Lotem błyskawicy obiegła media podawana w sensacyjnym tonie informacja, że minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz został w ostatnich latach istnienia Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej uznany przez dyplomatów Hiszpanii, a zatem także przez hiszpański wywiad za źródło informacji.

Komunistyczne służby specjalne weszły w posiadanie informacji na ten temat, ale nie zdążyły zrobić z niej użytku politycznego. Runęła potęga Związku Sowieckiego, a wraz nią rozsypała się PRL. Pozostały materiały, które w nielegalny sposób zdobyła sowiecka agentura. Pozostały w zasobach archiwalnych tajnych służb suwerennej Rzeczypospolitej Polskiej, nie wiadomo po co i dla czyich interesów ukrywane przez dwadzieścia kilka lat? Czyżby Jacek Czaputowicz był jakimś… szpiegiem?

Pora zatem na kilka podstawowych słów prawdy o PRL, kontaktach antykomunistycznych opozycjonistów z przedstawicielami państw zachodnich, o kondycji współczesnych polskojęzycznych mediów oraz likwidacji tzw. zbioru zastrzeżonego Instytutu Pamięci Narodowej.

Informacja o hiszpańskich kontaktach niegdyś opozycjonisty, dziś ministra Czaputowicza przez niektóre media głównego nurtu podawana jest z nutką mściwej satysfakcji. Realizują one bowiem w ten sposób zadanie rozprawienia się z dawnym opozycjonistą Czaputowiczem, której nie zdążyli wykonać sowieccy agenci z „polskiej” bezpieki. Słowem, niedaleko padło jabłko od jabłoni. Równocześnie jakby wstydliwie, półgębkiem i z pewnym zażenowaniem przemyka się informacja, że było więcej ludzi związanych z działalnością opozycyjną w PRL, którzy mieli kontakty z hiszpańskimi służbami. Ba… nawet sam guru niektórych Michnik Adam.

Jacek Czaputowicz nie jest bohaterem mojej politycznej bajki, nigdy nie byłem bowiem apologetą Ruchu Wolność i Pokój, w którym działał. Ale doceniam fakt, że i to środowisko w trudnych latach schyłku komunistycznej dyktatury włączyło się do walki z niszczącym Polskę i Polaków nowotworem socjalizmu z ludzką (czyżby?) twarzą.

Wielu opozycjonistów z okresu Polski Ludowej, zwłaszcza tych znanych z imienia i nazwiska przedstawicielom wolnego świata, czyli państw zachodnich, korzystało z kontaktów z zagranicznymi dziennikarzami i dyplomatami, aby informować ich o sytuacji w naszym kraju, zgodnie z prawdą, a nie z komunistyczną propagandą. Nie dziwi mnie zatem, że Jacek Czaputowicz także mógł to czynić. Przecież PRL nie była suwerennym państwem, ale łagrem dla Polaków, wewnątrz całego kompleksu łagrów zwanego „blokiem wschodnim”. Warto pamiętać, że istniał nawet dowcip, mówiący o tym, iż Polska jest w tym obozie najweselszym z baraków. Może i była najweselszym, ale jednak faktycznie łagrowym barakiem.

Hiszpania to państwo należące do Paktu Atlantyckiego. Do NATO, którego istnienie przez wiele lat niosło nadzieję na odzyskanie przez Polskę wolności. Do NATO, które nigdy nie było wrogiem Polski i Polaków, a do którego z taką radością dołączyliśmy jako suwerenne państwo z woli wolnych obywateli.

Przechowywanie przez ponad dwadzieścia lat takich dokumentów w archiwach służb specjalnych wolnej Polski, nie wystawia dobrego świadectwa ani tym służbom, ani politycznym decydentom kolejnych ekip. Bo przecież ich upublicznienie nie zaszkodziło ani wolnej Polsce, ani samemu ministrowi Czaputowiczowi. Za to w okresie, gdy zawarta w nich wiedza nie była dostępna dla ogółu społeczeństwa, mogły być one bardzo niejednoznacznie wykorzystywane przez owe służby, a raczej stojących za nimi decydentów, niekoniecznie dla dobra ministra Czaputowicza, a na pewno nie dla dobra Polski. Zatem ujawnienie tych faktów to dobra wiadomość dla Polski i jeszcze jeden argument potwierdzający słuszność odtajnienia tzw. zbioru zastrzeżonego, przechowywanego wprawdzie w IPN, ale w dyspozycji ludzi specsłużb zbudowanych na postkomunistycznych kadrach, którym ta wiedza pozwalała na różne machinacje.

Informowanie wolnego świata o rzeczywistej sytuacji w zniewolonym przez totalitarny system kraju to nie żadne szpiegostwo, ale moralny obowiązek, w warunkach totalitarnej okupacji zagrożony poważnymi sankcjami karnymi. Czynienie tego to niewątpliwy dowód  patriotyzmu. Opisywanie zaś tego jako jakiejś niejasności czy dwuznaczności to co najmniej jednoznaczna podłość. A jeżeli jeszcze czynią to media, które wychwalały donoszenie na własną wolną i suwerenną ojczyznę do obcych państw i organizacji międzynarodowych, musi to budzić obrzydzenie. Bo podłość i zdrada to donoszenie na wolną i suwerenną ojczyznę.

Cieszmy się, że wreszcie wychodzimy z łagru.

FOT. TYMON MARKOWSKI / MSZ

Autor: dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm VIII kadencji, wybrany z Ruchu Kukiz’15 w okręgu 12 (małopolska zachodnia, powiaty: myślenicki, wadowicki, suski, chrzanowski, oświęcimski). Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Doktorat otrzymał za rozprawę: Bohaterowie dziejów ojczystych w podręcznikach szkolnych XIX wieku. Habilitację uzyskał w 2014 roku za całokształt dorobku, w którym wyróżniają się prace poświęcone tożsamości i świadomości historycznej Polaków i historii komunistycznej Polski. Wygłosił kilkadziesiąt referatów na polskich i międzynarodowych konferencjach naukowych (m. in. w Berlinie, Ostrawie i Preszowie). Wydał ponad 80 publikacji naukowych (niektóre jako współautor) w języku polskim, angielskim, niemieckim i francuskim. Spośród  nich najcenniejszą jest książka wydana w 2013 r.: Komunistyczna ideologizacja a szkolna edukacja historyczna. Praca ta stawia w zupełnie nowym świetle edukację historyczną w Polsce Ludowej i same dzieje tego państwa, co spowodowane jest przywołaniem w niej dotąd nieudostępnianych źródeł historycznych. W Katedrze Edukacji historycznej zajmuje się  przygotowaniem nauczycieli do pracy w szkole. Prowadzi liczne prelekcje dla młodzieży szkolnej i różnych środowisk, w których odsłania mechanizmy funkcjonowania Polski Ludowej. Tematyka publikacji dra hab. Józefa Brynkusa m. in. dotyczy: roli jednostki w dziejach, wizji bohaterów dziejów polskich i powszechnych w edukacji historycznej oraz popularyzacji dziejów, kształtowania tożsamości i świadomości narodowej, historycznej oraz społecznej Polaków przez edukację historyczną i inne procedury upowszechniania wiedzy o przeszłości w okresie od XIX do XXI wieku, doskonalenia procesu nauczania historii, metodologii historii i historiografii oraz dziejów komunizmu w Polsce Ludowej.

Źródło: strona posła na Sejm RP dr hab. prof. UP Kraków Józefa Brynkusa/poselbrynkus.pl