Twett pana Nisztora, artykuł pt. „Operacja kompromitacja” opublikowany w Gazecie Polskiej Codziennie, wydaje się być złamaniem tabu. Jest jednak tylko zasygnalizowanie większego problemu.

Ten post nie jest krytyką naszych sojuszników. Oni postąpili tak, jak powinien postąpić każdy wywiad i kontrwywiad, każdego suwerennego kraju. Szanuję ich za to i doceniam profesjonalizm. To my pozwoliliśmy na to i do nas tylko należy mieć pretensje.

Mniej więcej od początku lat dziewięćdziesiątych oficjalnie widzimy tylko jedną stronę. Po zmianie ustroju obiecaliśmy wszystkim naszym sojusznikom, że nie będziemy pracować przeciwko nim, ani zwalczać ich pracy u nas. Oni nam tego nie obiecali i szanuję ich za to. Teoretycznie nastawiliśmy się na były ZSRS, ale po tych wszystkich latach w służbach uważam, że jedynie ostrzegaliśmy, gdzie mogą być „niedoróbki i przecieki”. W kontrwywiadzie i w wywiadzie kierunki takie jak amerykański i niemiecki, przestały istnieć. Oczywiście nikt tego oficjalnie nie powiedział, ale wystarczyło obserwować zmiany strukturalne wewnątrz tych instytucji, by dojść do takiego wniosku. Zresztą, proces ten zaczął się już pod koniec roku 1988, gdy w wywiadzie zaczęli nagle awansować i działać ludzie, których „amerykańskość” była widoczna nawet dla laika. Nieżyjący już, były zastępca dyrektora Dep.I MSW PRL, późniejszy naczelnik pierwszego wydziału antyterrorystycznego uśmiechał się tylko. On cały czas za PRL pracował na tych kierunkach. Amerykanie odwdzięczyli się i chronią swoich ludzi, jak widać to obecnie. Nie tylko Amerykanie.

Poniżej podam kilka symptomów. Interpretujcie je, jak chcecie:

1. Lata 1988-1990. Amerykanie weszli umiejętnie. Od razu dali pieniądze i szkolenia u siebie. Część ludzi przeszkolono na jakichś dziwnych kursach, a część jeździła do CIA bezpośrednio. Ci drudzy potem szybko awansowali. Co ciekawe, na początku FBI czepiała się CIA, które musiało często interweniować, by „ucznia” wpuszczono do USA.
2. Pierwszymi szefami wydziałów wschodnich w wywiadzie i kontrwywiadzie byli długoletni funkcjonariusze wydziałów niemieckich z czasów PRL. Wydziały te współpracowały ściśle ze Stazi i z KGB. W kontrwywiadzie człowiek ten bardzo długo kierował tytm kierunkiem, a gdy został za AWS odsunięty na boczny tor, to za SLD awansował, a za PO również miał ogromny wpływ na ten kierunek. On i jego ludzie. Obecnie karierę kontynuuje jego syn, któremu emerytury nie zabiorą. Będzie miał większą ode mnie.
3. Na początku lat dziewięćdziesiątych władze polityczne RP i władze służb obiecały kanclerzowi Niemiec, że „nie będziemy pracować przeciwko nim”. Kanclerz zaś, nic nie obiecał.
4. W roku 1992, pierwszy ujawniony przez MI6 łącznik, uplasowany w ambasadzie brytyjskiej „na przykryciu dyplomatycznym”, przyprowadził do premiera, który nie wiedział o właściwej funkcji dyplomaty, tak, jak nie wiedziało ówczesne kierownictwo polityczne wywiadu, bo ta wiedza znana była tylko „dla operacyjnych” i to nie wszystkich, więc ów „dyplomata” przyprowadził młodego „obiecującego” człowieka, Polaka z UK i zarekomendował go. Człowiek ten zrobił później oszałamiająca karierę polityczną w Polsce. Mój kolega, LM, potwierdził tą historię, gdyż spotkał tego łącznika w Paryżu w latach dwutysięcznych i „pogadali sobie”. Łącznik chwalił się piątką czy szóstką dzieci.
5. Od początku Amerykanie wymagali od naszych oficerów, by we wnioskach o wizę i jeździli na szkolenia lub na rozmowy na prawdziwych nazwiskach. Tak samo jeździliśmy do Niemiec i UK. Oni przyjeżdżali do nas na nazwiskach legalizacyjnych. Za czasów PO pewna specjalna jednostka, jej oficerowie, co roku składali do rezydentury CIA ankiety osobowe, pełne i szczegółowe. Miało to służyć, oficjalnie, ułatwieniami we współpracy i wspólnych działaniach. Niestety, oni podobnych ankiet dla nas nie wypełniali i nigdy wypełniać nie będą.
6. W roku 2006 pojawiła się informacja, że PiS chce wywalić wszystkich ze szkoły i dać szkolenia polskich oficerów Niemcom. Sondażowo, pojechała do nich na krótkie szkolenie mała grupa podchorążych. na szczęście, władze PiS wyśmiały ten pomysł i nie doszło do tego.
7. W roku 2000 firma z b. generałem Stazi została certyfikowana przez UOP do biometryki i dostała dopuszczenie do tajnych. Sprzeciwił się temu ówczesny minister sprawiedliwości i jego zastępca, po czym UOP cofnął im dopuszczenie do tajemnicy i przestali być ministrami. Podobnie w nasze systemy ewidencyjne weszła „przykryciowa” firma BND, co udało mi się udowodnić ponad rok temu, ale cisza o tym, bo prokurator mnie ścignie, gdyż firma ta ma nadal poparcie MSW, a jakakolwiek krytyka ministra SW grozi „śmiercią lub kalectwem”. Nota bene, on nawet nie wie o tym, bo „doradcy” mu nie powiedzieli.
8. Ponad rok temu, znana osoba ostrzegła mnie bym nie atakował niektórych, wymieniła nazwiska, bo „CIA się to nie podoba. Może tylko grał? Nie wiem.
9. Gdzieś za tym wszystkim są Rosjanie, którzy mają świetne rozpoznanie struktury naszych służb, oficerów i tematyki.
10. PiS nic z tym nie zrobi, bo uznał, ze jedynym lekarstwem jest ustawa dezubekizacyjna, która eliminuje z żucia publicznego i społecznego, takich niepokornych jak ja, a chroni „Czwórkarzy”, „Trójkarzy” i generałów SB.

Los swój i swojej rodziny widzę przesądzony i czarno (germanizm). Mam to w dupie i napisze raz jeszcze:

KONTRWYWIAD, KURWA, KONTRWYWIAD, PATRZĄCY NA OKOŁO KONTRWYWIAD. POTEM MÓWMY O SUWERENNOŚCI.