Skandal i szok, POLSKIE dzieci zostały odebrane matce i przekazane tureckim muzułmańskim „rodzinom” zastępczym! Jak informuje Prezes Polskiego Stowarzyszenia Rodziców Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech w piątek – 21 sierpnia 2020 roku, o godz. 11:00 – w niemieckim sądzie w Lemgo odbędzie się rozprawa o prawo do wychowywania dzieci. – ” Jest to szokująca sprawa zabrania przez Jugendamt dwójki dzieci katolickiej, Polskiej rodzinie pochodzącej z Wadowic, Miasta Polskiego Papieża Świętego Jana Pawła II, rozdzielenie ich i przekazanie tureckim muzułmańskim „rodzinom” zastępczym” – pisze Wojciech Leszek Pomorski, prezes stowarzyszenia, który pomaga w odzyskaniu dzieci przez matkę. – „W imieniu i z upoważnienia zarówno mamy jak i babci dzieci proszę o wszelkie możliwe interwencje w Niemczech i wszędzie gdzie to możliwe w tej skandalicznej sprawie wymykającej się i urągającej jakimkolwiek kanonom przyzwoitości oraz logiki. Proszę także o informowanie społeczeństwa o tym co Jugendamt łamiąc elementarne prawa człowieka, międzynarodowe konwencje oraz decyzje Parlamentu Europejskiego bezczelnie wyprawia w Niemczech z Polakami” – dodaje Prezes Polskiego Stowarzyszenia Rodzicie Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech .

O co chodzi? – „Jest to sytuacja skandaliczna i spreparowana przez niemiecki Jugendamt. Przedstawiana sprawa dot. polskiej matki z miasta Papieża Polaka z Wadowic, która od 16 lat zamieszkuje wraz ze swoją mamą w Niemczech w Bad Salzuflen. Chodzi o 22 letnią matkę dwójki dzieci w wieku 2 i 3 lat, która została na podstawie sfabrykowanych pomówień pozbawiona wtedy 3 miesięcznego synka i 1,5 letniej córeczki. Polskie dzieci zostały przez aktywistki Jugendamtu rozdzielone i mimo, że są Katolikami i posiadają obywatelstwo Polskie, bez rozpatrzenia postulowanej przez rodzinę możliwości przekazania ich do polskiej babci jako rodziny zastępczej na czas wyjaśnienia sprawy, zostały oddane na wychowanie do dwóch muzułmańskich i tureckich „rodzin” zastępczych” – informuje Wojciech Leszek Pomorski.

Pełna treść pisma jakie wpłynęło do redakcji Pressmania.pl poniżej:

Szanowni Państwo,
działając na podstawie pisemnego upoważnienia/pełnomocnictwa matki, po rozpoznaniu sprawy przy obecności matki zabranych dzieci, jej siostry i babci w siedzibie naszej organizacji w Hamburgu, w której wg. naszego rozpoznania są rażące przesłanki dyskryminacji ze względu na narodowość i obywatelstwo Polskie oraz realizując statutowe cele „Polskiego Stowarzyszenia Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech t.z.“ proszę o wszelkie wsparcie w sprawie matki dwójki (2 i 3 lata) Polskich dzieci rozdzielonych od siebie i przetrzymywanych przez Jugendamt w tureckich i muzułmańskich „rodzinach zastępczych”. Dzieci – szczególnie starsza córeczka – mówią już po turecku…

Rozprawa będzie już w dniu 21.08.2020 w Sądzie: Amtsgericht Lemgo – Familiengericht – w Lemgo (adres: Am Lindenhaus 2, 32657 Lemgo, sygn. Akt: 7F/26/19 o godzinie 11.00 w sali nr 201, 1-sze piętro).

PILNE! PROŚBA O WSPARCIE DLA MATKI I JEJ DZIECI

Najważniejsze fakty

Matka dzieci: 22 letnia Klaudia Majewska, urodzona w Wadowicach/Polska w dniu 07.09.1998, obywatelstwo: Polskie. Zamieszkała od 6-go roku życia w Niemczech w Bad Salzuflen,

Babcia: 51 letnia Teresa Majewska (zamieszkuje razem z matką dzieci), obywatelstwo: Polskie,

Dzieci: chłopczyk Aaron Majewski, urodzony w 2018 roku w Niemczech, obywatelstwo Polskie i dziewczynka Larissa Majewska, urodzona w 2017 roku w Niemczech, obywatelstwo Polskie.

WAŻNE:

–  matka i babcia potrzebują wszelkiego możliwego wsparcia;

– decydująca rozprawa będzie 21.08.2020 – matka poddała się presji i decyzjom Jugendamtu, zrezygnowała z usług nieudolnej, stronniczej adwokatki i poddała się sugestii przeprowadzenia opinii biegłej, która w efekcie była dla niej szkodliwa, nieobiektywna i stronnicza, jak w przeważającej ilości przypadków;

– Jugendamt, w którym pracują muzułmanki z Syrii i Turcji, na podstawie sfabrykowanych pomówień zabrał matce dzieci, rozdzielił je i umieścił w tureckich i muzułmańskich „rodzinach zastępczych”. Matka i dzieci są Polakami i katolikami. Dzieci na chwilę obecną mówią już po turecku;

– aktywistki org. Jugendamt nie wzięły w ogóle pod uwagę możliwości, o którą matka prosiła, by dzieci choćby czasowo – na czas procesowego wyjaśniania sprawy – oddać polskiej babci jako rodzinie zastępczej;

– spotkania z dziećmi dopiero ostatnio mają miejsce raz w tygodniu od godz. 10.00 do 11.30 – na 1,5 godziny w zamkniętych pomieszczeniach jak w więzieniu i jedynie pod dozorem aktywistek Jugendamtu;

– pod pretekstem epidemii koronawirusa ograniczono matce kontakt z dziećmi, których nie widziała od dwóch miesięcy;

– dzieci, szczególnie starsza córka, mówią już po turecku i język polski stał się dla nich językiem obcym;

Zarys sprawy:

Matka posiada wszelkie prawa rodzicielskie. Do grudnia 2018 roku mieszkała z dziećmi oraz z siostrą u swojej matki (babci dzieci) w mieszkaniu o powierzchni 95 metrów kwadratowych.

Następnie poprosiła Jugendamt o pomoc w znalezieniu odpowiedniego mieszkania dla ich rodziny. Pracownicy Jugendamtu zaproponowali jej trzy pokojowe mieszkanie w domu dla matek z dziećmi Mutter-Kind-Haus (wtedy córeczka miała niespełna 2 lata, a synek 3 miesiące).

Od samego początku matka czuła się w tym przytułku jak przedmiot, który jest inwigilowany. Pracownicy Jugendamtu na wszelkie sposoby próbowali sfabrykować i w ten sposób „znaleźć” dowody, by na ich podstawie odebrać matce dzieci, stąd stosunki między matką, a nadzorczyniami z Jugendamtu były napięte.

Jedną z takich sytuacji była kwestia pozostawienia butelki z mlekiem w kołysce, po karmieniu nocnym, którą matka pozostawiła w nogach dziecka, które zasnęło. Około godziny szóstej rano, szarpiąc znienacka gwałtownie drzwi, weszła pracownica Jugendamtu, wpadła w furię i zaczęła głośno krzyczeć, wskazując na leżącą w kołysce butelkę do karmienia. Stało się to pretekstem do wyrzucenia matki ze starszym dzieckiem z ośrodka. Młodsze dziecko – 5-cio miesięczny wtedy synek nie został oddany matce, został przekazany do tureckiej tzw. rodziny zastępczej.

Od tego czasu matka wraz z córeczką zamieszkała u rodziny ojca dzieci. Jednak pracownica z ośrodka Jugendamtu zagroziła jej, że „nie odpuści” sprawy i odbierze jej córeczkę. Z obawy, matka przeprowadziła się do swojej mamy (babci dzieci) na miesiąc, do czasu, gdy znowu ośrodek Jugendamtu „upomniał się” o matkę z dzieckiem. W kwietniu 2019 roku, matka musiała się tam ponownie wprowadzić. Szykany narastały, a wraz z nimi wzajemna niechęć matki szczególnie do jednej pracownicy, która wmawiała matce skandaliczne zaniedbania córeczki i inne rzeczy, które nie miały realnie miejsca. Przykłady: „matka daje za dużo czekolady dziecku”, „matka pozwala dziecku pić sok, a powinna dawać tylko wodę mineralną tak jak Niemcy” itp. Szybko przerodziło się to w szkalowanie i pomawianie matki, o czym na bieżąco informowany był Jugendamt. Pracownica opowiadała im m.in., że „matka tylko przesiaduje z telefonem komórkowym i nie uważa na córeczkę”, która miała wtedy 2 lata.

Pod koniec kwietnia 2019, kierownictwo ośrodka Jugendamtu telefonicznie wezwało matkę na „rozmowę”, na której również obecne były wspomniane wyżej pracownice i kierowniczka ośrodka Jugendamtu. Rozmowa, raczej monolog, przebiegała w sposób krzykliwy, ponieważ obie działaczki krzycząc, pomawiały matkę i przypisywały jej najróżniejsze „przewinienia” względem córeczki, które nigdy nie miały miejsca. Matka w ogóle – mimo prób – nie została dopuszczona do głosu. Konsekwencją tego spotkania, był natychmiastowy nakaz opuszczenia przez matkę ośrodka, niestety bez córeczki, która bezzwłocznie została oddana do drugiej tureckiej i muzułmańskiej rodziny zastępczej. Matce nie pozwolono się nawet zobaczyć z córką i pożegnać. W sposób perfidny, okłamano, że zobaczy córeczkę przez okno. Niestety, tak się nie stało. Aktualnie córeczka mówi już po turecku…

Po wykwaterowaniu i spakowaniu rzeczy z ośrodka, matkę odwieziono do babci dzieci. Tam na miejscu, korzystając z chwilowej nieobecności matki, działaczka Jugendamtu opowiedziała babci dzieci, nieprawdę, że córka sama chciała, by jej drugie dziecko też zostało w ośrodku i chciała wrócić do „mamusi”. Dopiero po opuszczeniu mieszkania przez pracowników Jugendamt, podczas rozmowy, matka dzieci dowiedziała się o tych pomówieniach i opowiadaniu nieprawdy przez aktywistkę Jugendamtu (wiek dzieci: 8 miesięcy i 2 lata).

Wkrótce, matka została przymuszona, przez adwokata współpracującego z Jugendamtem, do poddania się opinii biegłej, która, jak to jest w 99 % przypadków – sporządzona jest tak, by sąd jako płatnik (opinia biegłych to przeciętnie 10 tys. euro, które płaci sąd) miał wolną rękę i mógł na niej wszystko oprzeć. Mamy zatem dowód stronniczo sporządzonej i niezwykle krzywdzącej opinii dla matki.

Mimo, że matka ma pełne prawa rodzicielskie, gdy dziecko znalazło się w szpitalu, nikt jej o tym fakcie nie poinformował. Dowiedziała się o tym przypadkiem, dzięki listowi ze szpitala – post faktum.

Od 20-go kwietnia b.r. sprawą zajął się doświadczony i uznany znakomity adwokat. Każda sprawa warta jest jego ceny, nie małej. Biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia matki oraz prowadzenie sprawy przez bardzo nieudolnych adwokatów (m.in. Turczynki, która właściwie współpracowała z Jugendamtem i organizacjami satelickimi Jugendamtu w zalegalizowaniu prawnym nieuzasadnionego zabrania dwojga jej dzieci na zawsze), dalsza kontynuacja u nich, doprowadziłaby do  zalegalizowania sądownie sprawy odebranych dzieci na jej niekorzyść, wobec czego matka byłaby bez szans. Dopiero współpraca z naszą organizacją: POLSKIE STOWARZYSZENIE RODZICE PRZECIW DYSKRYMINACJI DZIECI W NIEMCZECH,  dała jej światło nadziei.  Matka wraz z babcią i swoją siostrą, czując się dyskryminowane i bezsilne w procederze pozbawiania ich dzieci i wnuków przez Jugendamt, przybyły w dniu 08.04.2020 r. do siedziby naszej organizacji, prosząc o wszelkie możliwe wsparcie i o ocenę sytuacji, co zostało uczynione. Decydujący proces „o wszystko” w sądzie będzie w dniu 21.08.2020.

W ocenie naszej organizacji, zasadne i ewidentne w tym przypadku jest podejrzenie dyskryminacji dzieci i całej polskiej rodziny przez Jugendamt i organizacje towarzyszące, jak i łamanie konwencji przyjętych przez Parlament Europejski pod koniec 2018 roku. Bezzasadne jest pozbawienie matki obojga dzieci, a skandalem ich rozdzielenie i przetrzymywanie w tureckich „rodzinach” zastępczych. Chodzi szczególnie o przekazywanie dzieci – na czas sporu – do rodzin zbliżonych kulturowo i językowo, a tego nie uczyniono. W tym przypadku Polskie i katolickie dzieci – matki pochodzącej z miasta Polskiego Papieża – Wadowic – Jugendamt przekazał do tureckich i muzułmańskich rodzin. Skandalem jest kompletne nieuwzględnienie i zignorowanie prośby babci i matki przez Jugendamt i sąd, by dzieci na czas sądowego wyjaśniania sprawy przekazano w pierszym rzędzie polskiej babci.

Do czasu nawiązania kontaktu z naszą organizacją sprawę charakteryzował kompletny brak jakiejkolwiek sensownej strategii obrony i trudność w uzyskaniu kontaktów z dziećmi, których ani Matka ani Babcia nie widziały w ogóle przez wiele miesięcy. W ostatnim czasie udało się matce zobaczyć je w 2 tygodniowych odstępach choć pod ścisłym dozorem aktywistek Jugendamtu.  Zastanawiająca jest bezczynność i wręcz działanie na szkodę matki i jej dzieci ze strony adwokatki Turczynki, którą polska Matka przecież wynajęła i opłaciła, by działała i pracowała w jej i jej dzieci interesie, nie w interesie swoich tureckich rodaków i pracowników Jugendamtu oraz tureckich „rodzin zastępczych” w świetle szokujących faktów:

– pracownicy w ośrodku Jugendamtu: muzułmanki z Syrii i z Turcji,

– była adwokatka: muzułmanka z…Turcji,

– rodziny zastępcze: muzułmanie z…Turcji

W następstwie: dzieci Matki są rozdzielone od siebie, przebywają w dwóch muzułmańskich „rodzinach” tureckich i mówią już po turecku.

Pozostaję z szacunkiem
Wojciech Leszek Pomorski
Prezes
Polskie Stowarzyszenie Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech t.z.
www.dyskryminacja.de

To nie jedyny taki przyadek w Niemczech. Przedstawiamy poruszający film pt.: „Jugendamt barbarzyństwo za Odrą”, który doskonale obrazuje sytuację. „W roku 2016 było 77 tys. odebrań dzieci w Niemczech, z czego można mówić o 20 tys. dzieci, które mogą być Polakami lub mieć polskie pochodzenie” – podkreśla autor tego szokującego filmu.