Decyzją rządu polskiego kandydatem do  Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (ETO) został europoseł Janusz Wojciechowski. Jakie było moje zaskoczenie, gdy 15.03.2016 r dotarła do mnie wiadomość, że podczas obrad komisji kontroli budżetowej Parlamentu Europejskiego, która opiniowała kandydatów do ETO została złamana przez europosłanki J. Piterę i R. Thun niepisana zasada, według której przedstawiciele naszego kraju niezależnie od opcji politycznej, popierają Polaków na unijne stanowiska.

Jak podaje prasa internetowa, podczas przesłuchania bezpardonowo go atakowały, oskarżając o zaangażowanie w politykę krajową, członkostwo w Prawie i Sprawiedliwości, które według nich uniemożliwia wręcz niezależność, następnie zarzuciły go pytaniami o stosunek do ostatnich orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego i opinii Komisji Weneckiej.

Przecież pozostali kandydaci do ETO nie spadli z nieba, także byli członkami partii politycznych w swoich krajach, zajmowali stanowiska z rekomendacji politycznej, nikt tych kwestii, jako przeszkody do bycia członkiem Trybunału Obrachunkowego, nie podnosił. Dziwię się przemilczaniu zachowania obu pań w tak ważnej dla Polski sprawie. Niech rządzący nie wychodzą z założenia, że zachowanie obecnej opozycji jest właściwe i nic się nie stało.

Nienawiść do PiS blokuje obiektywizm i interes narodowy. Obie panie zapomniały, że to Prawo i Sprawiedliwość nie zgadzając się z poglądami Bronisława Geremka poparło jego kandydaturę na przewodniczącego  PE, podobnie Jerzego Buzka, Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, mimo jego patologicznej wręcz nienawiści do PiS-u i św. pamięci Lecha Kaczyńskiego, a Elżbieta Bieńkowska komisarza UE zawdzięcza Andrzejowi Dudzie.

Działanie obu pań można wytłumaczyć kontynuowanie zapowiedzianej przez G. Schetynę na Radzie Krajowej PO wojny totalnej z PiS-em: „Będziemy opozycją totalną! Najtwardszą z możliwych! Będziemy w sposób totalny walczyć z totalną władzą!

To w ramach tej wojny poseł S. Niesiołowski w czasie rozmowy w youtubowym serwisie publicystycznym telewizjapolska24. nawoływał do nałożenia na Polskę sankcji, a rząd Prawa i Sprawiedliwości porównywał, do putinowskiej Rosji. „Oczekuję reakcji Komisji Weneckiej, Parlamentu Europejskiego, w konsekwencji sankcji dla pisowskiego reżimu. W tej chwili pisowski reżim jest podobny do tego Erdogana, Orbana, Putina, Łukaszenki!”, oraz „Mam nadzieję, że sankcje odbiją się na reżimie pisowskim. To jedyna droga – poza walką w kraju, która będzie prowadzona”.

Odnoszę wrażenie, że nie tylko S. Niesiołowskiego, ale wszystkich, którzy nawołują do nałożenia na Polskę sankcji ogarnęła jakaś pomroczność jasna. Według opozycji dbanie o interes Polski, to nałożenie na nią sankcji. Nie dociera do nich, że sankcje łatwo nałożyć, a cofnięcie ich zawsze idzie z oporami. Konsekwencje ich ewentualnego wprowadzenia Polacy będą odczuwać latami, a ich skutki dotkną również tych, którzy tak ochoczo wzywają do ich nałożenia.

Donoszenie na Polskę, napraszanie się, by powstała rezolucja potępiająca demokratycznie wybrany rząd, skarżenie się obcym i proszenie o pomoc w walce z politycznym przeciwnikiem, nawoływanie do nałożenia sankcji, niszczenie autorytetu państwa na arenie międzynarodowej, to nie definicja nowoczesnego patriotyzmu, to Targowica. Każdy, kto tak postępuje nie ma powodów do dumy, to wstyd i hańba.

W tym kontekście nie potrafię zrozumieć czym kierowała się B. Szydło wystawiając Marka Belkę, jako kandydata na prezesa Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Czy zapomniała o „nagraniach kelnerów”, na których razem z ministrem spraw wewnętrznych Bartłomiejem Sienkiewiczem dokonali „handlu głową Rostowskiego” w celu finansowania deficytu przez NBP, by poprawiając wyniki gospodarki nie dopuścić w ten sposób do zwycięstwa PiS. A knajacki język, jakim posługiwał się nominat też nie ma znaczenia? Nie ma innych kandydatów?

Zastanawiam się jak zachowa się, gdy przyjdzie chwila, by podjąć decyzję czy poprzeć przewodniczącego Donalda Tuska na drugą kadencję w Radzie Europejskiej. Uważam, że PiS nie popierając jego kandydatury w ten sposób podziękuje temu panu oraz PO za lata upokorzeń, bezprzykładną wojnę ze św. pamięci prezydentem L. Kaczyńskim, prywatę i zakłamanie, za łamane niepisanych zasad i totalną opozycję. Jak długo można wyciągać rękę, płaszczyć się i poniżać? Są granice po przekroczeniu, których traci się wszystko, zwłaszcza szacunek u wyborców. Najwyższy czas zacząć się szanować. Brak poparcia jego kandydatury nie ma nic wspólnego z dobrem kraju. Jeżeli otrzyma poparcie myślę, że zwolennicy PiS-u nie przyjmą do wiadomości twierdzenia – nic się nie stało.