Przedstawione w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej kolejne fakty dotyczące Srebrna sp. z o.o. i austriackiego biznesmena sugerują, że w grę może nawet wchodzić próba wyłudzenia mienia o wielkiej wartości na szkodę polskiej spółki.

Duet Czuchnowski – Szpala dał znać o sobie. Środowa „gazeta wyborcza” kolejny raz demaskuje Imperium Kaczyńskiego:

Pełnomocnictwo, które upoważnia Birgfellnera do tych wszystkich prac, ma charakter zobowiązującej umowy, choć nie jest w nim określona kwota honorarium. To przeczy związanemu z taśmami Kaczyńskiego przekazowi obozu władzy, że prezes PiS „chętnie zapłaci” Austriakowi, ale nie ma umowy, faktur, rachunków.

(…)

6 czerwca 2017 r. w imieniu spółki podpisali je prezes Małgorzata Kujda, Janina Goss i Jacek Cieślikowski. Dzień wcześniej Birgfellner spotyka się z nimi i Jarosławem Kaczyńskim. Prezes PiS jest szefem rady Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego – fundacji będącej właścicielem Srebrnej.

Zapada decyzja o rozpoczęciu inwestycji – budowy drapacza chmur wartego setki milionów euro na działce należącej do spółki. Prezes Kujda z zastępcami dokładnie spisują wszystkie zadania. Upoważniają Austriaka m.in. do reprezentowania spółki „przy umowach najmu lub dzierżawy nieruchomości” oraz podpisywania „wszelkich umów związanych z realizacją inwestycji polegającej na budowie wysokiego budynku biurowego z częścią hotelową, biurową, mieszkalną i parkingiem podziemnym”.

(…)

Poza rozbiórką Austriak ma również upoważnienia do „przeprowadzenia robót naprawczych, konserwacyjnych”. Jest reprezentantem Srebrnej przy „umowach projektowych, umowach zlecenia”, może decydować o zmianach umów, może je także sam rozwiązywać. Dostaje też prawo do „reprezentowania spółki przed organami administracji publicznej i innymi instytucjami państwowymi lub samorządowymi”. Pełnomocnictwo obejmuje również rozmowy z bankami.

Mając je w ręku, Birgfellner podpisywał umowy z podwykonawcami, zlecał prace prawnikom i architektom. Kupił dwie spółki Nuneaton specjalnie do prowadzenia projektu.

(…)

Na początku lata atmosfera się popsuła. 11 lipca 2018 r. Srebrna zerwała współpracę z Austriakiem, choć pełnomocnictwo miał do grudnia.

O tym, że projekt padł, Birgfellner wie od dwóch tygodni. Ludzie z zarządu Srebrnej na spotkaniu mieli mu powiedzieć, że za swoją pracę nie dostanie „ani złotówki”.

Kujda i Goss wypowiadają mu współpracę. „Żądamy sprawozdania ze zrealizowanych czynności w imieniu spółki, żądamy zwrotu oryginału pełnomocnictwa (…), żądamy przekazania wszelkich dokumentów wydanych oraz uzyskanych w sprawie spółek Nuneaton i Srebrna ze wskazaniem listy” tych, w których „te dokumenty zostały złożone”.

(…)

Birgfellner pozostaje ze stosem rachunków od firm, które angażował w przygotowanie inwestycji. Od tego czasu przedsiębiorca dopominał się o pieniądze, nagrał m.in. dwie rozmowy z Kaczyńskim.

http://wyborcza.pl/7,75398,24452792,tasmy-kaczynskiego-ujawniamy-kwit-na-srebrna.html#nowaZajawkaGlownaMT#S.DT-K.C-P.1-B.1-L.1.duzy

Pełnomocnictwo, udzielone austriackiej ofierze Kaczyńskiego unormowane jest w art. 98 kodeksu cywilnego.

Takie pełnomocnictwo pociąga skutki bezpośrednio dla mocodawcy.

Dokładnie tak samo, jak wtedy, gdy ustanawiamy adwokata, aby bronił naszych spraw przed sądem.

Co więcej, dla ważności nie wymaga, aby było odpłatne. Pełnomocnikiem można być za darmo.

Zgodnie z art. 95 § 2 kc czynność prawna dokonana przez przedstawiciela w granicach umocowania pociąga za sobą skutki bezpośrednio dla reprezentowanego.

Zatem Gerald Birgfellner nie mógł zostać ze stosem rachunków od firm, które angażował w przygotowanie inwestycji.

Wszystkie bowiem umowy, które zawierał pozostając pełnomocnikiem Srebrna sp. z o.o. rodziły skutki prawne bezpośrednio dla niej.

Oczywiście pod warunkiem, że Birgfellner nie przekroczył granic udzielonego pełnomocnictwa.

Jeśli zaś faktycznie pozostał z nierozliczonymi fakturami oznaczać to może tylko jedno – Austriak granice te przekroczył.

Zgodnie z art. 103 § 1 kc jeżeli zawierający umowę jako pełnomocnik nie ma umocowania albo przekroczy jego zakres, ważność umowy zależy od jej potwierdzenia przez osobę, w której imieniu umowa została zawarta.

Co dzieje się, gdy czynność taka nie zostanie potwierdzona?

Na podstawie art. 103 § 3 kc w braku potwierdzenia ten, kto zawarł umowę w cudzym imieniu, obowiązany jest do zwrotu tego, co otrzymał od drugiej strony w wykonaniu umowy, oraz do naprawienia szkody, którą druga strona poniosła przez to, że zawarła umowę nie wiedząc o braku umocowania lub o przekroczeniu jego zakresu.

Widać coraz wyraźniej, czemu ma służyć nagonka medialna upadającej GazWyb.

Poprzez wywieranie medialnego nacisku próbuje z jednej strony skompromitować PiS, z drugiej zaś doprowadzić do uznania przez Zarząd Srebrna sp. z o.o. umów zawartych przez Geralda Birgfellnera z przekroczeniem udzielonego pełnomocnictwa, a więc nieważnych w świetle prawa.

Ich nieważność powoduje odpowiedzialność odszkodowawczą Birgfellnera.

Austriak musi zapłacić za to, co zamawiał nie mając umocowana.

.

I w tych kategoriach należy postrzegać „srebrny tasiemiec” z Czerskiej.

Jako próbę wymuszenia uznania zawartych bez wymaganego pełnomocnictwa umów i doprowadzenie tym samym do strat w majątku Srebrna sp. z o.o.

Że tak jest upewnia GazWyb pisząc w jednym z początkowych odcinków tasiemca, że Kaczyński odsyła Birgfellnera do sądu.

Bo tylko sąd może ostatecznie rozstrzygnąć, czy granice pełnomocnictwa zostały przekroczone.

.

Gdyby było inaczej to Srebrna sp. z o.o. byłaby stroną ewentualnego sporu.

Przedstawiona wyżej hipoteza opiera się na dotychczasowym materiale dowodowym przedstawionym przez GazWyb.

Bez prokuratorskiego śledztwa nie można wykluczyć jednak, że rzekomo niezapłacone faktury są wystawione przez firmy – wydmuszki, powołane jedynie w celu wyłudzenia pieniędzy od wypłacalnego podmiotu.

.

Wskazuje na to żądanie wypowiedziane do Birgfellnera przez Zarząd Srebrna sp. z o.o.:

„Żądamy sprawozdania ze zrealizowanych czynności w imieniu spółki, żądamy zwrotu oryginału pełnomocnictwa (…), żądamy przekazania wszelkich dokumentów wydanych oraz uzyskanych w sprawie spółek Nuneaton i Srebrna ze wskazaniem listy” tych, w których „te dokumenty zostały złożone”.

(op. cit.)

Kwota, której domaga się Birgfellner  to ok. 5.590.000,- zł.

W grę wchodzi więc mienie wielkiej wartości (art. 115 § 6 kk).

Dlaczego GazWyb nie chce pokazać nam, ZA CO została naliczona taka kwota, na którą Polak, zatrudniony na najniższej krajowej, musiałby pracować prawie 300 lat?

Czy coś, lub kogoś kryją?

13.02 2019