Ostatnie lata boleśnie weryfikują dogmaty liberalnego establishmentu polityczno-medialno-gospodarczego. „Fajny” Putin wywołuje pełnoskalową wojnę w świecie bez wojen, gdzie wszyscy mieli tylko zarabiać. Okazało się też, że władcy Rosji czy Chin, mogą grać rolą dostawcy, tylko po to, żeby siać chaos na świecie, mając w nosie zarabianie na globalnym rynku. Szukanie dostawców w krajach trzeciego świata, zabija własny przemysł, gdyż „kominy mają dymić gdzieś indziej”, a ma być jak najtaniej, covid i zrywanie łańcuchów dostaw dotkliwie uderzyły w zideologizowane meblowanie świata szczęśliwości. Ruchy woke, dzielnie wspierane przez niektórych oligarchów zachodu i tutaj pełne zaskoczenie, Chiny, podmywają bazę cywilizacyjną Zachodu, dewastując uniwersytety oraz wolność słowa, ale po co komu wolność nauki czy słowa, gdy może to traumatyzować „płatki śniegu”, a sianie nienawiści do własnego kraju stało się elementem rozpoznawczym wielu postępowych profesorów. Wszystko wraca na stare tory, okazuje się, że amunicji, która jednak jest potrzebna, nie wyprodukuje żadne NGO, ani postępowy instytut lewej dziurki w nosie, natomiast ich zasługą jest spadająca część społeczeństwa, deklarująca chęć obrony ojczyzny (w Niemczech tylko kilkanaście %). Jeszcze chwila, a okaże się, że to czym karmiono nas medialnie w ostatnich dekadach, jak odejście od przemysłu to przeideologizowane bzdury, bo liczy się jednak „stara gospodarka”, ktorej nie zastąpi osobisty coach, ani żadne usługi.
Autor: Krzysztof Jaroszuk
Zostaw komentarz