzenia POlactwa i POlszewii wybranego przez niesłuszny elektorat, ale niestety w sposób demokratyczny rządu – opozycja zarówno parlamentarna jak i pozaparlamentarna przyjęła na siebie rolę zarówno psa ogrodnika; co to sam nie zje i drugiemu nie da; jak i członka sfory obszczekującej karawanę.
Pies – jako istota pozaczłowiecza (wg definicji debilki tow. S. Szpurek) posiada uzębione uszczękowienie, a także podatność na czynienie z tegoż uszczękowienia właściwego użytku w przypadkach podjudzania i szczucia, a jurydycznie określając: podżegania.
Od dłuższego już czasu jergieltniczy emigrant, pachołek Makreli, bywszy krul Jewropy, frustrat i ober gnom moralny funkcjonujący aktualnie przy konfiturowym korycie w brukselce, czyli hyrzy ruj jątrzy i szczuje tweetowo; jak zawodowy hejter swoją pieską sforę egzystująca w TYMKRAJU.
Zdefiniowana egzystencyjna funkcjonalność niezwykle trafnie koreluje się antonimicznie z łacińską zachętą ujętą krótkimi słowy: carpe diem – korzystaj z życia, naciesz się chwilą (jakże częstokroć ulotną).
Egzystencja wszak kojarzy się kolokwialnie z semantyczną lichością codziennego żywota; nie okraszanego ani wołowymi policzkami w beszamelu, ośmiorniczkami w sosie kaparowym, langustą w pierzynce ćwikłowej, czy też banalnym kawiorem astrachańskim; za to konsumowanym za pomocą nie pozłacanej łyżki, a jedynie platynowej chochli.
Koniecznym uzupełnieniem tegoż konsumpcyjnego menu stanowić winny szlachetne trunki z górnej koniakowej, szampańskiej i whiskejskiej półki, bez wymieniania ich aktualnego alkoholowego marchandowego pozycjonowania.
W takichże to uwarunkowaniach ciśnie się na usta zasadne pytanie: – i jak rzyć ………
– a w porządeczku, w porządeczku – odrzekł w poruszonej kwestii zapytany interlokutor.
Dla nie kumatych poleca się wspomóc dialektem śląskim ……. i rychtyg prowda!
Sprowadzona do jedynie egzystencjonalnego wymiaru, a pozbawiona od już ponad pięciu lat w/w specjałów i inszych fruktów pieska POlacka sfora jest niezwykle podatna na szczucie i podjudzania i to tym bardziej, gdy dodatkowo jest stosownie wynagradzana z sorosowej, żydowskiej, o artezyjskim finansowym wymiarze studni. Pozwala takowa kasiorska iniekcja, alboć nawet ustawiczna kroplówka na mimikryczne przetrwanie „postnego” czasu i oczekiwanie z niegasnącą nadzieją na powrót; jak to mawiała niderlandzka i zarazem żydowska kontestatorka: abyć było, jakoż bywało.
Zachęcona brukselskim podszczuwaniem POlacka i zarazem totalniacka sfora usiłuje złowieszczo kłapać swoją szczęka ubogaconą pożółkłymi zębami i nieudolnie, a częstokroć wręcz komediancko, kabaretowo wspomagać się mirażem porzucenia stanu egzystencjonalnego na ten ówdziej bywszy, a za to pozostający z lichą egzystencją w rażącej sprzeczności.
Teraźniejszość jednak jest niezwykle brutalna i sprowadza się do konieczności zaciśnięcia zębów względnie kłów jak i pasa, a tym samym prowadzić niezbyt akceptowalny przez cwelebryckie, polityczne prostytutki psi żywot, czyli funkcjonować w realiach mondo cane.
Immanentną cechą każdej na świecie opozycji jest stosunkowo minimalna możliwość skutecznego oddziaływania na procesy parlamentarne, ustawodawcze czy związane z personalną obsadą rządu. Usiłowania opozycji, aby móc korzystać z identycznych prerogatyw jakie są w dyspozycji aktualnie rządzącej partii czy koalicji są jedynie fantasmagoryjną mrzonką, kwintesencją aberracji względnie kafkowskim pojmowaniem realiów świata.
Żadne, absolutnie żadne komedianckie wręcz wystąpienia (nawet w kąpielówkach oraz wdzianej marynarce) wnuka ober komucha tow. WIESŁAWA, czyli BORYSŁAWA pełniącego obowiązki opozycyjnego fuhrera (z szwabskiego: przewodnika) nie są w stanie zmienić faktu, że identyfikowany może być on jedynie w roli psiego ogona. Jak to już wyżej stwierdzono nie zaistniał dotychczas w całej historii cywilizacji przypadek zaświadczający o tym, że to ogon merda psem.
To wyłącznie po stronie psa przynależne jest uprawnienie do tego, aby w każdym momencie w którym tego sobie zapragnie skutecznie i w jakąkolwiek stronę merdał ogonem !!!
Przedstawiona wyżej problematyka, aczkolwiek jedynie z oczywistych względów skrótowo, bowiem szersze jej omawianie jest zbyteczne; stanowi klasyczne exemplum veritas absolutum.
Przywołana finalnie prawda absolutna zawszeć trwała, nadal trwa i trwa mać.
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
.
20.01 2021
Zostaw komentarz