W gazecie wybiórczej ukazał się artykuł dziennikarek, w którym opisane zostały działania podjęte przez PiS w sprawie pozyskania posłów Kukiz’15 i PSL- u. Pewnie coś prawdy w tym jest, że wielki łowczy wyszedł na polityczne łowy, ale niekoniecznie tam, gdzie sugestywnie skierowane zostały dziennikarki.

W dawnych komunistycznych czasach, na których wybiórcza się niewątpliwie wzoruje w sekretariacie KC PZPR był sekretarz odpowiedzialny za najważniejszy organ prasowy w Polsce Trybunę Ludu. I pewnie dziś w każdym ugrupowaniu politycznym są osoby odpowiedzialne za politykę medialną. Tak z pewnością jest też w PiS, w którym są osoby odpowiedzialne nie tylko za ogólny kierunek tej polityki, ale wręcz za poszczególne większe media, do których jeszcze niestety należy wybiórcza.

I „wybiórcza” została potraktowana przez niewątpliwie „prawdziwych” jej informatorów z PiS jak medium mieszczące się w komunistycznym pojęciu „pożytecznych idiotów”, czyli kapitalistów, którzy wg Lenina wyprodukują sznurek, na którym ich bolszewicy się powieszą. Zamieściła więc wybiórcza artykuł o rzekomych łowach w Kukiz’15 i PSL.

Wydaje się, że są takie wytłumaczenia treści artykułu pań dziennikarek z „wybiórczej”:

PiS rzeczywiście „łowi”, ale w środowisku innym. Jestem przekonany, że jest to w środowisku PSL-u i PO – a o posłach Kukiz’15, tych zwłaszcza, których przywołano, nie może być mowy, by byli złowieni. Faktycznie Poseł Józef Brynkus często głosuje jak PiS, ale jeszcze częściej głosuje za projektami obywatelskimi, którym PiS się sprzeciwia. Daleko jest PiS-owi do poglądów prawicowych Brynkusa. Głośno i otwarcie bronił ich jeszcze w czasach, gdy nie był Posłem.

Nikt nie poinformował „wybiórczej” dlaczego go wyrzucono z PiS? – ze względu na układ PO/PiS w Wadowicach sterowany przez miejscowego notabla PO, któremu Brynkus się sprzeciwił.

Poseł Tomasz Rzymkowski także nie może być zainteresowany przejściem do PiS. W Kukiz’15 jest jednym z prawników, który jednoznacznie opowiedział się przeciw zmianom w sądownictwie zaproponowanym przez partię Kaczyńskiego. Co miałby zyskać na przejściu do rządzących – ciepłe posadki są poobsadzane, a umieszczenie na listach wyborczych wątpliwe.

Warto podkreślić, że podobnie jest z Bartoszem Józwiakiem – może nie skrajnym liberałem gospodarczym, niemniej jednak zdeklarowanym korwinistą, który co prawda odszedł od swojego mistrza, ale poglądom liberalnym w gospodarce jest wierny.

Jeśli PiS boi się o większość sejmową, choć na razie nie musi się bać: Solidarna Polska – ze względu na swój lojalizm oraz lojalizm swego szefa Zbigniewa Ziobro wobec Prezesa Jarosława Kaczyńskiego i Premier Beaty Szydło, powinna się nazywać Posłuszna Polska, a zaś Polska Razem – Zjednoczona Prawica – Jarosława Gowina – jest taką efemerydą, że istnieje tylko dzięki łaskawości Prezesa Kaczyńskiego, bo gdy ten będzie chciał, to wyciągnie Jarosławowi Gowinowi wszystkich jego posłów, a z partii PZPR (przepraszam – PRZP) zostanie tylko stołek Gowinowi. A on o ten stołek będzie się bił – bo dialektycznie już wiele razy wyjaśnił, że chętnie zmienia poglądy, by być wicepremierem. Panie dziennikarki niestety nie potrafią analizować sceny politycznej – bo rządzący obóz jest scementowany jak rzadko kiedy.

Owszem będzie brakować Posłów do odrzucenia weta Prezydenta. Prezydent nie jest w stanie przedstawić takiej wersji ustaw o: SN i KRS, by zaakceptował je Kaczyński. Trzeba będzie więc weto Prezydenta odrzucić. I w Kukiz’15 pewnie znajdą się Posłowie, którzy w tym pomogą, ale będą też tacy, którzy w imię rzekomej konstytucyjności, zagłosują przeciw odrzuceniu weta Prezydenta. PiS musi więc złowić Posłów – może ich spokojnie mieć z PSL-u, a także z PO, o czym się zapomina. Najłatwiej będzie mieć Posłów z PO, wystarczy zastosować manewr, który już przećwiczono na Posłance Możdżanowskiej: nie chcem, ale muszem. Posłów PO postraszyć trzeba procesami, utratą stanowisk w instytucjach państwowych i samorządowych, albo zamiast kija zastosować marchewkę. Nie muszą głosować, wystarczy, że jak przy wyborze Jaruzelskiego na prezydenta zatrzasną się ubikacji.

I to są prawdziwe łowy. Prezes Kaczyński – jako wytrawny myśliwy umie zwierzynę nagonić. Wobec Posłów PSL, znanych ze swej mobilności, pójdzie jeszcze łatwiej.

(kris)