Popiołek, Sąd Najwyższy, Kubicki. Trzy dowody na to, że Polska nie jest demokratycznym państwem prawnym, ale sędziowską republiką.

1.

Jeszcze nie przebrzmiały echa wypowiedzi katowickiego prawnika prof. Wojciecha Popiołka na Kongresie Prawników Polskich odmawiającego Narodowi bycia suwerenem w miejsce jego stawiając idee:

W demokratycznym państwie prawnym suwerenem nie są wyborcy. Suwerenem są wartości znajdujące się w prawie, a na straży tych wartości stoją niezależne sądy i niezawiśli sędziowie.

To istotnie ciekawa teoria, bowiem dotychczas obowiązywał nieco inny pogląd. W komentarzu do Konstytucji pochodzącym z 2016 roku (redakcja Safjan, Bosak) czytamy:

Jedną z najważniejszych zasad ustrojowych Konstytucji RP jest zasada zwierzchnictwa Narodu. Statuujący ją art. 4 Konstytucji RP nawiązuje do tradycji konstytucjonalizmu francuskiego i wskazuje Naród jako dysponenta władzy zwierzchniej (suwerena). Naród władzę tę posiada w sposób niepodzielny i niezbywalny, zaś sprawuje ją bądź bezpośrednio, bądź przez swoich przedstawicieli. W tym ostatnim wypadku Naród przekazuje na rzecz swoich przedstawicieli jedynie atrybuty władzy zwierzchniej, nie zaś jej istotę, którą zachowuje przy sobie. Ową ciągłość posiadania władzy zwierzchniej art. 4 ust. 1 Konstytucji RP wyraża przez sformułowanie, iż władza ta „należy do Narodu”.

Opinia Popiołka, prawnika kontrowersyjnego, mogłaby być potraktowana jako żart, swoiste podbechtywanie środowiska, co do którego miał zawsze zastrzeżenia (o czym pamiętam jako jego niegdysiejszy student).

Ale jeśli uznać wypowiedź pana Profesora jako subtelny żart wymierzony w środowisko trudno tak samo potraktować środową uchwałę Sądu Najwyższego.

2.

Sąd Najwyższy odpowiadając na pytanie prawne, które skierował do Sądu Najwyższego… Sąd Najwyższy stwierdził:

Prawo łaski, jako uprawnienie prezydenta Polski, określone w konstytucji, może być realizowane wyłącznie wobec osób, które zostały skazane prawomocnym wyrokiem. Prawo łaski wydane przed prawomocnym wyrokiem nie wywołuje skutków prawnych.

 Taka odpowiedź przede wszystkim uderza bezpośrednio w jednego z bardziej rozpoznawalnych „pisiorów”, jakim jest Michał Kamiński.

Lecz stawia równocześnie pytanie o granice jurysdykcji sądowej.

Bo od ponad dwudziestu lat wiemy, że prawo łaski Prezydenta nie jest krępowane w żaden sposób i może być udzielone w każdym momencie. Nawet przed wydaniem wyroku.

Za takim rozumieniem art. 139 Konstytucji przemawia przede wszystkim jego ogólnikowość. Prof. Lech Gardocki w podobnym stanie prawnym uznał w 1994 roku, że dopuszczalne jest  uwolnienie od odpowiedzialności karnej zanim nastąpi prawomocne orzeczenie kary (L. Gardocki, Prawo karne, Warszawa 1994, s. 180).

Co więcej, prawo łaski dotyczy nie tylko postępowania karnego, ale może być stosowane w przypadku kar skarbowych, dyscyplinarnych i administracyjnych.

Z uwagi na nadrzędność Konstytucji Prezydent stosując prawo łaski nie jest związany żadnymi przepisami.

Wbrew bowiem opinii Sądu Najwyższego usuwającej akt łaski Prezydenta z obiegu prawnego nie można unieważniać przepisów konstytucyjnych za pomocą naciąganej interpretacji przepisów niższej rangi (ustaw).

Zasadny jest zatem pogląd, że jakiekolwiek regulacje wkraczające w materialną sferę ułaskawienia prowadziłyby do zatracenia gwarancyjnej roli tego uprawnienia, wobec czego zarówno niezasadne, jak i niemożliwe wydaje się reglamentowanie prawa łaski od strony materialnej (M. Cieślak, Refleksje, s. 55).

Czy Sąd Najwyższy pod wodzą Małgorzaty Gersdorf wyruszył na wojnę z demokratycznie wybrana władzą? Pytanie w moim odczuciu jest retoryczne.

3.

Kropkę nad i postawił Leszek Kubicki. Otóż jego zdaniem prezydent RP jeśli chodzi o powagę urzędu stoi poniżej pierwszej prezes Sądu Najwyższego. Jest bowiem przedstawicielem władzy wykonawczej, która to winna jest posłuszeństwa sądom!

Proszę z uwaga przeczytać zapis wywiadu, jaki przeprowadził z sędzią w stanie spoczynku SN Leszkiem Kubickim Marcin Kubicki.

Tu:

http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/popoludniowa-rozmowa/news-prof-leszek-kubicki-prezydent-ulaskawiajac-mariusza-kaminski,nId,2400299

 

Tymczasem Konstytucja z 1997 roku  w art. 126 uznaje, ze prezydent jest  najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej.

Ba, w art. 179 nadaje Prezydentowi wyłączne prawo do powoływania sędziów. To przecież koliduje z trójpodziałem władzy, o ile Kubicki miałby rację.

Tymczasem rację ma, ale tylko w części. Otóż Prezydent ze względu na szerokość uprawnień wykonuje także zadania nie należące do administracji publicznej.

Takim jest nadawanie obywatelstwa polskiego oraz stosowanie prawa łaski.  Prerogatywy prezydenckie nie sa krępowane żadnymi przepisami, a art. 139 Konstytucji również nie zawiera odesłania do innych ustaw.

Kubicki jest jedynie człowiekiem, który w prawnikach, a konkretnie sędziach, upatruje nową kastę rządzącą państwem nie wyłączając Prezydenta.

Precedens polegający na odmowie uznawania prezydenckiego prawa łaski może oznaczać, że za chwilę podobnie potraktuje się odmowę powołania sędziego. Kolejny skład SN uzna taką odmowę za nieważną.

I pozwoli komuś orzekać nie patrząc na brak zaprzysiężenia.

Profesor Leszek Kubicki na pewno to uzasadni.

 

31.05 2017