Każdy, kto obserwuje „rynek” wierzytelności i zachowania jego głównych animatorów, tj. komorników i różnej maści firmy windykacyjne, nie jest zaskoczony tą informacją.

We wtorek, 30 czerwca, FAKT opublikował komunikat:

Policjanci z Olsztyna poszukują 52-letniego komornika sądowego z Morąga Andrzeja Roguszki, który w dniu 26 czerwca (piątek) wyjechał z miejscowości Tomaszkowo i do chwili obecnej nie wrócił do miejsca zamieszkania. Jego auto odnaleziono nad jeziorem

 

Andrzej Roguszka prowadził kancelarię komorniczą w Morągu. W necie można odnaleźć ogłoszenia o licytacji nieruchomości, które prowadził. W tenże wtorek odnaleziono ciało komornika w bagnie.

FAKT podaje:

 Eksmitował z domów dłużników, licytował ich dobytki często przy rodzinnych dramatach i płaczu dzieci, zabierał samochody. Tym wszystkim przez lata zajmował się komornik sądowy z Morąga, Andrzej R. ( 53 l.). Egzekutor nie cieszył się pochlebną opinią w miasteczku, dlatego prokuratura po tym jak policjanci znaleźli jego zwłoki, próbuje odtworzyć jego ostatnie chwile życia.

W weekend, kiedy Andrzej R. nie wrócił do domu ze swojej daczy, a jego telefon zamilkł, rodzina komornika zgłosiła zaginięcie.

Policjanci po kilku godzinach – w ostatnim miejscu logowania się jego telefonu komórkowego – znaleźli toyotę należącą do komornika. Samochód stał porzucony na bocznej drodze. Ze względu na wykonywany zawód i domniemanie, że ktoś mógł uprowadzić 53-latka, zorganizowano wielkie poszukiwania na lądzie, w wodzie i z powietrza.
We wtorek późnym południem kilkanaście kilometrów od miejsca, gdzie stał samochód, pies do poszukiwania zaginionych ludzi podjął trop.

– Zaprowadził nas na bagna, tam znaleźliśmy zwłoki poszukiwanego mężczyzny – mówi nam jeden ze śledczych. – Ciało już się rozkładało – dodaje.

Z tego powodu nie można było stwierdzić, jak zginął komornik. Prokurator zarządził sekcję zwłok, która ma wyjaśnić, czy śmierć była wypadkiem, czy może brały w tym udział osoby trzecie. Jak ustalił nieoficjalnie Fakt – w samochodzie Andrzeja R. i przy nim samym zostały znalezione środki psychotropowe. http://www.fakt.pl/wydarzenia/sledczy-badaja-czy-andrzej-r-utopil-sie-sam,artykuly,556174.html

Czy śmierć komornika była dziełem jakiegoś desperata, którego Andrzej Roguszka pozbawił dorobku wcześniejszych pokoleń?

Przeciw tej hipotezie przemawia to, że pies policyjny podjął trop dopiero w odległości kilkunastu kilometrów od miejsca, w którym stała porzucona toyota komornika. Kilkanaście kilometrów to zdecydowanie za dużo dla człowieka, który chciałby się tylko przespacerować (wszak trzeba jeszcze wrócić!). Poza tym brak śladów zapachowych oznacza, że dystans ten przebył jakimś środkiem lokomocji.

Desperat więc zdecydowanie odpada. Bo ten dokonałby zamachu publicznie.

Samobójstwo?

Jeśli tak, to prawdopodobnie byłby to pierwszy przypadek w historii, że samobójca pozostawia samochód na uboczu, łapie okazję, by znaleźć odpowiednie miejsce kilkanaście km dalej.

Prawdopodobnie komornik brał (miał wziąć?)  udział w jakimś spotkaniu. I albo wsiadł dobrowolnie do innego pojazdu, albo też zginął (został tylko ogłuszony?) obok swojej toyoty. Równie prawdopodobna (wobec tych szczątkowych danych z tabloidu) jest inna wersja – komornik zginął w pobliżu miejsca, gdzie odnaleziono jego zwłoki, a samochód przewieziono gdzie indziej już potem. By utrudnić poszukiwania.

Zastanawia jednak co innego.

Jak ustalił nieoficjalnie Fakt – w samochodzie Andrzeja R. i przy nim samym zostały znalezione środki psychotropowe.

Znane, przez wielu niestety również z autopsji, zachowania komorników świadczą, że są to ludzi o zupełnie innym systemie nerwowym, niż reszta społeczeństwa.

Czyżby więc psychotropy miały pomagać im w wyłączaniu sumienia na czas egzekucji? Sama płynąca szerokim strumieniem kasa już nie starczy?

Jeśli jednak w organizmie Andrzeja Roguszki nie będzie śladu po psychotropach (we włosach można je odnaleźć nawet kilkanaście (kilkadziesiąt?) miesięcy później) oznacza to, że zostały tam podrzucone przez sprawcę. To stanowiłoby kolejną poszlakę wskazującą na jego profesjonalizm.

Niestety, coraz częstsze są sygnały świadczące o tym, że niektórzy komornicy współdziałają z grupami przestępczymi. Analizując akta poszczególnych kancelarii można by wskazać te szczególnie ulubione przez lokalnych mafiosów, trudniących się np. lichwą.

Nie tak dawno słyszeliśmy o komorniku, który ukradł ciągnik. Wcześniej, inny, samochód. Plagą jest zaniżanie operatów szacunkowych nieruchomości. Patologii windykacyjnej sprzyja również wyjątkowa pobłażliwość sądów i lekceważenie skarg na działalność urzędowych windykatorów.

Czy komornik Andrzej R. współpracował z lokalną mafią?

Tylko analiza akt wszystkich postępowań toczonych przez tę kancelarię na przestrzeni ostatnich pięciu lat pozwoli odpowiedzieć na to pytanie. Swoją drogą ciekawe jest, jak zachowa się tzw. środowisko, czyli inni urzędowi windykatorzy.

Kiedy przed laty na zlecenie nieżyjącego już gangstera „Baraniny” oblana została kwasem siarkowym pewna opolska prokurator całe środowisko przynajmniej przez dwa lata zaczęło zachowywać się bardziej poprawnie. Z obawy, że może ktoś będzie chciał ponownie zastosować opolskie „rozwiązanie”.

Czy śmierć Andrzeja Roguszki skłoni do refleksji pozostałych windykatorów? Ale na jak długo?