Zbrodniczy obłęd trwa. MM i jego kamaryla z „dobrej zmiany” nie zwalnia kroku. Tak zwane obostrzenia epidemiczne zostały utrzymane w Polsce do 14 lutego. A więc nie tylko bankructw ciąg dalszy, ale to jest dla najsłynniejszego w Polsce Prezesa detal! Bo pojawiły się inne problemy i zawód dla „szczepionkowców”. „Niestety” tempo „wyszczepiania”, narzucone przez szefa KPRM Michała Dworczyka (tymczasem na wolności) spadło; Pfizer nagle zaczął ograniczać dostawy – podobno niezgodnie z zawartymi z UE umowami. Czyżby Albert Bourla, prezes amerykańskiej korporacji farmaceutycznej (uwaga, uwaga – słynny weterynarz) przestraszył się statystyk zgonów, wstrząsów anafilaktycznych i innych powikłań, do których doszło w Norwegii, w Niemczech, w USA, we Francji, w Wielkiej Brytanii, w Irlandii, w Szwecji, w Izraelu, także w Polsce, po zastosowaniu genetycznie modyfikowanej mikstury znanej jako Comirnaty COVID-19 vaccine? Jeśli Albert Bourla rzeczywiście się przestraszył – w co nie wierzę – to bardzo szybko do pionu postawił go Bill Gates (znany „wirusolog”), który właśnie zaczął bić na alarm i stwierdził, że natychmiast trzeba podjąć kroki zaradcze i uruchomić nowe moce produkcyjne, bo narody czekają na ratunek a ratunek dla świata przyniesie tylko zajzajer Pfizera.
W szczepionkowy zawrót głowy zasłuchany jest oczywiście legendarny „mąż opatrznościowy” Polaków, tymczasem też na wolności i na posadzie wicepremiera-plus, który w wywiadzie, którego udzielił 28 stycznia 2021 roku zaprzyjaźnionemu – by nie powiedzieć (a kysz maro!) – skorumpowanemu przez „dobrą zmianę” portalowi „wpolityce.pl”, tak sobie marzył: „(…) jak szczepionki zaczną napływać w dostatecznej ilości, to mając ponad 6 tysięcy punktów szczepień, będziemy w stanie szczepić setki tysięcy ludzi każdego dnia. (…) Musimy zdusić epidemię, to jest dzisiaj sprawa numer jeden (…)”. Ambitny ten wicepremier-plus! Setki tysięcy ludzi zaszczepionych każdego dnia, to może oznaczać, że milion Polaków zaszczepimy w 3-4 dni a 70 proc. populacji w 2-3 miesiące! Ale obietnice „wyszczepienia” narodu w ustach naszego „męża opatrznościowego” to nie wszystko. „Mąż opatrznościowy” jak dobry ojciec, którego autorytet doprawdy trudno wprost przecenić, nie omieszkał przemówić do bankrutujących przedsiębiorców: „Korzystając z tej okazji apeluję do tych wszystkich, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości, że parodniowy sukces zwiększenia produkcji czy sprzedanych usług, będzie kosztował życie wielu ludzi i przedłużenie całej sprawy”. Dobry ojciec (jak wiadomo) musi być także czasami surowy, bo po takim apelu nastąpiły już tylko „delikatne” przestrogi pod adresem niepokornych: „Jeżeli chodzi o odporność społeczną też nie jest najgorzej. Są oczywiście różne incydenty, są środowiska, które nie chcą przyjąć do wiadomości rzeczy oczywistych, ale nie przybiera to aż takiego charakteru jak w innych państwach. Reakcja ze strony władzy jest w gruncie rzeczy bardzo umiarkowana, nikt nie używa gazu łzawiącego na dużą skalę, armatek wodnych w zimie, a tak bywa w Europie. Mam nadzieję, że będzie tak dalej (…)”.
Prezes i wicepremier-plus od resortów siłowych ma nadzieję, że armatek wodnych w zimie nikt nad Wisłą nie użyje przeciwko „środowiskom, które nie chcą przyjąć do wiadomości rzeczy oczywistych”! Tylko z tej nadziei nie wynika, że armatki wodne i gaz łzawiący nie pójdą w ruch już wiosną i latem. Pory roku ważna rzecz. Pamiętamy, że gumowych kul użyto przeciwko ww. środowiskom w Warszawie jesienią, tj. 11 listopada 2020 r. Spoko! Zimą jesteśmy bezpieczni! Nikt nas nie będzie zimą polewał lodowatą wodą. „Władza ludowa” Prezesa lodowatej wody (a może i gumowych kul) nam zimą oszczędzi. Takie atrakcje tylko jesienią, wiosna i latem. Zimą możemy w milczeniu bankrutować!
Ps. Zdjęcie tytułowe zostało zacytowane ze strony – zob. https://www.tvp.info/50782434/marsz-niepodleglosci-zamieszki-strzaly-policji-bez-rozkazu-dowodcy.
Zostaw komentarz