Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie myśl napisania książeczki o tym, jak historycy wymyślali przeszłość. I wcale nie mam tu na myśli średniowiecznych dziejopisów, którzy jak Wincenty Kadłubek podjęli się erudycyjnego zadania zaprowadzenia pełnej kompatybilności między historią powszechną, znaną z tekstów łacińskich (i greckich), a lokalnymi tradycyjnymi opowieściami, snutymi przy kominku zimową porą. Ale historyków nowożytnych, którzy umeblowali nam przeszłość swoimi wyobrażeniami, a nieraz nawet fantazjami, bez jakiejkolwiek podstawy źródłowej. Ot choćby Bizancjum, imperium, którego nigdy nie było. Owszem było sobie Bizancjum, czy może Byzantion, grecka kolonia sąsiadującej z Atenami Megary założona w idealnym miejscu w Bosforze Trackim. Zalety położenia odkrył cesarz Konstantyn i przeniósł tam stolicę państwa rzymskiego, zmieniając nazwę na Nowy Rzym. Nazwa się nie za bardzo przyjęła, ludzie zaczęli nazywać staro-nową metropolię miastem Konstantyna, czyli Konstantynopolis, rzadziej Konstancją. Czasem jakiś archaizujący poeta czy historyk przypomniał sobie, że kiedyś miasto to zwało się Byzantion i posłużył się tą nazwą dla swego wyobrażonego czytelnika o dużej erudycji historycznej. Podobnie nazwał Serbów Tryballami, a Tatarów Massagetami. Tylko że Byzantion to było miasto, nigdy państwo. Państwo to było po prostu imperium Romanum. Nawet po tym jak w 753 r. ostatecznie utraciło jakąkolwiek zwierzchność nad Rzymem nad Tybrem, państwo pozostawało Rzymem. Z czasem przestało być imperium, było za małe, i nazywano je po prostu Romanią, a na zachodzie Grecją. Sto lat po tym, gdy zajęli je ostatecznie Turcy osmańscy Romania została wykreślona z historii i pojawiło się Bizancjum. Państwo, którego nigdy nie było.

W XVI wieku wymyślono Bizancjum, w XVI wieku wymyślono też Piastów, dynastię piastowską. Dzisiaj każdy silący się na skrupulatność historyk, gdy mówi o początkach Polski, zarzeka się, że właściwie to przecież należy mówić o państwie/władztwie Piastów, bo nazwa Polska to się pojawia dopiero po w akcji promocyjnej księcia Bolesława po śmierci św. Wojciecha. No tak, tylko że wydobycie z kronik do użytku publicznego jakiegoś wspomnienia o Piaście, jako założycielu rodu, odbyło się dopiero po 1526 r., gdy odeszli z tego świata książęta mazowieccy, uważani za ostatnich potomków dawnej dynastii. Dynastii nigdy nie nazywanej inaczej jak dynastia książąt (i królów z czasem) Polski. Przez całe średniowiecze nie używano w ogóle określenia dynastia piastowska. W Polsce była cała masa rodów, które miały swoje nazwy, ale ród książęcy jej nie miał. Nie potrzebował, bo to był ten ród. Ten jeden jedyny, którego przodkowie wymyślili całe państwo Polska. A więc w średniowieczu w Polsce panowała dynastia polska, a nie żadna piastowska. I miała taki posłuch, że nikomu z jakiegokolwiek innego rodu nie przyszło do głowy dokonywać uzurpacji. I dopiero w XVI wieku na Śląsku, już habsburskim, gdy wśród dziesiątków drobnych państw stanowych rządziły różne dynastie: Przemyślidzi, Podiebradowicze, Hohenzollernowie, potomkowie dawnej, polskiej dynastii zaczęli akcentować swoje pochodzenie. Ich panegiryści odszukali w kronikach imię protoplasty rodu i podsunęli określenia gens Piastea, a z tego Piasti. Wymyślono dynastię piastowską na użytek książąt brzesko-legnickich. Wymyślono nazwę rodu, którą nigdy nie posługiwali się władcy Polski. Nawet w czasach zanim Bolesław Chrobry nazwę Polska wymyślił czy może tylko rozpropagował. Mieszko rządził państwem, które było państwem Mieszka, a nie jakichś Piastów. A jeśli już jakoś wspominał swoich przodków, to za nazwę swego rodu mógł wziąć imię dziadka, Lestka, jeśli podoba nam się objaśnienie zapisu Licicavici jako Lestkowice. Nie bez powodu oboczną nazwą Polski była zawsze Lechia, bo nawet jeśli etymologia tego jest inna niż w przypadku Lestka, to pozostaje zawsze to Le- na początku. A w końcu Słowacja czy Słowenia, grunt, żeby to jakoś podobnie brzmiało.

Takich „złych nazw” jest w historiografii multum. Fałszują one obraz przeszłości i specjaliści o tym wiedzą. Ale nieustannie ich używają, bo dzięki temu się fajnie kategoryzuje narrację historyczną, fajnie się ją w szkole przedstawia, fajnie się pisze popularne teksty. Z Bizancjum i Piastami historia jest fajna choć nieprawdziwa. Z Romanią i dynastią polską byłaby prawdziwa, ale niefajna.

Autor: prof. Gościwit Malinowski
Profesor w Instytucie Studiów Klasycznych, Śródziemnomorskich i Orientalnych Uniwersytetu Wrocławskiego; więcej na blogu:
http://hellenopolonica.blogspot.com  oraz na stronie:
https://wroc.academia.edu/GosciwitMalinowski