Mamy więc akcję. Setki ludzi aresztowanych, policja w każdej szkole, codzienne informacje o atakach nożowników. Tak działa akcyjne państwo po wybuchu pandemii nożowników w polskich szkołach. 

Oczywiście nie ma żadnej plagi. Młoda kobieta została bestialsko zamordowana, a inni zostali poranieni nożami. Ale to nie jest nic nowego. Od dłuższego czasu rośnie w szkołach agresja. Bijatyki z użyciem noży jeszcze nie są codziennością, ale nie są też rzadkością. Sam byłem świadkiem walki na noże dwóch młodych ludzi w warszawskim metrze. Tłum ludzi, a oni z nożami. Wtedy nic się nie stało. Było jednak oczywiste, że kiedyś się stanie. 

Ale w szkole przestępców chronią prawa ucznia, bo taki mamy system. Nauczyciele są całkowicie ubezwłasnowolnieni i jakakolwiek reakcja mogłaby obrócić się przeciwko nim. 

– Januszku, proszę oddać nóż. 

– Nie mam. 

– Masz, pani profesor Aldona widziała, że masz. 

– Aldona to kłamliwa suka. 

– Trochę szacunku. Pokaż plecak, natychmiast! 

– Sam se pokaż. Ja do twojego plecaka nie zaglądam. 

– Bo ja jestem dyrektorem, a ty uczniem. 

– Że niby taki ważny jesteś? Uważaj, bo wezwę do szkoły swoich rodziców, od razu ci rura zmięknie. 

I dyrektor odchodzi, gdyż wie, że Januszek ma rację. Boi się jego rodziców, skargi do kuratorium i Rzecznika Praw Dziecka, mediów, prawników i psychologów. Taka jest obecnie szkolna rzeczywistość. 

Bo agresja uczniów wobec nauczycieli ma wsparcie społeczne. Nikogo nie interesuje, jak jest naprawdę, gdyż nauczycieli nikt nie lubi. Można więc o nich powiedzieć wszystko i zrobić na tym karierę. Dlatego celebryci wykrzykują ze sceny, jak bardzo nienawidzą nauczycieli. 

Aż tu nagle panika. Bo obrażanie i poniżanie nauczycieli jest postrzegane jako poprawne, ale dźganie nożami pracowników szkoły to już lekka przesada. I jest teraz akcja. 

Zakładam więc, że nasz przykładowy Januszek został zatrzymany pod wpływem nagłego wzmożenia państwa, bo w jego plecaku znaleziono nóż. Ale on ten nóż przynosił do szkoły od drugiej klasy. Teraz jednak z dzieciaka chronionego prawami ucznia i wspieranego przez urzędy oraz media nagle przeistoczył się w terrorystę. Bo taka jest potrzeba. 

To, co powinno już dawno zostać załatwione przez nauczycieli i dyrektorów, nie mogło zostać załatwione, gdyż scentralizowany system biurokratyczny nie deleguje uprawnień. 

Nauczanie i wychowanie sprowadzono do procedur administracyjnych, od których można odwoływać się do sądu. Nauczycielowi nie wolno krzyknąć na ucznia ani zajrzeć mu do plecaka. Nie może stwierdzić, że uczeń jest pod wpływem alkoholu, gdyż takie prawo ma tylko policja. Nie może nawet rozdzielić bijących się uczniów, gdyż naraża się na oskarżenie o naruszenie nietykalności cielesnej, a nawet molestowanie. W poprawnym bełkocie nazywa się to ochroną praw dziecka. A jeszcze poprawniej – działaniem dla dobra dzieciaków. 

A jeżeli nawet coś można zrobić, to skuteczne działania paraliżuje strach przed skargami. Bo w świecie uznaniowym skarga jest dowodem winy, gdyż tworzy problemy. A jeżeli generujesz problemy, to jesteś winny nawet wtedy, gdy nie jesteś winny. 

Szkoły nie mogą więc samodzielnie reagować na bieżąco i proporcjonalnie do zagrożenia. Problemy muszą rozwiązywać sądy i policjanci na mocy decyzji premiera. To jest patologia. Przerysowana do absurdu reakcja naszego państwa na ataki nożowników w szkołach jest dla mnie większą patologią niż same ataki. 

I wcale nie oznacza to, że teraz będzie lepiej. To tylko popis dla publiczności. Aby coś się zmieniło, szkoły musiałyby odzyskać swobodę i podmiotowość w zakresie wychowania oraz zapewnienia uczniom bezpieczeństwa. Państwo i media musiałyby się cofnąć o krok, gdyż poszły za daleko. Ale tego nie zrobią. Zbyt dużo mogą ugrać na atakowaniu szkół i poniżaniu nauczycieli. 

Jestem pewien, że dojdzie do nowej tragedii. Akcja się skończy i wszystko będzie po staremu. Z jednej strony chorobliwa centralizacja, z drugiej narastająca frustracja młodzieży. Jeżeli więc w prawie 40-milionowym państwie premier osobiście musi zapewnić bezpieczeństwo każdej szkole, to nawet Bóg wszechmogący nie podołałby takim obowiązkom.