„Centrysta” Macron zwyciężył dzięki poparciu mniej niż połowy Francuzów uprawnionych do głosowania.

Francuski serwis informacyjny bfmtv.com podał dane, jak głosowali Francuzi pod względem wyznawanej religii. Według serwisu, głos na Macrona oddało 92% muzułmanów, którzy w niedzielę poszli do urn wyborczych. Przed drugą turą wyborów prezydenckich we Francji miejscowi hierarchowie muzułmańscy, judaistyczni oraz protestanccy zaapelowali do wyznawców tych religii, aby w niedzielę, 7 maja, oddali swój głos na Emmanuela Macrona. Tuż po pierwszej turze wyborów, o oddanie głosu na 39-letniego kandydata apelował do muzułmanów mieszkających we Francji Wielki Meczet w Paryżu. Hierarchowie katoliccy nie wskazali publicznie żadnego z kandydatów.
http://newsweb.pl/2017/05/08/macron-czescia-planu-muzulmanow-szokujace-dane-po-wyborach/

 

Poparcie ze strony wyznawców najbardziej wojowniczej religii świata teoretycznie powinno dziwić, albowiem Macron deklaruje się przeciwnikiem konserwatyzmu, rozumianego jako przywiązanie do tradycyjnych wartości czyli religii, rodziny, Narodu, państwa.

Ale Macron, jak i inni europejscy liberałowie, poprzez religię-z-którą-walczą rozumieją jedynie katolicyzm.

Islam jest im po drodze, gdyż wg założeń ich doktrynera religia zwalczy religię, przy czym obie z tej walki wyjdą osłabione i skompromitowane zarazem tak mocno, że nic nie stanie na przeszkodzie kreacji nowego wspaniałego człowieka.

To, że ich zabawa w kreowanie świata jest tym samym, co alegorycznie przepowiadał już Goethe w swoim „Uczniu czarnoksiężnika” z 1797 roku, ale na o wiele większą skalę i raczej bez możliwości powrotu Mistrza, który przerwie coraz bardziej niebezpieczną zabawę widać coraz bardziej.

Nawet w tak bardzo rozjechanym przez pół wieku propagandy społeczeństwie jak francuskie na Macrona głosowała mniej niż połowa obywateli uprawnionych do głosowania.

Dokładnie 49,32%.

 

Ilu z nich świadomie wybrało „mniejsze zło”? Demonizowanie ruchów narodowych w Europie trwa dobre parę dziesiątków lat, zatem Le Pen w oczach ciągle jeszcze zbyt wielu Francuzów przypomina raczej potwora niż polityka.

Z kolei zwyczajnym Francuzom udało się wmówić, że wybór Le Pen oznacza koniec euro w V Republice, powrót franka i kolejną falę drożyzny.

O tym, że głosowanie na mniejsze zło” dla wielu był nie do przyjęcia świadczy ogromna ilość głosów nieważnych/pustych. Aż  4 miliony.

We Francji prawdopodobnie szykuje się jakiś przełom. Świadczy o tym rekordowo niska frekwencja. Wg lewicowego belgijskiego dziennika Le Soir tak niskiej frekwencji wyborczej oraz tylu nieważnych i pustych głosów nie było we Francji od 1969 roku, kiedy to Georges Pompidou wygrał z Alainem Poherem w drugiej turze przedterminowych wyborów prezydenckich (druga 7-letnia kadencja generała Charles’a de Gaulle’a miała się zakończyć w styczniu 1973 r.). Frekwencja wyniosła wówczas 68,85 % – w pierwszej turze osiągnęła poziom 77,59 %.

Ale lewica nie dostrzega tego, co coraz wyraźniej zaczyna tlić się w całej Europie. Nie dostrzega PEGIDY, nie widzi AfD, zupełnie nabrała wody w usta w temacie skandynawskich „Żołnierzy Odyna”.

Obraz, jaki usiłuje wdrukować całemu światu jest taki, że z europejskiej jedności moralno – politycznej wyłamuje się tylko Kaczyński i Örban.

Jedna z organizacji Sorosa, AVAAZ, wysyła do swoich członków* triumfalny post:

 

 

MERCI, FRANCJO!

 

Przyjaciele i Przyjaciółki!
Europa robi wszystko, by odeprzeć atak trumpizmu. I to jak! Częścią tego ruchu jest 20 milionów avaazowców ze starego kontynentu.
Najpierw była Austria, potem Holandia. A dziś Francja. Wszędzie, gdzie skrajna prawica próbuje przejąć władzę, ponosi klęskę.
Nikt nie spodziewał się tak dotkliwej porażki francuskiej kandydatki na prezydenta Marine Le Pen, rasistki i nacjonalistki. Pokonał ją 65% do 35% nowy ruch polityczny, który bronił wspólnych wartości: człowieczeństwa i otwartości.
Powstrzymywanie fali skrajnej prawicy to priorytet Avaaz na ten rok. Przeczytaj, jak nasza społeczność we Francji stanęła na wysokości zadania:

Francuskie i globalne media donosiły o naszej kampanii wokół wyborów:

 

Wysłaliśmy ponad 20 tysięcy smsów i wykonaliśmy tysiące telefonów przekonując zniechęconych do pójścia do urn:

Przygotowaliśmy plakaty ukazujące Le Pen jako kontynuatorkę polityki Trumpa oraz jej ojca. Obkleiliśmy nimi najważniejsze dzielnice Paryża. Dotarły one do 2 milionów ludzi:

Nasz film przestrzegający Francję przed „trumpizmem” obejrzało ponad 2 miliony osób w zaledwie kilka dni:

Podczas całej kampanii wyborczej społeczność Avaaz organizowała uliczne akcje adresowane do mediów, które pomogły ukształtować sposób, w jaki dziennikarze pisali o wyborach.

To, kto przewodzi Francji, jest kluczowe dla powodzenia tak wielu spraw, o które walczymy: zatrzymania zmian klimatu, ochrony różnorodności biologicznej, walki o wolny internet. Zarówno dla swojego kraju, jak i wszystkich z nas, większość z 4-milionowej społeczności Avaaz we Francji walczyła mocno o to, by Le Pen nie objęła urzędu. Zamiast tego prezydentem został Emmanuel Macron, który podziela wiele naszych wartości – w tym poparcie dla silnej Europy, walkę ze zmianą klimatu oraz wizję otwartego, włączającego świata, który docenia różnorodność zamiast ją piętnować. Dziś mamy powód do świętowania.

 

Szala coraz bardziej przechyla się na niekorzyść prawicowych ekstremistów. Ale WIELKA walka wciąż trwa. Niebezpieczna, napędzana nienawiścią retoryka, którą posługują się politycy, by nas podzielić, to nadal globalne zagrożenie. Świat potrzebuje naszej 44-milionowej społeczności bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, by za każdym razem bronić jedności i demokracji. I wiem, że w obronie tych wartości staniemy razem. Do zobaczenia w następnej bitwie!
Z ogromną wdzięcznością, za wszystko czego dokonał ten ruch
Emma, Alice, Nell, Patricia, Christoph, Julie, Camille, Amelie, Mia, Mike i Martyna wraz z całym zespołem Avaaz

 

 

AVAAZ jest finansowana przez Sorosa.

 

O tym, że po utracie USA uwaga „finansisty” skupi się na Europie wiadomo było od dawna.

 

Zapowiadał przecież pełną mobilizację już w styczniu 2017 r.:

Dlatego musimy się im przeciwstawić – zanim będzie za późno. Już dziś zacznijmy budować nasz własny ruch. Zatrzymajmy tę falę, zanim zniszczy przyszłość naszą, naszych dzieci i całej planety.

Sądzisz, że Ciebie to nie dotyczy? Jeszcze niedawno wszyscy żyliśmy w przekonaniu, że kandydatura Trumpa to jakiś żart, a dzisiaj ten człowiek ma dostęp do broni nuklearnej! Koszmar się ziścił.

Na naszych oczach fala ksenofobii przetacza się przez kolejne kraje, ale społeczność Avaaz istnieje i działa na całym świecie! W trakcie ostatnich wyborów prezydenckich w USA dotarliśmy do ponad 2 milionów wyborców z tzw. „stanów niezdecydowanych”. Tym razem to nie wystarczyło. Aby wygrać kolejną bitwę w tej wojnie, musimy być więksi i silniejsi.

Marine Le Pen, kandydatka nacjonalistów na prezydenta Francji i przyjaciółka Putina, dopiero co próbowała potajemnie spotkać się z Trumpem. Teraz wybrała się na hejterski zjazd do Niemiec, by kreślić plany zjednoczenia ogólnoeuropejskiej skrajnej prawicy. Narodowcy ostrzą zęby na władzę: wkrótce wybory we Francji, Włoszech, Niemczech, Holandii….
Jeśli chcemy ich zatrzymać, musimy działać na niesamowitą skalę. Avaaz to największy internetowy ruch w historii – jak nikt inny jesteśmy w stanie to zrobić!

 

Piąta międzynarodówka

 

 

Ja jednak jako stary wstecznik pamiętam słowa Księgi, aktualne od tysiącleci:

 

Pycha kroczy przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną.

 

 

8.05 2017

 

______________________________________

 

* żeby zostać członkiem AVAAZ wystarczy tylko raz poprzeć dowolną ich petycję