W tygodniku „Sieci” (20.09.2021, nr 38) jest wywiad z Jackiem Saryusz-Wolskim „Powiem wam, jak możemy wygrać tę wojnę o suwerenność i praworządność”, w którym określa sytuację Polski – „Jesteśmy pod ścianą. Musimy bić się o Polskę”. Natychmiast nasunęła mi się refleksja kto to ma zrobić skoro premier Mateusz Morawiecki, zamiast podjąć rękawicę i twardo bronić polskich interesów pomacha szabelką, potupie nogami i natychmiast się wycofuje.

Tak było w przypadku przygotowanego przez europosła Patryka Jakiego projektu ustawy reprywatyzacyjnej, nowelizacji ustawy o IPN, zgody się na powrót sędziów wysłanych w stan spoczynku do Sądu Najwyższego i prezesury Małgorzaty Gersdorf, Izby Dyscyplinarnej SN, powiązania europejskich funduszy z praworządnością, piątki dla zwierząt, zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji w Polsce, ustawy o radiofonii i telewizji, znanej jako „lex TVN”.

Również jak ognia unika zajęcia twardego stanowiska w kluczowych dla Polski sprawach.

Nigdy nie słyszałam by kiedykolwiek chciał wypowiedzieć:

– tzw. klauzulę solidarności (Trakt Lizboński ustawa 1066 z 24.01.2014 r.) podpisaną przez B. Komorowskiego. Pozwala ona służbom innych krajów na użycie broni palnej na zasadach Policji Polskiej, na terytorium Polskim.

– konwencję stambulską, która godzi w nasz porządek prawny, ma ideologiczne podłoże, niewłaściwe definiuje źródła przemocy wobec kobiet i nie dostar­cza skutecznych narzędzi do walki z przemocą do­mową. Zamiast wypowiedzenia skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego by zbadał jej zgodność z konstytucją.

Brak jakiejkolwiek zdecydowanej reakcji na francuską politykę niszczenia polskich przedsiębiorstw, zwłaszcza z branży transportowej.

Nie bronił:

– małopolskiej kurator oświaty Barbara Nowak, którą chciała odwołać opozycja za to napisanie na Twitterze, że prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, popisując deklarację na rzecz społeczności LGBT „propaguje pedofilię”,

– odwołanego łódzkiego kuratora oświaty Grzegorza Wierzchowskiego, za to, że  w „Rozmowach niedokończonych” powiedział: „Jesteśmy na etapie wirusa, ale myślę, że ten wirus LGBT, wirus ideologii jest znacznie groźniejszy, bo to jest wirus dehumanizacji społeczeństwa”.

Po aresztowaniu polskiej Polonii na Białorusi poza chwilowym oburzeniem temat w zasadzie przestał istnieć

Milczał:

– Gdy na Litwie w miejscowości Dziewieniszki będącej największym skupiskiem naszych rodaków na Litwie, mieszkający w niej Polacy protestowali przeciwko decyzji litewskiego rządu planującego umieszczenie nielegalnych migrantów w budynku w centrum miasteczka tuż obok gimnazjów polskiego i litewskiego oraz przedszkola.

– Podczas wizyty pożegnalnej w Warszawie Angela Merkel nie mogła się powstrzymać by w obecności premiera Mateusza Morawieckiego nie nawiązać do praworządności i Izby Dyscyplinarnej. Mimo, iż brutalnie ingerowała w wewnętrzne sprawy polskie – milczał.

– Gdy samorządy na znak protestu przeciwko Warszawskiej Polityce Miejskiej na Rzecz Społeczności LGBT+, podjęły uchwały przeciw ideologii LGBT, mające na celu zabezpieczenie polskich dzieci w szkołach przed wczesną seksualizacją w myśl tzw. standardów Światowej Organizacji Zdrowia, nie otrzymały wsparcia. Zamiast niego Waldemar Buda, wiceminister funduszy i polityki regionalnej, wysłał do nich pismo, w których prosi o „analizę i weryfikację” tzw. uchwał anty-LGBT, w kontekście negocjacji z Komisją Europejską unijnych funduszy.
Ponieważ zamiast wsparcia są zachęcane do tego by się z nich wycofały więc to robią.

Aleksander Łukaszenko od kilku miesięcy bez oficjalnego wypowiedzenia prowadzi wojnę hybrydową przeciwko Polsce, starając się przerzucić z Białorusi na terytorium Polski tysiące muzułmańskich emigrantów z Iraku, Syrii, Afganistanu i innych krajów. Ma ona na celu zdestabilizowanie i osłabienia „wewnętrznej sterowności” Polsce.

Na to działanie premier Morawiecki oświadczył – „Cały czas mamy do czynienia z prowokacją wykonywaną przez reżim pana Łukaszenki (…) Jest to swego rodzaju wojna hybrydowa, atak hybrydowy, próba zmuszenia Polski do przyjęcia nie wiadomo jak dużej liczby nielegalnych imigrantów (…) Mamy też do czynienia z kryzysem politycznym, którego próbę wywołania Łukaszenko od jakiegoś czasu kontynuuje, zaczynając od Litwy i Łotwy, tam były problemy, a dziś stara się zdestabilizować polsko-białoruską granicę”.

Skoro trwa niewypowiedziana wojna, to w odpowiedzi należałoby się spodziewać, że szef rządu po tych słowach nie oglądając się na Unię podejmie decyzję o zamknięciu wszystkich przejść granicznych, kolejowych i powietrznych. Tylko takie działania po pewnym czasie skłoniłby „baćkę” do wycofania się z jej prowadzenia. Jednak by podjąć tego typu działania trzeba mieć ikrę.

Naszą odpowiedzią na ten atak jest zwiększenie ilości żołnierzy zaangażowanych w pomoc Straży Granicznej, budowa płotu na granicy Polski z Białorusią, wprowadzenie stanu wyjątkowego, a emigranci powoli lecz systematycznie napływają.

Ciągle słyszymy jak mówi o tym, że będzie walczył o naszą suwerenność w Unii. Tylko, że walka o suwerenność jest bardzo kosztowna i nie będą to „dwa grosze i dwie krople krwi”. By się o nią bić, przywódca musi mieć za sobą obywateli. Aby Go poparli w działaniach musi być dla nich autorytetem. Musi wiedzieć, co chce osiągnąć i swą determinacją dawać przykład, że nie boi się walki. Z tego, co do tej pory widzimy premier Morawiecki każdorazowo wycofuje się ze wszystkich buńczucznych zapowiedzi, kluczy, by w końcu wywiesić białą flagę. W ten sposób nie buduje prestiżu zarówno swojego jak i kraju na czele którego stoi.

Skoro nigdy nie zamierzał o nią walczyć, nie powinien machać szabelką i tupać, bo się tylko ośmiesza.

Smutna to konstatacja, ale niestety premier nie jest wojownikiem, który gotowy jest do boju z Unią o naszą podmiotowość.

Foto : Tvp info