Dobiega końca okres totalnej samowolki uprawianej przez grupę trzymającą władzę lat 8. Koalicja rządząca PO-PSL resztą sił pociąga sznurki „wehikułu czasu”. Nadęty balon przesiąknięty bagnem musi roztrzaskać się wkrótce o podłoże.

Zły kurs Panie i Panowie obrali już na początku swojej przygody. Mapę do podróży zakreślali starannie. Oznaczone punkty, to były osobiste potrzeby, do których swobodnie docierali. Znaczące stanowiska w strukturach organizacyjnych państwa obsadzane przez członków Partii, ich znajomych, krewnych wzmacniało pozycję decydentów we wszystkich obszarach.

Zachłyśnięci pewnością siebie rozpychała ich buta, niepojęta arogancja wobec potrzeb swoich obywateli. Lukrowane przekazy do wyborców faktycznie podziałały jak lep. Ludzie wierzyli, że będą zarządzali krajem w sposób przyzwoity.

Wypełniony cynizmem decydentów balon cyklicznie uwalniał skażony hel, który docierał do społeczeństwa. Pierwsze sygnały o niezłych układach, spotkaniach na cmentarzu, korupcji pierwszoligowych działaczy zostawały natychmiast rzucane w przestrzeń nicości.

Główny dowódca tego lotu „kapitan” Donald Tusk sprytnie zacierał ślady odwracając uwagę Narodu, by nikt nie pomyślał, że dzieje się coś złego. Obrali taktykę wyjątkowo ohydną polegającą na sianiu nienawiści wobec największego przeciwnika, który dość mocno stąpał po ziemi wytykając kolejne błędy. PIS odsunięty od władzy po zaledwie dwóch i pół roku rządów stał się tarczą obronną, która miała przykrywać wszystkie nieprawidłowości rządzących.

Wypracowane perfekcyjne metody socjotechniki wplątała WŁADZA w życie społeczeństwa. Spora grupa podrzędnych obywateli dała się zmanipulować decydentom. Zakodowali w swoich psychikach, że w kraju nie jest źle. W innych państwach żyje się znaczne ciężej. W kokon nienawiści do opozycji wpadali często bezwiednie. Syceni dozą strachu, co będzie, kiedy ster obejmie ponownie PIS wybaczali wszystkie „wpadki” PO.

Podział na zwolenników i przeciwników koalicji stał się przedmiotem dyskusji w trakcie spotkań rodzinnych, towarzyskich. Wielokrotnie dochodzi do „walki” na argumenty. Za czasów PIS trzymani byliśmy „krótko na smyczy” itd.,

KTO SIĘ BAŁ, BOI PARTII PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ, ich rządów – Kowalski, Malinowski?

NIE, zdecydowanie NIE!! Bali się i boją wszyscy Ci, którzy mają brudne ręce od przekrętów. Eliminowanie układów, nepotyzmu, cwaniactwa na wielką skalę jest czymś niepoprawnym, czy wręcz przeciwnie? Właśnie takich rządów obawiają się wszyscy, którzy doprowadzili nasz kraj do przepaści.

Długo lud milczał. Jednostki demonstrowały niepokoje protestując, manifestując.

Przedstawiciele Rządu grali na zwłokę we wszystkich sprawach. Obietnice bez pokrycia, gwarancje, których w większości nie spełniono. Cisza społeczeństwa dodawała im sił, by mogli dalej swoje wizje wdrażać w czyny.

Przekazy wielu polityków z PO o stanie państwa, o „dobrobycie”, z którego wszyscy powinni się cieszyć są tak akcentowane, jakby sami wierzyli w to, co mówią.

Jeden z bardziej namiętnych złośliwców, nijaki Poseł Stefan rzuca dawki jadu, że nie roje, a całe gatunki można wytruć bezpowrotnie. Ustawił się człowiek w szeregu i jątrzy. Zero szacunku dla kogokolwiek. Każdy, kto myśli inaczej od niego, kolesi z PO, to chamstwo, prostactwo, prymitywizm, ćwoki, warchoły, baby z magla itd. Ktoś z tak bogatym zasobem obelg sieje strach powtarzając niczym mantra te same słowa „pikowane” w PIS. To jest dopiero bełkot, którego osobiście nie pojmuję. Ma na swoim koncie wiele zasług, fakt. Prowadził działania zmierzając do zburzenia PRL. Wygrał….., ale nie dla mnie. Za zasługi pobrał nieograniczoną ilość dóbr, przywilejów, które zaspokoją jego kolejne pokolenia.

Wierzę, że czas rozliczeń wkrótce nadejdzie. Marzę, aby wszyscy politycy, którzy nas wrzucili w zawirowania życia codziennego ponieśli zasłużone kary. Marzę o stabilizacji, poczuciu bezpieczeństwa, zwyczajnej normalności, która została tak brutalnie zniszczona przez obecnych jeszcze decydentów.

Dezorganizacja życia jest następstwem pychy, która podzieliła naród na tych, co mogą wszystko, i tych, którym prawa nie wiadomo, czemu ograniczono.

Koalicjanci- pokory wobec czynów, które popełniliście ze szkodą dla Polski.

Pan były Marszałek Sikorski miał nie tak dawno ogromny zapał, by dzień 1 lipca ustanowić Świętem Sejmu. Głosił swój pomysł medialnie z uśmiechem na twarzy. Drzwi otwarte dla każdego, niech Polacy zobaczą, w jakim trudzie pracuje Parlament.

To była kpina proszę Pana? Przecież to za Pana kadencji utworzono czarną listę wobec osób, które do gmachu mają zakaz wstępu kończący się w 2016 r. To z Pana przyzwolenia została postawiona przed „bramą” grupa osób najsłabszych – opiekunów niepełnosprawnych.

Pozwoliłam sobie dwa miesiące temu napisać do Pana List Otwarty prosząc o cofnięcie tej decyzji. Cóż ja, skromny obywatel. Mój apel wylądował w niszczarce, odpowiedzi się nie doczekam.

Obraziliście się na Prezydenta Rosji, że wydał zakaz wstępu na swoje terytorium kilkunastu Polakom. Szum medialny, setki godzin debat, – DLACZEGO?

No to pytam – czym różnią się te zakazy? Według mnie tylko kwotą niezbędną na dojazd do znaku STOP! Postawiliście właśnie taki znak na polskiej ziemi, przed wejściem do znaczącego obiektu, którym jest Sejm. Żenada Panie Sikorski i Panu podwładni.

Ogłaszając swoją dymisję nie okazał pan skruchy w ułamku. Choć podobno List do wyborów parlamentarnych PO jeszcze nie opracowała, Pan już się „wkleił” na I miejsce, jako kandydat ze „swojego regionu”. Ten region proszę Pana jest też moim regionem. Swoim wyniosłym zachowaniem nie przyniósł Pan zasługi dla Bydgoszczy i okolic, a wstyd, że taki „ ziomek” kpił z Narodu zajadając obrzydliwe ośmiorniczki.

Ze swojej strony zrobię wszystko, aby nikt z moich bliskich, znajomych nie zakreślił obok Pana nazwiska krzyżyka potwierdzając sympatię do Pana. Oszukał mnie Pan, jako wyborcę, która właśnie na Pana oddała swój głos. Powielam te informacje wielokrotnie, bo tak mi się podoba na przykład.

Cieszy jedno, że powiew zmian już nastał. Do przewietrzenia pełnego jeszcze trochę czasu.

Patrząc na ten strach o utratę pozycji, tym razem jest mi lżej na sercu. Poznajcie, chociaż w ułamku emocje, które targają zmęczonym społeczeństwem tyle lat.

Zapewniam tych, którzy tak uporczywie bronią ideologii promowanej przez sympatyków PO, że obecna reakcja społeczeństwa nie jest zbiorową histerią, a radością, że ten cholerny balon wypełniony „towarzyszami partyjnymi” kończy swój lot właśnie w taki sposób.

Z gondoli sprytnie wysiadło samodzielnie dowództwo statku powietrznego z Premierem, Wicepremierem, w oczach, której jestem idiotą, bo nie zarabiam powyżej 6.000 zł.To się nazywa patriotyzm, miłość Ojczyzny!!! Panie Tusk, Pani Bieńkowska, Wasz czas kiedyś również dobiegnie końca. Pewnie nie będziecie idiotami, bowiem dochód pozyskany z poborów w UE również zabezpiecza kolejnych kilka pokoleń Waszych bliskich.

Ja, w oczach Pani Bieńkowskiej idiota, moi znajomi, bliscy, Przyjaciele mamy wartości, które Wy niczym Twardowski bądź Judasz oddaliście za „kilka srebrników”. Zniszczył Pan Polskę Panie Tusk, jak nikt z poprzednich decydentów. Nie jest Pan twardzielem, a cwaniakiem naszpikowanym pijarem, socjotechniką niczym postać z filmu grozy. Zrujnował Pan spokój milionów ludzi i uciekł „na salony” z kamerdynerami, obstawą.

Nie zasługuje Pan na mój szacunek  i mam do tego pełne prawo. Nie szanuję Pana kolegów partyjnych, których „wyrzeźbił” Pan na swój obraz i podobieństwo. Doza szacunku wobec podrzędnych działaczy wierzących, że miało być tylko lepiej pozostała.

Na koniec cytat , którego w życiu nie zapomnę, który mnie, moich Przyjaciół poniżył w sposób niewyobrażalny.

„Zamiast odpowiedzi, jak długo spodziewa się prezesować narodowemu ubezpieczycielowi, Andrzej Klesyk opowiada anegdotę, która krąży wśród szefów wielkich spółek Skarbu Państwa. Dopóki w burdelu jest pożar, to dobry prezes jest potrzebny, żeby go gasić. Gdy sytuacja zostanie opanowana, politycy najczęściej dochodzą do wniosku, że można się tam teraz nieźle zabawić. Wszystko więc sprowadza się do oceny, czy jeszcze się pali.” Źródło : http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1501809,1,andrzej-klesyk-prezes-strazak.read

Te słowa padły kilka lat temu i nic się nie zmieniło , a ich autor ma się nadal bardzo, bardzo dobrze. Był to początek ery, która nareszcie dobiega końca. Oby wypleniono wszystko, co zostało skażone.

POLSKA OBUDZIŁA SIĘ !

„Każdy odmawia jakieś polityczne modły. Tylko ołtarze nas różnią”. Władysław Loranc

„Ojczyzna jest tam, gdzie dobrze”. Pakuwiusz

„Będzie ten płakał, co się z płaczu śmieje”..