W liczbie mnogiej przywołany tytuł wielu smakoszom i sybarytom w sposób oczywisty kojarzy się musi z rozkoszami podniebienia, albowiem konsumpcja policzków czy to wieprzowych, cielęcych, czy wołowych wyłącznie się musi kojarzyć z zapamiętanymi doskonałymi odczuciami gastronomicznymi.

Obligatoryjnie należy policzki konsumować w towarzystwie znakomitych czerwonych win z włoskim PRIMITIVO na czele.

Konsumentom nie będących winnymi smakoszami wystarczy prozaiczny Jasiu Wędrowniczek względnie zmrożona FINLANDIA.

Dodatkowego, swoistego smaczku policzkom kreuje ten fakt, że ich konsumpcja była częstokroć przywoływana przez media, albowiem odnosiła się do ich częstego spożywania przez różnej rangi i proweniencji cwelebrytów. Policzki prawie że na równi stawały wręcz z dnia na dzień do biesiadnej konkurencji z nieco już zbyt rozreklamowanymi ośmiorniczkami, płetwami rekina, foie gras, kawiorem etc.

Rzecz jasna koniecznym się stawało, aby tenże smakowity zestaw „podprawiony” bywał odpowiednią ilością adekwatnego trunku i to raczej z wyższej niż niższej półki cenowej. W szczególności taki zestaw okazywał się imperatywem kategorycznym w kontekście uregulowania za niego rachunku, albowiem cwelebrystwo z RADKIEM ZDRADKIEM na czele celem zapewnienia zdrowia społeczeństwu konsumowało go na koszt tegoż społeczeństwa poprzez stosowną nielimitowaną np. płatniczą kartą używaną rzekomo w celach … dyplomatycznych. No cóż, każdy ma przecież to na co … zasłużył, a ponoć ze świecą należy szukać człeka, który zaoponowałby takowym praktykom; no chyba, że taka szaleńcza konsumpcja odnosiłaby się reprezentantów uzurpatorskiej pisiorskiej władzy. Należałoby wówczas w sposób zdecydowany dać odpór arogancji władzy, zażądać bezwzględnie – jak J. Pitera zwrotu kosztów skonsumowanego dorsza, a także te niecne praktyki napiętnować na forum UE i ONZ.

Dla pospólczej mierzwy i gawiedzi do przekazania mamy jednak wielce optymistyczną informację odnoszącą się do wysokości kosztów konsumpcji tychże zachwalanych, smakowitych policzków. Naprawdę warto „odżałować” od czasu do czasu kasiorę, aby za ok. 100 zł na 2 osoby zjeść obiad składający się także z deseru, kawy i piwa.

Prawie w każdej knajpie np. na rynku w Skoczowie podają policzki wręcz rozpływające się w ustach, a subtelnie przyprawione i polane znakomitym sosem. Niestety przy okazji pozbawieni jednak będziemy jako nie cwelebryci podsłuchu i nagrań służących jako kompromaty. 😉

Korzystając z wielu powszechnie dostępnych przepisów kulinarnych w domowym zaciszu możemy także te policzki sami „wyprodukować” za cenę zdecydowanie niższą niż „knajpiana”.

Przywarą ludzką jest chęć używania życia skolko ugodno. W tym zakresie od zarania ludzkości właściwie się nic istotnego nie zmieniło. Rozwijała się natomiast i to w różnorakich kierunkach pomysłowość, aby udoskonalać produkcję wielu artefaktów służących zaspakajaniu potrzeb, gustów, smaków, czy pragnień. Konstruowano coraz to wymyślniejsze procesy i procedury kulinarne, środki konserwujące żywność jak np. sól czy ocet, wzmagające pożądany poziom słodkości, czy goryczki, wysoką temperaturę napoi i przeciwnie niską lodów. Wszak ponoć żyje się po to rzekomo, aby jeść, a jeszcze mieć dodatkowo z tego tytułu pożądaną przyjemność. Konsumpcja policzków tę przyjemność zdecydowanie zapewnia.

Jednakże policzki kojarzą się nie tylko z ich przyrządzaniem oraz konsumpcją. Człowiek na swej facjacie podobnież jak w/w zwierzątka utylizowane dla naszych kulinarnych potrzeb celem przyrządzenia z ich policzków wspaniałej potrawy umodelowany jest dokładnie w taką samą parę, bowiem wyposażeni jesteśmy w lewy i prawy policzek.

Przejdźmy zatem w tym miejscu na inną niż konsumpcyjną tj. metafizyczną płaszczyznę skorelowaną z policzkami ujętą w formie nowo testamentowego zapisu:

Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi (Mt 5,39). To znaczy, jeśli ktoś depcze największe i najświętsze twoje dobro, twój honor osobisty, nie reaguj tak, jak reagują wszyscy — rozlewem krwi, kalumnią, wytoczeniem procesu itd. — ale odpowiedz miłością, która pozwoli twemu przeciwnikowi zrozumieć, iż tak pragniesz jego dobra,

Jezus Chrystus w Kazaniu na Górze, mówi: Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb. A Ja wam powiadam: Nie opierajcie się złu.

To niezwykle trudny zarówno do zrozumienia jak i spełnienia dylemat, albowiem od zarania atawistycznie jesteśmy zaprogramowani instynktem samozachowawczym, aby postąpić wręcz odwrotnie tj. albo wprawić odruch samoobrony i zasłonić drugi policzek, albo też w drodze rewanżu oddać uderzenie przeciwnikowi. Takie postępowanie jest po prostu zachowaniem instynktownym, zrozumiałym i w pełni akceptowalnym. Zachowując się w ten sposób jednak potwierdzamy wyłącznie animalną przynależność do świata przyrody pozbawionego innego pierwiastka w jaki wyposażony jest człowiek. Corpus et animus, człowiecza istota skonstruowana jest z dwóch podstawowych elementów tj. właśnie namacalnego i realnego ciała oraz duchowego pierwiastka jako czynnika wręcz irracjonalnego, albowiem empirycznie niemożliwego do zarejestrowania.

To tenże animus determinuje naszym zachowaniem pozwalającym nam znajdować wyraźne rozróżnienie gatunkowe spośród istot zamieszkujących naszą planetę.

Hipokrates wyróżnił cztery typy osobowości: sangwinik, choleryk, flegmatyk, melancholik. Jego koncepcja w psychologii funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Zapewne cholerykowi w przeciwieństwie do melancholika trudniej jest utrzymać swoje nerwy „na wodzy”, gdy otrzyma ni stąd ni zowąd uderzenie w policzek. Jego automatyczną wręcz reakcją będzie tożsame uderzenie przeciwnika.

Wielość wielorakich konfliktów jakie wydarzyły się na przestrzeni dziejów w wyniku; których ucierpiało mnóstwo ofiar świadczy wymownie o niedostatecznym pojmowaniu przez ludzkość mechanizmów rządzących tym światem. Dążąc jedynie do wyeliminowania konfliktów zarówno w szerokim społecznie jak i nawet rodzinnym, względnie sąsiedzkim zakresie nie możemy uznać priorytetu siły jako elementu decydującego o ostatecznym rozstrzygnięciu. Ramy felietonu są zbyt szczupłe, aby podjąć na ten temat szerszą dyskusję.

Skoncentrować się jednak powinniśmy nad sensownością dobrotliwej spolegliwości w przypadkach mogących mieć miejsce tzn. ich powtarzalności.

Oczywistą oczywistością jest fakt możności otrzymania uderzenia, raz, dwa, a nawet trzy razy. Jednak ustawiczność zamachu na nasze policzki w końcu musi napotkać jakiś limes. W przeciwnym wypadku można doznać np. urazu szczęki, upływu krwi, czy nawet wstrząśnienia mózgu przy solidniejszych uderzeniach.

Ubiegłoroczne wydarzenia krajowe pod przewodnictwem zwulgaryzowanej osobniczki jednoznacznie wskazują, że dotychczasowe kanony życia oraz wyznawana przez zdecydowaną większość społeczeństwa aksjologia pozostają w stałym zagrożeniu. To zagrożenie ulega aktualnie zwielokrotnieniu poprzez swoiste opozycyjne alianse z zagraniczną dewiacją wszelakiego rodzaju wspomaganą kasą G. Sorosa.

Uniwersalny (i to nie francuski) klucz do rozwiązania uwierającego nas wszystkich dylematu dał nam już apostoł św. Paweł, a w ślad za nim współczesny nam bł. ks. J. Popiełuszko. Tym kluczem są po prostu słowa:

ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAJ !!!

Ustawiczny rewanżyzm bez względu na konfigurację skonfliktowanych stron prędzej czy później musi doprowadzić do wielce znaczących destrukcyjnych rezultatów.

Ludyczne stwierdzonko: nie czyń drugiemu co tobie nie miłe stanowi jasny wyznacznik tego co w miarę rozumny (kumaty) człowiek na co dzień winien realizować. Skoro napastnik apriorycznie wobec swojego adwersarza używa wulgaryzmów, epitetów, kłamstw wspomagając się przy tym elementami go dehumanizującymi – to po prostu sam wystawia na zafunkcjonowanie hinduistycznej karmy, czyli talionową (ius talionis) odpłatę. Nikt od tej odpłaty nie będzie zabolicjonowany!!! Nie usprawiedliwi oznajmienie, że uderzony w prawy policzek człowiek rzekomo sam się prosił o dalsze razy, bowiem nadstawił do następnego uderzenia lewy policzek. Po prostu jako dobry człowiek pragnął powstrzymać oprawcę od czynienia złego.

Przykrą jest konstatacja, że od dłuższego czasu w naszej Ojczyźnie ideologiczną, aczkolwiek nie tylko; usiłują zawłaszczyć grupy, które z DOBREM w ewidentny sposób pozostają na bakier.

Stawia to przed wieloma grupami, które wyznają dotychczasową aksjologię i wiarę wyzwania, aby jednak działaniami ściśle skorelowanymi z DOBREM potrafili ZŁO ujarzmić. Pozostaje mieć nadzieję, że właśnie takie, a nie inne środki okażą się skuteczne.

Panta rhei, mijają kataklizmy, mijają wojny i epidemie; minie także co poniektórych (szkoda, że wielu młodych) fascynacja ZŁEM i być może jak np. słynny Talleyrand doznają łaski, aby dosłownie przed ostatnim tchnieniem pożegnać i wykpić Belzebuba.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

24.01 2021