Wyniki osiągnięte przez najemnika zatrudnionego przez byłego prezesa PZPN obecnego wiceprezydenta UEFA Zbigniewa Bońka są dowodem na klasę umiejętności trenerskich portugalskiego trenera.

Aż 18. punktów P.Sousa zdobył z Andorą, San Marino i Albanią, która obecnie znajduje się w przebudowie i nie jest tak silna jak 5 lat temu na Euro we Francji. W meczach z Węgrami i Anglią zdobyte 2. punkty, ze Słowacją i Szwecją porażki (podobnie jak z Anglią i Węgrami) oraz remisy z Anglią i Hiszpanią to obraz nędzy i rozpaczy oraz spalonej ziemi jaką zostawia Sousa i jego sztab.

Czerwona kartka Panie Sousa!

https://pixabay.com/users/creozavr-2567670/

Mecze dzięki, którym zmanipulował opinię publiczną i swoich pracodawców stanowiły nie jaskółki a „papierowe” samolociki… Remisy z Hiszpanią czy Anglią osiągnął pomimo wyjątkowego talentu do destrukcji i demontażu kręgosłupa reprezentacji. Sukcesy osiągnął głównie dzięki wkładowi w drużynę Kamila Glika, dla którego nie widział miejsca w składzie i przez wirtuozerię w selekcji nie omal nie doprowadził do zakończenia kariery reprezentacyjnej naszego czołowego obrońcy. Portugalczyk, który „zderzył” się z czołgiem usiłując wprowadzać swoje fantazyjne fantasmagorie taktyczne w Anglii powtórzył te próby we Włoszech z Fiorentiną (w której początkowo udawało się zachować równowagę do czasu sukcesywnego demontażu) oraz w Bordeaux gdzie dodatkowo wyszły na jaw niezbyt jasne powiązania Sousy z menadżerami i kontraktami zawodników oraz ich transferami. Żyrondyści gdy zorientowali się, że Portugalczyk tak skonstruował kontrakt by każdy piłkarz wytransferowany z klubu przynosił dochód nie tylko menadżerowi ale głównie Sousie najpierw zmusili go do zmiany zapisu a po demontażu drużyny nieomal zakończonej spadkiem zwolnili portugalskiego „cudotwórcę”.

Unsplash foto:Neonbrand

Jedno-błyskowe sukcesy w Bazylei i Maccabi w zestawieniu z brakiem kontynuacji nasuwają stosunek Sousy do zadań i jego honoru i sentymentu oaz chęci budowania. Zadaniowiec osiągnął sukcesy w potentatach ligowych w swoich krajach, zainkasował gażę i odszedł „na lepszy kontrakt”. Przygoda w Chinach z klubem który finalnie zbankrutował też nie jest jednoznaczna. Nawet współpraca reprezentacyjna oraz szkolenie młodzieży w przypadku komiwojażera mrzonek nie tworzy „dobrej legendy”.
Jednym słowem nie wiem, kto, kiedy i gdzie powiedział prezesowi Bońkowi słynne zdanie o P.Sousie, że jest to trener z „Topu”.

unsplash.com foto:Tasha Lyn

Sam kształt sztabu szkoleniowego budzi wątpliwości jakościowe. Portugalczyk, tak naprawdę otacza się nie najlepszymi specjalistami, merytorycznie przygotowanymi fachowcami i profesjonalistami. Otacza się lojalnymi potakiwaczami oraz osobami zapewniającymi hermetyczność. Odnoszę wrażenie, że kontrolowane przecieki i obrazki serwowane mediom włącznie ze świetną ekipą „Łączy nas piłka” były odgrywane na potrzeby pracodawcy. Trener bramkarzy Paulo Grilo, rodak Sousy- nigdy nie grał ani nie trenował bramkarzy na choćby międzynarodowym poziomie. Jeśli pracował w znanych klubach to w sztabie P.Sousy. Również pochodzący z Portugalii Manuel Cordeiro specjalizuje się w analizie i ofensywie oraz szkoleniu młodzieży podobnie jak Hiszpan Victor Sanchez Llado natomiast Antonio José Gómez DíazLluis Sala Perez to spece od przygotowania fizycznego i formy. Jednak tylko pierwszy z nich pracował w renomowanym sztabie Barcelony. Analitykiem jest poznany we Włoskiej „Violi” Cosimo Cappagli. Prawdą jest, że gdyby Sousa i jego sztab bronili się wynikami, nikt nie mógłby zarzucić czegokolwiek. Jednak w składzie teamu Portugalczyka nie widać ani jakości ani pomysłu – a jedynie homogeniczną hermetyczność.

Selekcjoner Węgrów Paulo Rossi

Wystarczyło wykonać telefon do selekcjonera Węgrów lub poczytać artykuły z prasy węgierskiej lub francuskiej o stosunku Portugalczyka do tubylców w każdym kraju, w którym pracował. Szczególnie sprawa wypłynęła w Honvedzie Budapeszt, gdy rozzuchwalony władzą, którą otrzymał w klubie zakazał mówić w szatni w języku węgierskim. czyli ojczystym dla graczy… Zakazał mówić po węgiersku w węgierskim klubie. Poza tym zdarzały się ataki personalne na dziennikarzy działaczy a nawet ataki fizyczne.
Przypomina to „karierę” barwnego ptaka Ricardo Sa Pinto. Z tym, że zatrudniając Sa Pinto klubom zwykle chodzi o dodaniu „ognia” i promocji w mediach, co niewątpliwie w niektórych ligach i klubach podnosi „mityczne” zasięgi medialne na tyle by inwestycja w Sa Pinto się zwróciła.

Albania – Polska – Paulo Sousa foto:TVP SPORT, screen z relacji na kanale tvpsport.pl

Jednak Paulo Sousa gra zupełnie innego człowieka niż jego rodak. Paulo Sousa nakłada maskę i recytując Jana Pawła II wskazuje miejsce ekstraklasy oraz polskich trenerów w szeregu.
Najbardziej dziwą mnie dziennikarze, działacze i publicyści oklaskujący jego opinie… Oklaskujący i wspierający jego zdanie na temat polskiej piłki. Sousa nie zrobił nic dobrego dla piłki w Polsce. Rozłożył ją na czynniki pierwsze.

Demontaż portugalskiego hochsztaplera może odbić się w dłuższej perspektywie na braku udziału na mundialu a może i na kolejnym Euro.

Pomnik Kazimierza Górskiego przed Stadionem Narodowym w Warszawie,foto:Escottf, CC-BY-SA-4.0 – Kazimierz Górski wielki, pełen pokory człowiek, wspaniały trener, któremu nie może się równać nie tylko Paulo Sousa.

Oszust z Portugalii zawiódł Polaków zaskoczył wielu ale w moim przekonaniu odpowiedzialność powinniśmy rozłożyć pomiędzy Sousą a Bońkiem. Gdyby prezes pozwolił poprowadzić kadrę Jerzemu Brzęczkowi, który awansował do Euro z doskonałym wynikiem. Przy ewentualnej porażce na turnieju mógł nie przedłużać kontraktu z trenerem Brzęczkiem i bez gorączkowego poszukiwania wtedy obsadzić fotel selekcjonera lub zostawiając trenera Brzęczka pozwolić na tą decyzję nowemu prezesowi.
Rozumiem, że czas Covid-19 był trudny i zrodził wiele dodatkowych oraz nieprzewidzianych wcześniej problemów. Jednak od prezesa wymaga się sprawnego zarządzania.
W tym momencie stajnię Augiasza musi sprzątać obecny zarząd na czele z Cezarym Kuleszą i Piotrem Szeferem.