„Faktycznie, w czasie gdy wielu, jeśli nie prawie wszyscy z naszego obozu uważało sprawy dekomunizacji i lustracji za politycznie pogrzebane, ja wciąż uważałem, że nie należy odpuszczać. I publicznie się tego domagałem. Zmieniłem zdanie po 2015 r. „Dobra zmiana” ostatecznie przekonała mnie, że idea antykomunistyczna jest już nie tylko realnie martwa, ale stała się groteskową parodią dawnego ideału, skoro cała plejada byłych agentów i PZPR-owców robi „prawicowe” publiczne kariery w akompaniamencie okrzyków „precz z komuną” po kilkudziesięciu latach od upadku Sowietów.” – pisze Bartłomiej Radziejewski (czytaj), któremu jakiś osobnik od Cenckiewicza wrzucił, że miał ojca komunistę.
Nie mam takich zmartwień jak Radziejowski. Jednak pycha tych chamusiów szukających awansów w wyszukiwaniu haków w życiorysach ich bliskich kiedyś, mam nadzieję, zostanie odpowiednio oceniona i doceniona.
Wszystkie skutki ustaw „antyesbeckich”, „antykomunistycznych”, wywalenie absolwentów MGIMO z dyplomacji powoli, acz konsekwentnie są usuwane przez sądy. Bo te ustawy są tyle warte co ci, którzy je uchwalali.
To z tych „intelektualistów” pochodzi też dyplomata, którego wywalili z ważnego stanowiska w MSZ. Zrobił on bowiem ustawę, tylko, biedaczysko, nie przewidział pieniędzy na wprowadzenie jej w życie. Roboczo takiego człowieka można nazywać po prostu idiotą. Co jednak powiedzieć o rządzie, w którym została ta ustawa przepchnięta?
Więc co takiemu nieudolnemu rządowi zostało? Rzucić kogoś na pożarcie. Wywalić tych, którzy chwilowo nie będą w stanie się obronić. Zwolniono więc „MGIMO-wców, żeby ludożerka miała igrzyska.
Ta sama logika towarzyszy grzebaniu w życiorysach dziadków i ojców tych, którzy się wydają się władzy niebezpieczni. Widać więc, że PiS zaczyna się obawiać środowiska Nowej Konfederacji, której Radziejowski jest czołową postacią. A może PiS tym bardziej uważać jego samego et consortes za niebezpiecznych, gdyż w czasach rządów PO Nowa Konfederacja raczej krytykowała ówczesny rząd. Wielu sympatyków PiS widziało w niej organizację prawicową na modłę ich partii. Musieli się więc bardzo rozczarować.
Czemu uderzają dopiero teraz? Na to pytanie chyba nie muszę odpowiadać.
Piłeś, nie pisz. Podstawowa zasada, która pozwoli dłużej utrzymać pozory inteligenta. ;)
Nie musi Autor, nie trzeba tak buńczucznego tonu, bo wystarczy że głębiej poszuka prawdy, i dowie się przez kogo jest ta organizacja finansowana. A wówczas zrozumie być może że PiS się jej nie zaczyna i nie zacznie obawiać, bo już od dawna wiadomo mu że piąta kolumna Moskwy pod przykrywką różnych konf i jej podobnych, umiejętnie rozdrobnionych frakcyjek to tylko zwykła maskarada, lub jak to kiedyś poetycko określano – cyrk Stalina. I tyle w temacie. Zdraswidanja!
„Wszystkie skutki ustaw „antyesbeckich”, „antykomunistycznych”, wywalenie absolwentów MGIMO z dyplomacji powoli, acz konsekwentnie są usuwane przez sądy. Bo te ustawy są tyle warte co ci, którzy je uchwalali. To z tych „intelektualistów” pochodzi też dyplomata, którego wywalili z ważnego stanowiska w MSZ. Zrobił on bowiem ustawę, tylko, biedaczysko, nie przewidział pieniędzy na wprowadzenie jej w życie. Roboczo takiego człowieka można nazywać po prostu idiotą. Co jednak powiedzieć o rządzie, w którym została ta ustawa przepchnięta?”
He he, No to te opowieści o spalonych i zlikwidowanych archiwach sb to chyba jednak są bajki, czy nie Autorze? A teraz trzeba je za grosz marny takim gryzipiórom archiwistów sprzedawać żeby choć trochę jeszcze pożyć jak w postprlu iiirp na poziomie godnym dawnych apanaży? Oj, bida panie i płacz… Ale coś tam chyba i w tym roku im jeszcze do puszek pod kościołami wośpowe dzieci dozbierają, czy nie? Jeszcze „będzie przepięknie”?