Jedną z największych bolączek współczesnej polskiej polityki jest zupełny brak odpowiedzialności posła za słowa i czyny. W związku z powyższym co 4 lata przeżywamy festiwal obietnic, czasami tak wydumanych i pozbawionych zdrowego rozsądku, że normalnie myślący obywatel powinien zadawać sobie pytanie: o co chodzi, czy oni powariowali (politycy), czy chcą ze mnie zrobić idiotę. Efekt oczywiście jest widoczny we frekwencji – wciąż za większość decyduje mniejszość, ale również widoczny w samym postrzeganiu polskich polityków. Przeprowadzone w grudniu 2014 roku badanie CBOS dot. zaufania do Sejmu pokazało, że nadal szczególnie źle oceniamy Sejm. Krytycznie odnosiło się do niego aż 67% respondentów. Oczywiście należy tu również wspomnieć o tym, że poseł odpowiada dziś przede wszystkim (w obecnej ordynacji wyborczej) wyłącznie przed swoim liderem nie zaś przed obywatelem – kpina z narodu. I tak nigdzie dziś raczej nie poczytacie pozytywnych informacji na temat tego jak funkcjonują JOW-y. A przecież główne kierunki naszej emigracji takie jak: Wielka Brytania, USA, Francja itp. to kraje, gdzie JOW-y mają się świetnie. A w samych UK mają się tak świetnie, że funkcjonują ponad 100 lat. Bo JOW-y, przyjaciele, to najprostszy sposób wybierania deputowanych wynikający wprost z definicji demokracji jako systemu. Wygrywa najlepszy i ten z najwyższym wynikiem wchodzi do Sejmu. Tak stanowi wola większości i to należy uszanować. Dzisiejszy proporcjonalny sposób przeliczania głosów już tego nie gwarantuje a „lokomotywy” na listach wciągają do Izby Parlamentarnej i takich, których wynik był na poziomie zaledwie kilku tysięcy (nawet 1,5 tys) kiedy jednocześnie nie wchodzili i tacy mający wielokrotnie większy wynik ! Gdzie zatem demokracja ?
Jak pisałam wcześniej problemem jest odpowiedzialność posła, bo wybierani kandydaci jej na dzień dzisiejszy w większości nie ponoszą. Zbierając na jesień 2014 roku podpisy jako koordynator na Śląsk akcji „Rodzice mają wybór” tylko w samym Jaworznie zebrałam wraz z troskliwymi i odpowiedzialnymi rodzicami ok. 1000 podpisów a w całym kraju zebrano ok 1,5 mln. Kiedy Stowarzyszenie Rodziców przed złożeniem obywatelskiego projektu ustawy dot. naszych 6-o latków (byśmy mogli je chronić, przed nieprzygotowaną szkołą), pytało posłów o opinię, to w większości mieliśmy poparcie. Pamiętam jak niemal codziennie przychodziły pozytywne w tej sprawie opinie na maila. No cóż, głosowanie pokazało, że sytuacja ma się inaczej, nasz głos był nie ważny, po raz kolejny zmielono podpisy. Na pytanie: dlaczego? Słyszeliśmy: nie mogliśmy inaczej niż po linii partii. To skandal, że poseł nie odpowiada przed wyborcą, który to własnie pomógł mu wejść do Sejmu ! Skandal, że poseł staje się maszynką do głosowania, marionetką a często nie znając projektu ustawy głosuje jak mu „góra” nakaże w sms-ie. Brak identyfikacji z wyborcą sprawia, że dzisiejsze partie mają wyłącznie charakter wodzowski. Dość tego – chcemy odpowiedzialności przed obywatelami, a partia winna mieć charakter obywatelski, bo utrzymuje się póki co z naszych danin !

 

fot: źródło Wikipedia