#SubiektywnyCiemnogród
To nie bajka o „piątkowych sędziach”, którzy przestali być sędziami TK a stali się podejrzanymi popełnienia przestępstwa…..
Akt I
Od dobrych trzech lat „kierownik” Tusk, ministrowie, marszałek Czarzasty oraz „silni razem”, „czysta woda” i inni nie uznają oficjalnie Trybunału Konstytucyjnego ani jego sędziów. Orzeczenia nie są publikowane, a rząd, Sejm i koalicja 13 grudnia prowadzą „głodzenie finansowe” Trybunału. Co więcej, przez trzy lata nie wybrano nowych sędziów, mimo że Konstytucja wyraźnie mówi o takim obowiązku – i nie jest przypadkiem, że wybór ten nie ma charakteru „hurtowego”. Trudno jednak kogokolwiek wybierać, skoro polski rząd w ogóle nie uznaje tego konstytucyjnego organu!
Akt II
Trybunał Konstytucyjny od samego początku był „bonusem politycznym” dla partii lub koalicji rządzącej na zasadzie: wygrany bierze wszystko, w tym wskazuje swoich sędziów. Ten układ i niepisana umowa zostały naruszone przez PO, PSL i Lewicę, kiedy jesienią 2015 roku wybrano ponad limit dwóch sędziów. To wystarczyło – lawina bałaganu prawnego ruszyła i stan ten trwa aż do 2026 roku.
Akt III
30 października 2026 roku, w piątkowy wieczór – kiedy wiadomo było, że Prezydent RP Karol Nawrocki leci do Afryki, Prezes Trybunału jedzie pociągiem do Sosnowca, a normalni ludzie szykują się do świąt wyjątkowych dla chrześcijan oraz polskiej tradycji i kultury – dochodzi do skandalu. Grupka tzw. „sędziów elektów”, przy wsparciu tajemniczych osób, wchodzi pod osłoną nocy jak złodziej do instytucji konstytucyjnej i ogłasza, że Prezes i zastępca Trybunału (bez podstawy prawnej) zostali zawieszeni! Przed budynkiem TK pojawiają się jednostki policji z tarczami, gazem i pałami…. Od tego wieczoru wszyscy owi „sędziowie elekci” stracili moralne i prawne prawo do narzekania na Prezydenta RP, że nie odebrał od nich przysięgi, ponieważ sami stali się podejrzanymi. Co więcej, ich postępowanie podważyło ich kwalifikacje prawne, etyczne i patriotyczne. Jednym słowem: Sejm będzie musiał wybrać nowych sędziów, bo owi piątkowi uzurpatorzy powinni trafić na salę sądową za złamanie Konstytucji i Kodeksu Karnego. To nie może być zemsta polityczna, lecz ratowanie resztek powagi państwa polskiego, aby za jakiś czas komuś innemu nie przyszło do głowy zrobić czegoś podobnego lub gorszego.
Finał
„Kierownik” Tusk, jako mistrz manipulacji, nie podpisuje osobiście ważnych dokumentów – od tego ma panów Żurka, Kosiniaka czy „pogłosa”. Brak podpisu nie oznacza jednak niewinności, bo sama wiedza o łamaniu porządku konstytucyjnego i brak przeciwdziałania mu także stanowią przestępstwo.
Co zatem z wejściem prezydenta Nawrockiego do TK?
Prezydent RP, jako organ odpowiedzialny za przestrzeganie ustawy zasadniczej, nie tylko mógł, ale wręcz MUSIAŁ tam wejść w trosce o porządek konstytucyjny w Polsce. Stąd też brała się obecność u boku Prezydenta, I Prezesa Sądu Najwyższego oraz innych przedstawicieli organów państwa.
Nie Bóg ma w opiece Polskę.
Autor: Andrzej Maciejewski
Polski polityk, politolog, samorządowiec i dziennikarz, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz