To już tradycja. Polska regularnie od lat przegrywa mecze w ważnych imprezach piłkarskich. I to bynajmniej nie z drużynami, które w rankingu FIFA są usytuowane wyżej niż nasza.
Były wyjątki, fakt. Jednak od dekad panuje przekonanie, że nasza jedenastka bez względu na to, jakie indywidualności ją tworzą, jest po prostu do dupy.
Poniedziałkowy mecz ze Słowacją generalnie nie zawiódł oczekiwań polskich kibiców.
Po prostu chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze.
Czemu jednak tłumaczą się piłkarze?
Przecież to nie oni zgłosili się ochotniczo do zaciągu ogłoszonego przez jakichś amatorów z Pcimia czy Sosnowca, ale za drużynę narodową odpowiada PZPN. Nie tylko za dobór zawodników, ale i za ich szkolenie, koncepcje strategiczne itp.
Nie dziwi, że w podzięce za dotychczasowe wyniki coraz częstsze są głosy, by zmienić skrót na PZPK (polski związek piłki kopanej).
Póki co jednak skrót jest taki, jaki jest.
Na czele PZPN od lat stoi niewzruszenie Zbigniew Boniek. I choć jego niegdysiejszych zasług piłkarskich nie sposób nie docenić, to jednak pamiętać trzeba, że jako trener okazał się zupełną pomyłką. Wygląda na to, że jego prezesura jest taką samą.
To na jego konto należy zapisać powoływanie trenerów zupełnie potem sobie nieradzących z reprezentacją, jak znany mu z boiska Nawałka. Za to wszyscy mieli gadane, budząc nieuzasadnione nadzieje wśród kibiców.
Czy obecny trener reprezentacji okaże się takim samym niewypałem?
Po meczu ze Słowacją można śmiało zakładać się, że i w tym roku nie uda nam się opuścić grupy.
A jednocześnie nasi piłkarze grają gdzieś tam w całkiem dobrych drużynach, zarabiają pieniądze, o jakich nawet nie śnią inni sportowcy…
Lewandowski, którego trudno było zauważyć na stadionie Gazpromu w Petersburgu, to nawet najlepszy piłkarz świata jest.
Więc coś nie gra, bo albo trenerami reprezentacji zostają krewni-i-znajomi-królika, bez pojęcia o swojej pracy, albo też wg założeń zwyciężać mamy psychologicznie; na sam dźwięk nazwiska naszego kapitana słowaccy piłkarze powinni być po.rani ze strachu, ;)
Więc po co trenować? Ryzykując przy tym kontuzję u któregoś drogocennego reprezentanta?
Efekty widzieliśmy, nie po raz pierwszy zresztą. Lewandowski jest zupełnie nie wykorzystywany, co robi wrażenie, że inne nasze zagraniczne sławy nie zamierzają podawać mu piłek, ale raczej są zainteresowane w budowaniu własnej sławy. Co, poniekąd, udało się Szczęsnemu – jako bramkarz, który sam sobie strzelił gola, przejdzie na dekady do historii. Choć pewnie nie tak, jak sobie wymarzył… ;)
Co z tego dla kibiców, którzy od lat już by zapewnić sobie odrobinę adrenaliny, której w innych krajach dostarczają ci, co to aktualnie znajdują się na boisku, muszą wdawać się w różnego rodzaju bójki?
O tym, że hipotetyczna reprezentacja polskich kiboli nie byłaby bez szans świadczy np. nie tak dawny fakt dania wycisku kadetom marynarki wojennej Meksyku. ;)
Polska piłka kopana generalnie nie istnieje. Kibicować reprezentacji po prostu się nie da. Ot, trzy mecze, i po wszystkim. Mało znaczący epizod.
Nim człowiek się rozkręci, nasi wracają do domu.
Zupełnie tak, jakbyśmy byli mieszkańcami jakiejś piłkarskiej Andory, Lichtensteinu czy San Marino.
Dobrym obyczajem pośród polityków jest podawanie się do dymisji, gdy narozrabiają podwładni. PZPN tymczasem od lat pokazuje swoją nieudolność, zatem należałoby się spodziewać jakichś ruchów na górze w tej instytucji.
A tu nic. Boniek kreuje się na jakiegoś męża opatrznościowego, potrafił nawet obrazić elektorat urzędującego prezydenta, bo przecież piłka to moc, a jemu się ubzdurało, że sam jest jej uosobieniem.
Tymczasem ile jest faktycznie tej mocy pokazaliśmy w poniedziałek.
Mały, napinający się z byle powodu nieudacznik, oto, czym jest w tej chwili prezes PZPN Zbigniew Kazimierz Boniek.
Jego era, poza małym sukcesem na początku (wypracowanym zresztą wcześniej), w pamięci pozostanie jako okres największych upokorzeń polskiej piłki.
Boniek musi zatem odejść. A wraz z nim krewni-i-znajomi-króliczka, którzy z PZPN czerpią korzyści niewspółmierne do faktycznego poziomu tego najbardziej widowiskowego sportu.
.
Wstyd i hańba, że dysponując teoretycznie najlepszymi w tej części Europy zawodnikami jako reprezentacja jesteśmy o kant dupy potłuc!
Wina za to w całości obciąża Bońka.
Niechże więc działa dalej w UEFA, niech go fetują we Włoszech.
U nas nic nie zrobił, byśmy, jako kibice, mogli być choć trochę dumni.
Boniek musi odejść!
15.06 2021
.
fot. pomeczowe memy – internet
Zostaw komentarz