Bardzo szybko nowe ruchy polityczne obrastają „starymi” działaczami partyjnymi. To najpoważniejszy i podstawowy błąd wszelkich nowych formacji politycznych. Tak kiedyś było z PO, Samoobroną, czy ruchem Palikota. Czy będzie tak też z ruchem Pawła Kukiza?

22 maja w mpolska24 ukazał się niezwykle ciekawy artykuł Tomka Urbasia „Chcę wspierać Kukiza jako lidera…”, w którym wskazuje on na pułapkę w jaką może wpaść Ruch Pawła Kukiza, opierając dalszą swoją działalność tylko na haśle wprowadzenia JOW-ów. Jednak obserwując jak tworzyły się i upadały podobne ruchy polityczne sprzeciwu społecznego, można wskazać jeszcze kilka zagrożeń które mogą wpłynąć na porażkę lub sukces (a przynajmniej jego wielkość) Pawła Kukiza. Warto zatem prześledzić główne błędy jakie popełnili liderzy podobnych ruchów sprzeciwu w poprzednich latach.
1. Zaciąg działaczy partyjnych

Bardzo szybko nowe ruchy polityczne obrastają „starymi” działaczami partyjnymi. Ten proces w Ruchu Kukiza chyba już się zaczął. To najpoważniejszy i podstawowy błąd wszelkich nowych formacji politycznych. Nowe ruchy polityczne w bardzo krótkim czasie stawały się ruchami przede wszystkim działaczy politycznych. Tak kiedyś było z PO, Samoobroną, czy ruchem Palikota. Jeśli prześledzić życiorysy posłów tego ostatniego, to okaże się że ok. 80% z nich miało przeszłość partyjną oraz większe lub mniejsze doświadczenie w partyjnych bojach. Osoby które przyszły do tego ruchu z poza polityki bardzo szybko zostały z niego wykluczone lub też musiały w pierwszym okresie wykazywać bezwzględną lojalność wobec szefa ruchu . A to nie wielu odpowiadało. Stąd szybko nowe formacje przybierały charakter „tradycyjnych” polskich partii politycznych z ich wodzowskim stylem działania, ekipą pretorianów wodza i „baronów” lokalnych struktur.

Nad reprezentatywność osób „politycznych” w nowo powstałych formacjach, w stosunku do członków nie mających takiego doświadczenia, jest tą cechą która szybko zbliża nowe projekty polityczne do „standardów” innych polskich partii. Wynika to z prostej przyczyny iż osoby skażone polityką (często nawet bardzo młode i na bardzo niskich szczeblach), po prostu powielają wzorce znane im z innych partii politycznych, gdyż innych nie znają. Odbija się to negatywnie na postrzeganiu nowych formacji przez przeciętnego Kowalskiego, który przestaje je odróżniać od sejmowych partii politycznych(te same programy, tak samo mało kompetentni posłowie). A to prowadzi do szybkiej utraty poparcia wyborców i zniknięcia ze sceny politycznej, dokładnie tak jak to obecnie się dzieje z formacją Palikota.
2. Brak fachowców

Pokłosiem dużego upartyjnienia „starymi” działaczami nowych ruchów politycznych jest brak w nich fachowców i krótka ławka osób nadających się na pełnienie odpowiedzialnych funkcji państwowych. O ile działacze są mistrzami rozgrywek politycznych i świetnie sobie radzą z opanowywaniem w swoich okręgach struktur organizacyjnych lub zapewnieniem sobie „jedynek” na listach wyborczych, to w wypadku zwycięstwa wyborczego zaczyna się z nimi problem natury merytorycznej. Najczęściej posiadana przez nich wiedza lub doświadczenie, wyniesione z kariery zawodowej, ograniczają się do znajomości administracji państwowej lub samorządowej (szczególnie jej aspektów personalnych) oraz ogólnych tzw. spraw społecznych. Wszyscy pamiętamy jak posłowie Ruchu Palikota skompromitowali się na początku swojej kadencji, nie potrafiąc odpowiedzieć na proste pytania dziennikarzy TVN, dotyczące takich spraw jak wielkość stawek podatkowych (poseł sejmowej komisji finansów) czy granicy wieku dla obowiązku szkolnego (poseł sejmowej komisji edukacji i młodzieży).

Stąd w nowo powstałych ruchach politycznych zachodzi poważny problem w stworzeniu profesjonalnego programu wyborczego a potem, w wypadku wygranej w wyborach, znalezienia choćby kilkunastu osób które nadawały by się do obsadzenia funkcji państwowych czy nawet parlamentarnych. Do tej pory wspomina się casus ministra Rafała Wiecheckiego (LPR),który został w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego ministrem gospodarki morskiej a jedynym jego „osiągnięciem” było wydzierżawienie sobie parking w Trzęsaczu.

Takie wydarzenia powodują iż zaufanie społeczne w stosunku do nowych formacji politycznych szybko koroduje. Do tej pory żadnemu nowemu graczowi na scenie politycznej nie udało się tego problemu rozwiązać. Powstaje on już w chwili tworzenia struktur a potem list wyborczych. Wtedy to w walkach wewnętrznych w pierwszej kolejności są wykluczani ludzie z wiedzą merytoryczną ale bez doświadczenia politycznego. Ich najłatwiej wyeliminować gdyż są to najczęściej jednostki, które bardzo szybko ulegają układom i koteriom, tworzonym przez doświadczonych działaczy politycznych. W ten sposób nowy ruch upodabnia się do już funkcjonujących na scenie politycznej partii wodzowskich, złożonych z tzw. „miernych ale wiernych”.
3. Wodzostwo

Wodzowski styl uprawniania polityki to znak firmowy polskiej sceny politycznej. Niestety ten model funkcjonowania przejęły też wszystkie nowo powstałe tzw. ruchy anty systemowe (ciekawe czy poradzi sobie z nim Paweł Kukiz). Wszystkie one powstały na bazie medialnej popularności lidera. To on od początku rozdaje przywileje, funkcję czy ustala ostateczne listy wyborcze wg własnego widzi mi się. O ile w początkowym okresie tworzenia struktur jest to uzasadnione, to w okresie przed wyborczym jest to mocno szkodliwe. Dlatego też formacja taka już od początku traci na kreatywności i elastyczności działania oraz upodabnia się do działających już partii.

Nie wykreowanie medialne przez lidera, innych osób spośród własnego ruchu, bardzo ogranicza oddziaływanie tego ruchu w kampanii wyborczej. O ile dotychczasowe partie używają w kampanii wyborczej całych zespołów ludzi rozpoznawalnych medialnie (np. PO – Ewa Kopacz, Jerzy Buzek, Tomasz Siemoniak, itp.; PiS – Jarosław Kaczyński, Antonii Macierewicz, Joachim Brudziński; PSL – Janusz Piechociński, Waldemar Pawlak, Jarosław Kalinowski), to lider nowej inicjatywy politycznej zostaje sam. Stąd jest mniej spotkań wyborczych, mniej miejscowości objechanych, mniej wyborców przekonanych. Polityka po prostu to gra zespołowa ale jak widać trudno to zrozumieć liderom politycznym, przez co tracą oni cenne punkty wyborcze na starcie. Zupełnie nie wyciągają oni lekcji z doświadczeń PO, która w początkowym okresie zdobywania władzy stworzyła zespół „trzech tenorów”. Wzmacniał on przekaz wyborczy PO jako partii obywatelskiej i otwartej na szeroką współpracę przeciwstawiając swój wizerunek wodzowskiej partii PiS.

Inną wadą systemu wodzowskiego nowych formacji politycznych jest to iż media, nie zawsze obiektywne i neutralne politycznie, zaczynają polowania na wpadki czy sensacje dotyczące życia lidera. Upublicznienie ich i rozpowszechnienie automatycznie przekłada się na wynik całego ugrupowania. W przypadku dużej liczby wpadek publicznych „wodza”, formacja taka nie wychodzi poza próg wyborczy 5%. Dobrym przykładem był tu UPR, gdzie media uwypuklały niekorzystne wypowiedzi „wodza” i nikt inny z tej partii nie mógł ich w mediach przeformułować czy wytłumaczyć. Bardzo szybko w mediach roztoczono wizje „szalonego Janusza” co przełożyło się na wynik całej jego formacji politycznej.
De facto wodzowski system sprawowania władzy przez lidera w nowym ruchu politycznym, bardzo szybko ma wpływ na jego rozwój i wynik wyborczy. Zamiast tworzyć skuteczny i demokratyczny system doboru ludzi, budowy struktur czy strategii działania, lider w sposób subiektywny, nie znając członków w terenie (w zasadzie wszyscy są oni nowi), rozdziela funkcje, miejsca na listach wyborczych czy też posady. Bo tak mu jest łatwiej i wygodniej. Tylko że wtedy taki ruch traci swoją silę napędową jakim jest kreatywność i wspólnota idei czy projektów. Po co się nad czymś męczyć skoro i tak „wódz” o wszystkim zadecyduje? Tym bardziej że większość „wodzów” przy doborze kadr, kieruje się najczęściej dwoma kryteriami – wiernością oraz przekazywanymi przez członków, na rzecz ruchu, środkami finansowymi.
4. Brak transparentności finansowej

Każda nowa formacja polityczna ma problem z finansowaniem swojej działalności. O ile dotychczasowe partie mają szanse na zdobycie finansowania z posiadanego już majątku, bądź z kasy Państwa albo też już takie finansowanie posiadają, to nowe ruchy muszą się opierać tylko o zasoby finansowe swoich członków. Wtedy też pojawiają się pierwsze składki członkowskie lub większe wpłaty zwolenników. Najczęściej w pierwszym okresie są to wpłaty na rzecz stowarzyszenia lub innych organizacji nie podlegających przepisom o finansowaniu partii politycznych, a będących bezpośrednim zapleczem takiego ruchu. Taka praktyka stosowana też była przez partie sejmowe. Pozwala to częściowo obejść przepisy o finansowaniu partii a jednocześnie tworzyć partyjne zaplecze finansowe. Stąd czasami dowiadujemy się że ten czy inny działacz był członkiem zarządu fundacji, stowarzyszenia czy innej organizacji.

Ale można i powinno się utrzymywać pełną transparentność finansów wszystkich formacji politycznych. I nie chodzi tu tylko o realizację ustawy z dnia 27 czerwca 1997 r. o partiach politycznych (z późniejszymi zmianami) czy ustawę z dnia 5 stycznia 2011 r. (tzw. Kodeks wyborczy), bo to obowiązek. Chodzi o proste, zrozumiałe dla wszystkich, umieszczanie w Internecie co miesięcznej informacji, ile i od kogo wpłynęło pieniędzy oraz ile i na czyje konto przelano z tych pieniędzy. Jeśli była by ona jeszcze uzupełniona o dodatkową informacje, za co przelano te pieniądze, wtedy transparentność nowego ruchu była by pełna. To wzbudzało by nie tylko zaufanie wyborców ale przede wszystkim dyktowało by nowe standardy w polityce krajowej. A z tym właśnie mają problem nowe formacje polityczne. I konia z rzędem temu, kto wskaże mi taką partię która to robi sukcesywnie w sposób w jaki pokazałem.
5. Brak nowych, wyższych standardów w polityce

Wskazane powyższe błędy nowych formacji na polskiej scenie politycznej, prowadzą do jednego zasadniczego błędu – nie wprowadzają one nowych standardów i wyższej jakości w polskiej polityce. To jest główna przyczyna dla których każda nowa formacja polityczna to konstrukcja jedno-dwu sezonowa. Bo dlaczego przeciętny Kowalski miałby głosować w kolejnych wyborach na Ruch Palikota, LPR czy Samoobronę, skoro do polityki nie wniosły one nic nowego? Już w trakcie pierwszej sejmowej kadencji, w której zasiadają/zasiadali w ławach poselskich ich członkowie, jak najbardziej upodabnili się oni do starych bywalców sejmowych ław. Tak jak i inni posłowie posiadają minimalna wiedzę merytoryczną, tak jak w innych partiach jest „wódz” który dzieli i rządzi, tak jak inne partie nie wnoszą one sensownych ustaw które by ułatwiały codzienne życie Kowalskiego.
Jak pokazują badania, przeciętny Kowalski nie potrzebuje dyskusji na temat roli Kościoła w Polsce czy po raz enty roztrząsania tematu katastrofy smoleńskiej lub ustawy aborcyjnej. Kowalski chce sprawnej służby zdrowia, dobrze płatnej pracy, bezpieczeństwa, możliwości kształcenia siebie i swoich dzieci oraz transparentności życia publicznego. Czy któryś z tych postulatów był sprawnie realizowany przez jakąś nową formację polityczną w ciągu ostatnich lat? Nie, gdyż nie pozwalały na to wspomniane pierwsze cztery błędy. A każdy z nich pociągał ze sobą następny błąd i koło się zamykało. Powoduje to, że społeczeństwo po pierwszym okresie fascynacji nowym ruchem, przestaje go szybko odróżniać od dotychczasowych partii politycznych i odwraca się od niego.

Wprowadzenie nowych standardów w polityce, merytorycznych oraz pro obywatelskich i pro państwowych działań, jest tym co może nie tylko odbetonować scenę polityczną w Polsce ale przede wszystkim prowadzić do jej całkowitej przebudowy a nawet resetu. Obecnie próg wejścia na scenę polityczną jest niezwykle niski, co wykazały obecne wybory prezydenckie. Warunkiem bezwzględnym jest pozyskanie medialności przez nowy ruch polityczny i to, wystarcza do zagospodarowania 10-20% elektoratu(Ruch Palikota, Paweł Kukiz). Ale aby osiągnąć coś więcej i zmienić polską politykę na trwałe, trzeba się wystrzegać podstawowych błędów które tu wymieniłem a które popełniły wcześniejsze tzw. „anty systemowe” formacje polityczne.
Zakończenie.

Gdyby udało się uniknąć Ruchowi Pawła Kukiza wspomnianych powyżej błędów, jest duża szansa że jego formacja polityczna osiągnęła by w nadchodzących wyborach wynik nawet powyżej 30%. Stała by się wówczas główną siłą polityczną w kraju, z możliwością realnej przebudowy sceny politycznej. Utopia? A czy utopią nie było jeszcze dwa miesiące temu dawanie wyniku 20% poparcia dla Pawła Kukiza w wyborach prezydenckich?

Jak na razie Paweł Kukiz ze swą żywiołowością nie popełnił poważniejszych błędów politycznych. Ale czy mu się to uda utrzymać tą tendencję dalej, nie wiem. Wiem że wszystko jest w rękach Pawła Kukiza i zależy od jego decyzji i inteligencji, czy uda mu się wyciągnąć wnioski z fiaska poprzednich tego typu inicjatyw czy też nie. Uważam że jego wysiłki należy wspierać, inaczej nadal będą nami rządzić ludzie oderwani od otaczającej ich rzeczywistości, nie rzadko nie posiadający ani umiejętności ani wiedzy. A jeśli się nie uda? To na pewno za cztery lata powstanie kolejna inicjatywa polityczna, która będzie starać się odbetonować scenę polityczną w Polsce i dotrzeć do serc wyborców. Bo co, jak co, ale tego że Polacy chcą całkowitej przebudowy sceny politycznej to, jest to nie zmienny pewnik. Pytaniem pozostanie tylko kto tego dokona?