Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej/Wokoło lecą szmaty zapalone/Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny/Czy to co Twoje będzie zatracone/Czy popiół tylko zostanie i zamęt/Co idzie w przepaść z burzą./Czy zostanie/Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament/Wiekuistego zwycięstwa zaranie?

Te słowa Norwida zrobiły w PRL-u wielką karierę. Najpierw Jerzy Andrzejewski przypomniał je w powieści „Popiół i diament” a potem Andrzej Wajda powtórzył w filmie o tym samym tytule. Dzieła Andrzejewskiego i Wajdy raziły od początku grzechem służalstwa wobec komunistycznej Polski, która wyłaniała się w latach 40. XX w. pod osłoną sowieckich bagnetów. Twórcy powieści i filmu los Maćka Chełmickiego i akowskiego pokolenia odesłali do lamusa historii. Z popiołu i zamętu czasów okupacji wyłaniał się Andrzejewskiemu i Wajdzie „gwiaździsty dyjament” komunistycznego ustroju. Hańba!

Lata mijały w PRL-u niespokojnie, kolebiąc się pomiędzy ścianami „naszej małej stabilizacji” i protestów społecznych Poznania, Warszawy, Radomia i Gdańska. I już, już wydawało się, że nadchodzi „zaranie wiekuistego zwycięstwa”, jak w czasie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny a potem w pamiętnym sierpniu 1980 r., ale dość szybko okazało się, że to tylko fatamorgana, pustynne halucynacje spragnionych.

Z nastaniem stanu wojennego przybywało i popiołu, i zamętu.

Pamiętacie taki wierszyk?

Na Wojtusia z popielnika/Iskiereczka mruga/Chodź opowiem Ci bajeczkę/bajka będzie długa.

I Polska bajka o „gwiaździstym dyjamencie”, tzn. o iskierce Wojtusia trwała. Podobno widzieli „dyjament” przy okrągłym stole w 1989 r. Tzn. widzieli go uczestnicy tego zgromadzenia. A właściwie nie widzieli, tylko opowiedzieli Narodowi taką rzewną historyjkę.

Za „dyjament” podawał się przez długi czas laureat pokojowego Nobla z 1983 r. Tylko, że znowu zadźwięczały w uszach słowa dziecięcego wierszyka;

Była sobie Baba-Jaga/Miała chatkę z masła,/A w tej chatce same dziwy/Psst, iskierka zgasła.

I czasy nadal mijały niespokojnie. Głównie za sprawą zbirów ze służb wszelakich i inżynierów od mediów, którzy (ci pierwsi) metody eliminacji (niewygodnych świadków) i dezinformacji (to ci drudzy) wynieśli na szczyty. Ale mimo, że sytuacja wydawała się w Polsce opanowana i rządziła krajem jedynie słuszna partia obywatelska, ktoś w pewnym momencie uznał, że należałoby jeszcze dosypać nieco popiołu do naszego popielnika. No i nie udało nam się szczęśliwie wrócić ze Smoleńska. Zatrzymał nas na Siewiernym wicher historii. Czekaliśmy na poprawę pogody.

Wreszcie w 2015 roku zapowiedziano prognozę oszałamiającą. Przez chwile słońce wyjrzało zza chmur i Nowy Prezydent oraz Stary Prezes obwieścili, że dostrzegli „gwiaździsty dyjament” na dnie popiołu. I odkurzono dziecięce rymy o iskiereczce;

Z popielnika na Wojtusia/Iskiereczka mruga/Chodź opowiem Ci bajeczkę,(…)

Itd. itp.

Jedni mówią, że Stary Prezes rzucił się z motyką na słońce, inni, że opowiada bajki, bo żaden „gwiaździsty dyjament” w ogóle nie istnieje a On wiedział o tym od samego początku. Jeszcze inni zauważyli, że do popielnika obóz zamętu dosypuje rozżarzonych węgli i strach sięgnąć tam po obiecany przez Wieszcza „dyjament”. Kto wie?

A więc: Czy popiół tylko zostanie i zamęt/Co idzie w przepaść z burzą?

A może jest jeszcze gorzej! Tak, jak w tej dziecięcej rymowance autorstwa Janiny Porazińskiej:

Już ci Wojtuś nie uwierzy/Iskiereczko mała. /Chwilę błyśniesz, potem gaśniesz, /Oto bajka cała.

[Felieton ukazał się w tygodniku „Kurier Ostrowski” z 13 lutego 2019 r. (nr 7(2006)/2019, s. 2) w cyklu „Prawy Prosty” – Maciej Remiszewski. Zdjęcie tytułowe wykorzystane na prawach cytatu ze strony, zob. https://www.polskieradio24.pl/130/6916/Artykul/2213255,Legnica-Popiol-i-Diament-Dramat-inspirowany]