Adam Stromidło (to ten, który nauczył Pawła Kukiza ,,migać”) kandydat na senatora w okręgu 71 (Gliwice) z ramienia KWW Kukiz’15 to kolejny z rozmówców Katarzyny Jaksik-Lądwik. Gdyby zapytać kim jest Adam Stromidło wielu powiedziałoby – ,,po prostu dobry człowiek”, kochający tata i mąż, działacz licznych organizacji w tym Polskiego Związku Głuchych i Bytomskiego Stowarzyszenia Niesłyszących, a dopiero później kandydat na senatora od Kukiza. Czy rzeczywiście tak jest? Przekonajcie się Państwo sami. ,,Marzę o tym by moi synowie żyli w zdrowiu, w dostatku i w bezpiecznej, lepszej Polsce” – mówi w lekkim i ciepłym wywiadzie, w osobliwej atmosferze tylko dla portalu Pressmania.pl

Katarzyna Jaksik- Lądwik: Witam Pana. Jest Pan kandydatem na senatora z ramienia KWW Kukiz’15, jak Pańskie samopoczucie na dwa tygodnie przed wyborami?

Adam Stromidło: -Dziękuję. Jak zwykle dobre. Podnosi mnie na duchu wsparcie wielu osób z którymi spotykam się na co dzień .

Czemu akurat senat? Nie miał Pan chrapki na sejm?

Przede wszystkim dlatego, że senatorów wybiera się w wyborach powszechnych, bezpośrednich i w głosowaniu tajnym, w jednomandatowych okręgach wyborczych. Istotne jest również to, że jest nas o wielu mniej niż posłów. Wiele spraw możemy realizować o wiele sprawniej i szybciej.

Jesteśmy w samym środku kampanii wyborczej, atakują nas spotami, hasłami, banerami. Jak Pan prowadzi kampanię? Sporo działa Pan w terenie, czy na tym skupi Pan swoją kampanię?

Moim zdaniem kampania powinna opierać się na codziennej pracy kandydata, a nie tylko atakowaniu billboardami na tydzień przed wyborami. Chcę być aktywny w terenie, rozmawiać z ludźmi, pracować dla ludzi i na tym się skupiam.

Jest Pan czarnym koniem internetowej zabawy na najpopularniejszego senatora w okręgu? To dodaje skrzydeł? Motywuje do działania?

Oczywiście bardzo mnie to cieszy i dziękuję wszystkim, którzy na tego czarnego konia stawiają.

Chciałabym się dowiedzieć kim jest Adam Stromidło? Bo szczerze podczas research’u nie znalazłam ani jednej osoby, która cokolwiek złego by o Panu powiedziała, to mnie trochę zdziwiło. Wychodzi na to, że jest Pan po prostu dobrym człowiekiem, kolegą, samorządowcem?

No cóż mam powiedzieć, przecież nie będę się sam chwalił, ale miło to słyszeć.

Na co dzień jest Pan Dyrektorem Ośrodka Sportu i Rekreacji w Bytomiu, ale gro Pańskich działań związanych jest z działalnością na rzecz osób głuchych.

Tak, oczywiście. Od przeszło 25 lat działam w różnych organizacjach pozarządowych. Najbardziej związany jestem z Polskim Związkiem Głuchych i Bytomskim Stowarzyszeniem Niesłyszących. Od dziecka jestem częścią tego środowiska, moi rodzice całkowicie nie słyszą a ja sam mam problemy ze słuchem. Naturalnym jest więc, że działam aktywnie na rzecz poprawy warunków życiowych tej części społeczeństwa.

Łatwo było nauczyć Pawła Kukiza języka migowego? Chętnie się zgodził?

Działo się to wszystko bardzo szybko, była to spontaniczna inicjatywa, do której Paweł Kukiz natychmiast się zapalił. Nie było problemów z nauczeniem się kilku znaków. Paweł jest pojętnym uczniem (śmiech).

Zna Pan doskonale środowisko ludzi głuchych i niedosłyszących czy oni maja swoją reprezentację w parlamencie? Pan może być takową dla nich?

W Polsce środowisko głuchych nie ma swojego reprezentanta w parlamencie. Jest to jeden z powodów dla których kandyduję. Jako ciekawostkę podam, iż w Parlamencie Europejskim mamy dwóch przedstawicieli – z Węgier i Belgii. Mam nadzieję, że w Polsce to ja będę ich słyszalnym głosem.

To teraz pytania łatwe, lekkie i przyjemne. Co jest najważniejsze w życiu? W Pańskim życiu?

Nie będę tutaj oryginalny. Najważniejsza dla mnie jest rodzina – żona Monika i synowie Michał i Miłosz. Oczywiście są jeszcze różne priorytety ale o tych, mam nadzieję, opowiem w senacie.

Jeśli będzie Pan senatorem Pańskie działania skupią się bardziej na Bytomiu, w którym Pan się urodził i w którym Pan pracuje czy na Krakowie? Które z tych miejsc jest bliższe Pańskiemu sercu?

Moje serce bije po dwóch stronach. Dla Bytomia, w którym się urodziłem, wychowałem, poznałem wielu przyjaciół i dla Krakowa, w którym założyłem szczęśliwą rodzinę.

Miało być łatwo i lekko wiec pytanie standardowe z mojej strony na zakończenie. O czym Pan marzy?

Marzę o tym by moi synowie żyli w zdrowiu, w dostatku i w bezpiecznej, lepszej Polsce.

Dziękuję za rozmowę, życzę połamania nóg! Zachęcamy jeszcze obywateli do pójścia na wybory? Wszystkiego dobrego! Powodzenia. Dzięki.

Dziękuję, pozdrawiam. Widzimy się 25 października w lokalach wyborczych.