W środę (24.01.2018r.) około 500 osób protestowało przed bramami tyskiego zakładu FCA Poland (wcześniej Fiata Auto Poland). Pikieta została zorganizowana przez „Solidarność”, gdy okazało się, że zlikwidowana ma zostać spółka zależna Fiata Comau Poland. Protestujący domagali się także rozpoczęcia rozmów płacowych, a także spotkania z Premierem Mateuszem Morawieckim, któremu chcą przedstawić sytuację do jakiej doszło w fabryce. W tej sprawie skierowano list do Kancelarii Premiera, który odczytano zebranym.

Sprawa likwidacji Comau Poland trafi do prokuratury zapowiedziała przewidnicząca „S”, a cała historia została opisana w liście do premiera Mateusza Morawieckiego z prośbą o spotkanie ze związkowcami. Szefowa Solidarności FCA, Wanda Stróżyk, przypomniała, że pracownicy Comau Poland byli w większości pracownikami Fiata i ubolewała, że dziś „nie ma żadnych rozmów pomiędzy spółkami, żeby tych pracowników przejąć na podstawie art. 23 prim, żeby zachowali ciągłość pracy”. Zapewniła, że w sprawie likwidacji Comau Poland będzie sprawa skierowana do prokuratury. – Bo dlaczego w sprytny sposób ogłoszono likwidację, a nie upadłość? A likwidację prowadzi się nie dlatego, że spółka przynosiła straty. Z naszych informacjo, z plotek, wynika, że nie przyjmowano zleceń od jakiegoś czas, jakby przygotowywano tę spółkę do likwidacji – mówiła Wanda Stróżyk do pracowników i dodała, że „nawet europejska rada zakładowa nie została poinformowana o tym, że będzie likwidacja zakładu” i podkreśliła, że „wszystkie antypracownicze rzeczy m,.in. rozpoczynają się właśnie od Fiata”. – Decyzja pracodawcy jest niezrozumiała. Comau Poland zajmuje się przygotowaniem linii do produkcji nowych modeli samochodów. Likwidacja tej spółki może oznaczać, że w najbliższych latach FCA nie planuje w Tychach żadnych inwestycji – dodała.

Podczas środowej pikiety, w której uczestniczyła prawie cała pierwsza zmiana, związkowcy s „Solidarności” przedstawili ocenę sytuacji. Zapowiedzieli także wysłanie listu z opisem całej sytuacji do premiera Mateusza Morawieckiego. –  Uważamy, że to co się dzieje, jest groźne dla zakładu. Obecna sytuacja nie nastraja nas pozytywnie. Nie wiemy, co się będzie działo z nasza firmą. Już widzimy, że liczba pracowników zakładu sukcesywnie spada. Jeszcze niedawno było nas około 3,3 tys., teraz jest 2700 – mówiła Wanda Stróżyk, szefowa MOZ NSZZ Solidarności w FCA Poland.

W czasie wiecu oprócz kwestii Comau mówiono także o zarobkach. W ciągu ostatnich siedmiu lat zbiorowa podwyżka wynagrodzeń miała miejsce tylko raz, w 2015 roku, i była niewielka. Płace zasadnicze wzrosły wtedy tylko o 110 zł brutto. – Ze względu na niskie zarobki wiele osób odchodzi z pracy. Od ostatnich sześciu latach tylko w w 2015 było 110 zł podwyżki brutto do płacy zasadniczej. Przez tyle lat – nie mówię o tym roku, który się zaczął, ale pewnie będzie podobnie – ponad miliard zysku netto wypracowała sama firma FCA. Gdzie są te pieniądze? To skandal, żeby pracownicy pracowali od 14 zł brutto do 18 zł za godzinę po 40 latach pracy,a nawet 17,20 zł po 41 latach pracy na godzinę, do tego 18 proc. premii i 400 zł brutto wysługi.To jest skandal, żeby w takiej firmie brać wynagrodzenie w wysokości 230 do 2800 czy 2900 zł – mówię o tych naprawdę najstarszych i o kwocie netto. Niech się ktoś nie śmieje z tego, że wystąpiliśmy z wnioskiem o 1000 zł brutto podwyżki, to i tak jest za mało, dlatego że nie będziemy w stanie odrobić tych sześciu lat, które zmarnowaliśmy – mówiła przewodnicząca „Solidarności”.

Praca jest, a więc niech nie straszą zwolnieniami. – Czas wstać z kolan. To nieprawda, że w innych zakładach nie ma podwyżek. Są. I to nawet po 1000 zł. Na terenie Podbeskidzia są takie zakłady pracy. Najlepszy przykład Volkswagen. Potrafili stanąć i upomnieć się o swoje wynagrodzenia. Wy też potraficie. Fiat jest bogatą firmą. Ma za co podnieść wam wynagrodzenia. Natomiast rodzi się pytanie inne: co Fiat zamierza dalej zrobić z wami? Co myśli o rozwoju tego przedsiębiorstwa? Mówiło się, że będą dwa nowe samochody, a w tej chwili likwiduje się firmę, która przygotowywała te nowe modele, nowe silniki. Kto teraz to będzie robił? Czy będzie rozwój czy będzie zwijanie? Jeśli nie weźmiecie spraw w swoje ręce, to stracicie – mówił Przewodniczący Zarządu Regionu Podbeskidzie NSZZ Solidarność, zapewniając, że zwolnionym, jeśli tylko się do związku zgłoszą, „znajdą godne miejsce pracy na terenie Podbeskidzia”.

Godna płaca za dobrą pracę. – Stańcie murem. Walczcie. Domagajcie się – pracujecie solidnie, macie wiedzę i kompetencje – zarabiajcie tyle, co wasi koledzy we Włoszech – mówili ze sceny głośno związkowcy do pikietujących pracowników.

Nieznana przyszłość. – Dzisiaj likwidują 150 miejsc pracy. Co będzie za miesiąc, za dwa, za pół roku, tego nie wiecie. A może to niektórzy z was stracą pracę i będą jej szukali. Dlatego stańcie murem wszyscy, jeden obok drugiego – apelował do uczestników pikiety Mirosław Truchan, wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność.

Protestujących pracowników ze spółek Grupy FCA wsparli związkowcy z Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność oraz Regionu Podbeskidzie, a także członkowie związku z fabryki Volkswagena w Poznaniu.

Fot. Borys Błaszak