(Część pierwsza)
Środek lat 70-tych XX wieku, mieszkam na stancji w Katowicach. Studiuję dziennikarstwo. Ciekawa jest postać starszego pana, gospodarza. Szczupły, ruchliwy. Nazywa się Jarosław Łomnicki.
Tak, tak z tych Łomnickich co w filmach grali, albo je robili. Przyjechali z Kresów na Śląsk po wojnie. Córka gospodarza to Krystyna. Młoda, ładna, studiuje medycynę. Pożyczyła mi kiedyś zakazaną lekturę – polityczne SF George’a Orwella ROK 1984.
Bohater Wilson jest zaszczuty przez ustrój totalitarny przyszłości. Wiele ten ustrój ma wspólnego z sąsiadem ze wschodu. Stąd cenzura. Klimatem przypomina Proces Kafki. Jednostka wkręcona w maszynę systemu.
Miałem 10 godzin na przeczytanie książki. Krążyła wśród ludzi i trzeba było ją puścić dalej.
Wielki Brat, który czuwa tak mnie wciągnął, że olałem tego dnia lekcje i czytałem bez końca mając gdzieś wszystko…
(Część druga)
Jest rok 2018. Gram jako statysta tajnego agenta KGB w filmie Agnieszki Holland Obywatel Jones. W Pałacu Kultury Zagłębia stoję pod drzwiami komunistycznego ViP-a i próbuję patrzeć groźnie na dziennikarzy idących do sali konferencyjnej.
Gareth Jones był angielskim dziennikarzem, który zrobił reportaż o głodzie na Ukrainie. Na dobre mu to nie wyszło. Podobno Orwell wiele zaczerpnął z jego wiedzy o Kraju Rad. I tu się kółko zamyka.
Obecnie 1984 leży masowo po księgarniach i nie budzi większych emocji. Na pewno mniejsze niż opis wstrzyknięcia sobie silikonu w tylną część ciała przez panią, która śpiewa.
Takie czasy.
Zbigniew Zew Wieczorek
Zostaw komentarz