To jest istota działania systemu Pegasus:  nie kupuje się oprogramowania, tylko usługę podsłuchiwania.

I przypadek Brejzy, Giertycha i innych podsłuchiwanych dowodzi kilku rzeczy:

1. Kupując usługę ich podsłuchiwania, zleceniodawca – założmy, że polski rząd – dostarcza także informacji dysponentowi usługi – zarówno właścicielowi narzędzia, jak też temu, który decyduje jako to narzędzie użyć: IZRAEL i USA;

2 – NAJWAŻNIEJSZE – ZARÓWNO TREŚĆ PODSŁUCHIWANIA, ALE TEŻ POWODY ZLECENIA MUSI ZAAKCPETOWAĆ WYKONUJĄCY USŁUGĘ I MUSI SIĘ NA TO ZGODZIĆ;

3. POpaprańcy – jak też ich zwolennicy – muszą sobie uświadomić, że to oznacza, iż zarówno IZRAEL, jak też USA uznały, że lepszym rządem dla ich interesów w Polsce będzie rząd PiS-u niż POpapranych z lewakami;

4. I wreszcie, POpaprańcy i lewacy, stając w obronie rzekomo krzywdzonej TVN-, zachowali się jak słynna żaba z przysłowia, ale nie ta która nie wie któremu panu służyć, bo tak jest atrakcyjna (przecież się nie rozdwoję), ale ta, która podstawiała nogę, gdy konia kuli.

WYJAŚNIAJĄC sens – dwa przypadki, w których stawali w obronie interesów nawet nie tyle polskich co własnych, ale cudzych i kolejny raz zostali zrobieni w konia. To oznacza, że Tusk stał się godnym następcą „Borysława” Władimirowicza Budki

A w poniższym tekście (czytaj) trochę potwierdzenia moich tez na temat realacji między inwigilowaniem za pomoca Pegasusa a ustawą lex TVN.

Fot. Scren/YouTube

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.