Agencja Associated Press podała (czytaj), że telefon posła Krzysztofa Brejzy z PO był w 2019, gdy poseł Brejza był szefem sztaby wyborczego PO, zhakowany ponad 30 razy przez izraelski system szpiegowski Pegasus.
1. Jak wiadomo Polska dysponuje systemem Pegasus. System ten polega nie na tym, że się kupuje program, ale na tym, że się kupuje usługę. Powyższe oznacza, że ten od kogo się go wynajmuje wie, kogo podsłuchujemy. Biorąc zaś pod uwagę, że system izraelski włamuje się do amerykańskiego oprogramowania o tym, kogo podsłuchujemy wie i Tel-Awiw i Waszyngton. Nie należy – szczególnie jeśli się kogoś podsłuchuje nielegalnie – mieć złych relacji z Tel-Awiwem i Waszyngtonem. A nawet bardziej, jak ćwierkają wróbelki, z Waszyngtonem.
2. Wniosek z powyższego płynący jest taki, że ci politycy którzy systemu Pegasus używali do podsłuchiwania opozycji, a równocześnie zdołali się pokłócić z tymi, którzy mają dostęp do informacji kto był podsłuchiwany nie powinni badać sobie ilorazu inteligencji. Oznacza też jednak, że należy im złożyć życzenia.
3. Jeśli otóż informacje Associated Press się potwierdzą pozostaje mi życzyć tym politykom, którzy stali za podsłuchiwaniem opozycji, by za rok kolejnego wigilijnego karpia zjedli z aluminiowej zastawy i popili go barszczykiem z aluminiowego kubka.
Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u).
Zostaw komentarz